Strata stopniała aż o 480 mln zł

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-01-19 00:00

W lutym przewoźnik ogłosi trzy przetargi na dostawę i modernizację taboru. Ma na to 413 mln zł. Efekty będą widoczne jeszcze w tym roku.

Ministerstwo Infrastruktury przyznało PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) ponad 51 mln EUR dotacji na modernizację taboru pasażerskiego. Przewoźnik, po dołożeniu środków własnych, wyda na zakup i modernizację pociągów 413 mln zł.

Dobra nowina

Janusz Dettlaff, prezes PKP PR, zapowiada, że w lutym spółka zaprosi producentów i zakłady naprawcze do składania ofert.

— Natychmiast po podpisaniu umowy z resortem ogłosimy trzy oddzielne przetargi: na dostawę 11 nowych elektrycznych zespołów trakcyjnych (EZT), generalną modernizację 75 EZT i odnowienie 81 wagonów międzywojewódzkich — wylicza Janusz Dettlaff.

Na nowe pociągi spółka przeznacza 197 mln zł, na modernizację 135 mln zł. Remont wagonów ma kosztować 81 mln zł. Jeszcze w tym roku do użytku ma trafić 15 wyremontowanych EZT i 41 wagonów. Pierwsze trzy nowe pociągi zostaną oddane dopiero w IV kwartale 2007 r., a reszta na początku 2008 r. — tyle trwa cykl produkcji tych pojazdów.

Powrót do zdrowia

Przewozy Regionalne mają jeszcze jeden powód do zadowolenia. Według wstępnych szacunków, w 2004 r. spółka zmniejszyła stratę o 480 mln zł. Sięga ona 760 mln zł w stosunku do 1,24 mld zł w 2003 r.

— Ciągle mamy stratę, ale pierwszy raz od 2001 r. zahamowaliśmy spadek wyniku. Było to możliwe dzięki dotacjom samorządowym i wypłacie z budżetu pełnej kwoty za bilety ulgowe. Ograniczyliśmy też o 250 mln zł koszty. Pokrycie kosztów przychodami zwiększyło się z 63 proc. w 2003 r. do 76 proc. w 2004 r. — mówi prezes Dettlaff.

Jednak spadły przychody ze sprzedaży biletów — z 1,202 mld zł do 1,184 mld zł, a to oznacza, że maleje liczba podróżujących.

— Spadły wpływy z komunikacji międzynarodowej. I pociągów jest mniej, i zainteresowanie pasażerów spadło — wyjaśnia prezes Dettlaff.

Zarząd planuje, że w tym roku uda się ograniczyć stratę o kolejne 226 mln zł — do 534 mln zł.

— Przez przekazanie przewozów na Mazowszu spółce Koleje Mazowieckie spadną przychody naszej spółki, ale o blisko 100 mln zł zmniejszy się również deficyt. Jeśli otrzymalibyśmy 200 mln zł dotacji z budżetu na pokrycie kosztów połączeń międzywojewódzkich, pełny zwrot za bilety ulgowe, a samorządy finansowałyby w pełni połączenia regionalne, w ciągu trzech lat moglibyśmy zbilansować wynik do zera. To zależy m.in. od powodzenia regionalizacji przewozów. Kiedy samorząd tworzy spółkę, sam kształtuje liczbę połączeń w regionie, ale przejmuje też na siebie pokrycie deficytu — uważa szef PKP PR.

Janusz Dettlaff wiele razy podkreślał, że PKP nie mogą dokładać do świadczonej usługi.

Kula u nogi

Na razie jednak sytuacja nie wygląda tak różowo. Samorządy zadeklarowały, że w tym roku przekażą na kolej 381 mln zł wobec 420 mln zł w 2004 r. Powstała tylko jedna spółka regionalna, a związkowcy chcą zablokować powołanie kolejnych. Także na pokrycie przejazdów ulgowych budżet zabezpieczył mniej niż w minionym roku (283 mln zł wobec 296 mln zł w 2004 r.)

Największym problemem PKP PR są jednak rosnące długi. W 2004 r. spółka spłaciła innym podmiotom z grupy PKP 1,81 mld zł, ale nadal ciąży na niej 893 mln zł zobowiązań wymagalnych. Dla innych spółek PKP oznacza to gorsze wyniki. Do tego dochodzi 762 mln zł długu, który (zgodnie z ugodą zawartą na początku 2004 r.) PKP PR muszą zacząć spłacać w styczniu 2006 r. Największym absurdem jest to, że przewoźnik płaci rocznie około 60 mln zł PKP SA z tytułu dzierżawy majątku, który spółka matka mogła przekazać spółce PKP PR powołując ją do życia, ale tego nie zrobiła.