Strzeż mnie Panie od przyjaciół, z wrogami...

Kazimierz Krupa
10-02-2004, 00:00

...sam sobie poradzę. Myśl zawartą w tym powiedzeniu można wyrazić tak górnolotnie lub bardzo prosto — tak jak na plakacie, na którym widniała fizjonomia Kaczora Donalda, ale ogromnie pokancerowana, cała w plastrach. A podpis brzmiał: „z każdym dniem przybywa ludzi, którzy mogą mnie pocałować w d...”

Gdyby złoty umiał mówić... Wielu polityków wolałoby chyba wybrać emigrację. Najpierw trwały podchody: jak go osłabić. Celował w tym szczególnie Grzegorz Kołodko, ale premier Miller dzielnie go wspierał. Później, gdy już nieco osłabł, wielu wypinało pierś do orderów, że słabszy złoty to ich zasługa, a słabszy złoty to wyższy eksport, lepszy bilans wymiany handlowej, wyższa koniunktura. Teraz, gdy całkiem osłabł, co bardziej gorliwi rzucają się do „patriotycznej obrony złotego” i tylko patrzeć, jak pojawią się hasła „złoty albo śmierć”.

Spokojnie, Panowie Politycy. Na szczęście Wasze zabiegi, wypowiedzi, mają skuteczność, w umacnianiu bądź osłabianiu złotego, podobną jak maść na szczury w walce ze szczurami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Strzeż mnie Panie od przyjaciół, z wrogami...