Takiej koniunktury na rynku stali dawno nie było. Stalprodukt zarabia grube miliony, ale ostrzega, że hossa może się skończyć.
12 mln zł zarobił w pierwszym kwartale tego roku notowany na giełdzie Stalprodukt, producent wyrobów ze stali i dystrybutor wyrobów hutniczych.
— Wyniki przeszły nasze oczekiwania — mówi Robert Kożuch, szef biura zarządu giełdowej spółki.
W całym ubiegłym roku Stalprodukt zarobił nieco ponad 13 mln zł. Wyższe zyski to zasługa m.in. większej sprzedaży. W okresie styczeń-marzec 2004 r. wzrosła ona do 177,5 mln zł, czyli o 22 proc. w porównaniu z tym samym okresem sprzed roku.
— Mamy bardzo dobrą koniunkturę na rynku. Rosną ceny, a podaż nie zaspokaja popytu. Zazwyczaj pierwszy kwartał nie był najlepszy ze względu na sezonowość sprzedaży. Teraz tego zjawiska nie zaobserwowaliśmy. Udało się też utrzymać koszty na tym samym poziomie — tłumaczy Robert Kożuch.
Przestrzega jednak przed szybkim wyciąganiem wniosków.
— Rynek zmienia się dynamicznie. Nie odważyłbym się prognozować, jak będzie wyglądał za kilka miesięcy. Trudno oczekiwać, by taka koniunktura się utrzymała — ostrzega Robert Kożuch.
Poprawienie wyników finansowych w 2004 r. wydaje się jednak formalnością.
— Kwiecień był kolejnym dobrym miesiącem — ujawnia szef biura zarządu.
Te wyniki docenili giełdowi inwestorzy. Na spadkowym rynku walory Stalproduktu cieszyły się dużym powodzeniem. Po wzroście o 6 proc. akcje kosztowały w piątek blisko 58 zł, już tylko kilka procent poniżej 60,70 zł, czyli najwyższego kursu od roku.