Sutkowski ocenił, że kopalnia Silesia „jest bankrutem”, ponieważ „od paru miesięcy nie wydobywa odpowiedniej ilości węgla i pokrywa tylko 50-60 procent swoich kosztów”. Dodał, że nie ma już węgla na składzie; wszystko zostało sprzedane.
Główny akcjonariusz Bumechu powiedział, że przed kopalnią nie ma przyszłości; kończy się era węgla. Firma chce wziąć Silesię w dzierżawę, żeby „ładnie zakończyć w ciągu trzech lat”. – Plan Bumechu jest taki, by w ciągu trzech lat dokończyć łatwo dostępne zasoby i zakończyć działalność kopalni, ale jednocześnie przygotować intensywny program reindustrializacji – powiedział. Dodał, że firma ma plany tworzenia magazynów energii, geotermii, fabryki w branży obronnej.
We wtorek przed Silesią pikietowali związkowcy z Solidarności. Protestowali przeciwko zwolnieniom. Przewodniczący związku w przedsiębiorstwie Grzegorz Babij mówił, że wypowiedzenia otrzymało około 40 pracowników. Jego zdaniem w ten sposób złamane zostało porozumienie, które strona społeczna, rządowa i pracodawca podpisali 29 grudnia ubiegłego roku. Zakończyło ono trwający osiem dni protest pod ziemią. Babij wskazał, że niektórzy ze zwalnianych tracą pracę, mając kilka miesięcy do emerytury. Zwalniani są także protestujący pod ziemią.
Szef Solidarności regionu Podbeskidzie Marek Bogusz zarzucił właścicielom PG Silesia, że nie zamierzają rozwijać kopalni, ale „wyciągnąć ostatnią ścianę, która tam jest i zarobić ostatnie pieniądze”. – Nie będzie tu żadnego wydobycia – ocenił i dodał, że zasoby kopalni pozwalają na kilkadziesiąt lat fedrowania. Zwracał uwagę, że w tej sytuacji rząd nie powinien przyznawać koncesji na eksploatację złoża. Kopalnię mogłaby natomiast poprowadzić strona społeczna. - My to poprowadzimy; damy radę – zapowiedział.
Wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność Grzegorz Adamowicz zapowiedział, że 12 lutego w Pałacu Prezydenckim odbędzie się posiedzenie komisji krajowej związku, a jednym z tematów będzie sytuacja w Silesii. – Możecie być pewni, że nie zostawimy was samych sobie – zadeklarował.
Marcin Sutkowski w rozmowie z PAP powiedział, że „nie pozwoli związkowcom zniszczyć firmy”. – Jeśli panom z Solidarności nie podoba się praca w tej firmie, a nam się nie podobają ci panowie, to najłatwiejsze dla obu stron jest rozstanie – powiedział. Dodał zarazem, że zwolnionych zostało 40 osób z 1,1 tys. załogi.
Odnosząc się do zarzutów o rozwiązywanie umów tuż przed emeryturą, odparł, że to nie Bumech zwalnia, ale sądowy zarządca. Dodał zarazem, że na Śląsku nie ma bezrobocia i istnieją instytucje pośrednictwa pracy. – Przedsiębiorstwa nie są od opiekowania się (…) NSZZ Solidarność, ale do robienia biznesu – powiedział. Zaznaczył, że akcje związków, jak pogotowie strajkowe (Solidarność je ogłosiła w PG Silesia – PAP), są nielegalne i wpływają na spadek dyscypliny pracy i wydajności.
PG Silesia w Czechowicach-Dziedzicach prowadzi wydobycie w największej prywatnej kopalni węgla w Polsce. Jej udział w polskim rynku w 2022 roku wynosił około 3 proc. w produkcji węgla energetycznego i 2,3 proc. w produkcji węgla kamiennego łącznie. W połowie 2025 roku Bumech złożył w imieniu PG Silesia plan restrukturyzacyjny spółki.
Pod koniec ubiegłego roku załoga dowiedziała się o planowanych zwolnieniach. Doprowadziło to do protestu pod ziemią, w którym uczestniczyło około 20 górników. Wydobycie nie zostało wstrzymane. 29 grudnia związkowcy, pracodawca oraz strona rządowa zawarli porozumienie.
Bumech w miniony czwartek poinformował między innymi, że grudniowe porozumienie określiło zobowiązania po stronie tej firmy, a szczególnie podtrzymanie oferty dzierżawy (trzyletnia umowa warunkowa została podpisana w ubiegłym tygodniu – PAP) zorganizowanej części przedsiębiorstwa PG Silesia, przygotowanie procesu przejęcia oraz kontynuację zatrudnienia pracowników. „Dzierżawa zorganizowanej części przedsiębiorstwa obejmuje te składniki majątku i zasoby, które umożliwiają samodzielne prowadzenie działalności w zakresie wydobycia i przeróbki węgla, i nie jest to tożsame z dzierżawą całego przedsiębiorstwa” - podkreśliła spółka w informacji.
Sutkowski zaznaczył we wtorek, że jeśli nie dojdzie do dzierżawy, Silesia upadnie.
Bumech zaakcentował, że strona społeczna została poinformowana o zamiarze kontynuacji zatrudnienia pracowników PG Silesia bez przerwy i na niezmienionych zasadach w ramach przejmowanej zorganizowanej części zakładu. Zastrzegł przy tym, że jednym z pierwotnych warunków zawarcia umowy dzierżawy zorganizowanej części PG Silesia było uregulowanie zasad wynagradzania pomiędzy zarządcą sądowym spółki a stroną społeczną. Rozmowy w tym zakresie nie doprowadziły do zmiany zakładowego układu zbiorowego pracy, ponieważ jedna z organizacji związkowych uznała przedstawione propozycje za – jak podał Bumech - nieakceptowalne.
W konsekwencji Bumech dokonał ponownej analizy struktury zorganizowanej części zakładu i zdecydował o prowadzeniu jego ruchu w systemie trzech zmian produkcyjnych zamiast czterech, kierując się potrzebą zachowania racjonalności ekonomicznej przedsięwzięcia.
Bumech przypomniał, że grudniowe porozumienie przewidywało również podjęcie przez stronę rządową działań legislacyjnych umożliwiających, w przypadku upadłości przedsiębiorstwa prowadzącego wydobycie w kopalni Silesia, objęcie alokacją i świadczeniami osłonowymi pracowników pracujących pod ziemią i w zakładzie przeróbczym Silesii, w przypadku spełnienia warunków ustawy górniczej w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 2026 roku. Rządowa deklaracja zawierała termin do końca lutego.
