Sytuacja na rynkach 17 listopada

Marek Rogalski – główny analityk walutowy DM BOŚ
opublikowano: 17-11-2021, 12:33

Kolejny raz mamy sytuację, kiedy to dolar zyskuje wyraźniej podczas sesji amerykańskiej, a później stabilizuje się, lub lekko koryguje podczas handlu w Azji i Europie.

Wczoraj pretekstem do jego umocnienia okazały się niezłe dane nt. październikowej sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej w USA, co potwierdza tylko siłę amerykańskiej gospodarki i odbiera "gołębiom" w Fed argumenty za tym, aby opóźniać termin podwyżki stóp procentowych. Od momentu publikacji danych o inflacji CPI w zeszłym tygodniu mamy proces zasysania kapitałów do USA przy budowaniu oczekiwań nawet na dwie podwyżki stóp przez Fed w 2022 r. (pierwsza już w czerwcu). Tym samym "formalne" przesunięcie oczekiwań członków Fed wyrażanych przez wykres dot-chart, co będzie mieć miejsce podczas posiedzenia Rezerwy Federalnej w połowie grudnia, będzie już w pełni zdyskontowane przez rynki. Niemniej dodatkowych emocji może dostarczyć prezydent Joe Biden - według zapowiedzi w ciągu nadchodzących 4 dni powinien podjąć decyzję, czy Jerome Powell będzie prezesem Fed na kolejną kadencję. Na stole leży też kandydatura wiceprezeski Lael Brainard i nie wykluczone, że Biały Dom postawi właśnie na nią, poświęcając Jerome Powella w kontekście niezadowolenia Amerykanów z nazbyt wysokiej inflacji. Tyle, że Brainard w swoich poglądach na politykę monetarną nie różni się niczym od swojego szefa (przynajmniej na razie).

W przestrzeni G-10 uwagę zwraca odreagowanie wczorajszej przeceny NZD, co można wiązać z informacjami o planach całkowitego zniesienia lockdownu w Nowej Zelandii z końcem listopada i otwarcia granic dla osób zaszczepionych w połowie grudnia. Nieźle radzi sobie też funt, którego wsparły dzisiaj dane o inflacji CPI w Wielkiej Brytanii (w październiku przyspieszyła do 4,2 proc. r/r, a bazowa CPI do 3,4 proc. r/r), co podbija oczekiwania związane z podwyżką stóp procentowych przez Bank Anglii jeszcze w grudniu. Na drugim biegunie są AUD (pomimo wyższej dynamiki indeksu płac w III kwartale), oraz CHF i NOK, choć straty są kosmetyczne. Stabilny jest EURUSD, który zawrócił po zejściu poniżej 1,13. Z kolei USDJPY pozostał w okolicach zamknięcia wczorajszej świecy po tym, jak wcześniej wybił tegoroczny szczyt przy 114,69.

Co dalej? Dziś w kalendarzu mamy dane o inflacji konsumenckiej w strefie euro, oraz w Kanadzie (ta druga może być bardziej interesująca z punktu widzenia spekulacji wokół ruchów Banku Kanady), a także szereg wystąpień przedstawicieli FED w godzinach popołudniowych. Teoretycznie dynamika ostatniego umocnienia dolara na głównych relacjach była wyraźna, co może sugerować jego nieznaczną korektę.

EURUSD - próba technicznego wyhamowania

Wyraźna przecena EURUSD w ostatnich dniach zaczyna spotykać się z próbą technicznego odreagowania, co widać dzisiaj, kiedy to notowania powróciły ponad poziom 1,13. Nie wynika to z faktu, że przekaz wokół euro uległ poprawie - Olli Rehn z EBC powtórzył mantrę swoich kolegów i szefowej o tym, że wysoka inflacja jest przejściowa, a dane o inflacji CPI za październik wypadły zgodnie z wcześniejszymi szacunkami. Dodatkowo wspólnej walucie ciąży trudna sytuacja pandemiczna - kilka dni temu WHO przyznało, że teraz Europa stała się epicentrum COVID-19 - co rodzi pytania o przywracanie restrykcji (pośrednio zaczynają to robić niektóre kraje). Z kolei w USA kolejne dobre dane makro dają paliwa do spekulacji wokół podwyżek stóp przez FED w 2022 r. Niewykluczone jednak, że w bardzo krótkiej perspektywie dolar nieco przereagował i możliwa jest jakaś korekta. Być może pretekstem do tego będzie nominacja Lael Brainard na nową szefową Fed, która na razie wypada bardziej gołębio w poglądach od swojego szefa.

Wykres dzienny EURUSD

Zasięg odbicia to nawet 1,1422, choć nie jest pewne na ile popyt będzie miał tyle siły. Dzienny RSI9 pokazuje, że to jeszcze nie jest moment średnioterminowego przesilenia na EURUSD, a jedynie możliwe jest bardzo krótkie odbicie.

OKIEM ANALITYKA - Bullard przekracza pewną linię

James Bullard to jeden z bardziej rozpoznawalnych w mediach członków Fed ze względu na swoje nieco "ekscentryczne" poglądy na politykę monetarną. W jego przekazie często można znaleźć wezwania do bardziej zdecydowanych działań wobec tego, co faktycznie robi Rezerwa Federalna. W ostatnich dniach po publikacji kolejnych przewyższających oczekiwania danych o inflacji CPI, wyraźnie nasiliły się oczekiwania, co do konieczności szybszego zacieśnienia polityki monetarnej w USA. Tapering, który został zatwierdzony podczas posiedzenia Fed dwa tygodnie temu to za mało, rynki spekulują nawet o dwóch podwyżkach stóp w 2022 r., a do pierwszej miałoby dojść już w czerwcu 2022 r., czyli po zakończeniu wspomnianego procesu wygaszania QE. Nie jest jednak powiedziane, że podwyżki nie mogą mieć miejsca wcześniej, choć obecnie żaden z członków Fed nie mówił o tym otwarcie. Bullard tym samym przekroczył pewną linię. Czy dołączą do niego inni? Wątpliwe. Nawet jastrzębi Patrick Harker mówił w zeszłym tygodniu, że Fed nie powinien przereagowywać, co można odbierać jako sygnał próby wyciszenia nadmiernych spekulacji rynków. Niemniej pomysł Bullarda powróci w przestrzeni medialnej, jeżeli inflacja w USA będzie dalej szokować. Na razie jednak to nie Bullard, a Brainard będzie w centrum uwagi, jeżeli prezydent Joe Biden to ją, a nie Jerome Powella wskaże na nowego szefa Fed.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane