W tym roku na Wall Street spośród pięciu sesji na trzech grany był ten sam
scenariusz. Pierwsza połowa dnia przynosiła zdecydowane spadki indeksów, druga
stała pod znakiem odrabiania strat. Z reguły bykom ta sztuka się nie udawała,
ale spadki były niewielkie. Niewielkie, ale konsekwentne. W czterech ostatnich
rundach niedźwiedzie prowadzą cztery do zera. Ale w przypadku S&P500 ich
zdobycz nie przekracza 7 punktów. Na razie. I na razie jest to najmocniejsza
korekta spadkowa od ponad sześciu tygodni. Trudno w tej chwili ocenić, czy
jeszcze się pogłębi. Rynki zdają się być w fazie wstępnego kształtowania się
poglądów na najbliższą przyszłość. A dodatkowo Wall Street stoi u progu sezonu
publikacji wyników finansowych spółek za ostatni kwartał ubiegłego roku. Kto
wie, jaki ten sezon będzie? A kto zgadnie, jak wyniki i towarzyszące im prognozy
zostaną zinterpretowane przez inwestorów?
W poniedziałek S&P500 stracił
zaledwie 0,14 proc., po raz kolejny broniąc się przed spadkiem poniżej 1260
punktów.
Co ciekawe, na warszawskim parkiecie także od kilku dni obowiązuje
podobny jak na Wall Street rozkład jazdy. Nienajgorszy początek notowań, minimum
wyznaczane około południa, kilkugodzinna stabilizacja i niezła końcówka. Efekt
jednak o wiele gorszy, niż za oceanem, bowiem WIG20 w ciągu czterech kolejnych
spadkowych sesji stracił 124 punkty, czyli 4,5 proc. i broni się przed groźbą
przełamania poziomu 2600 punktów. Zresztą cała Europa z Frankfurtem na czele
siłą nie grzeszy. DAX w ciągu trzech ostatnich sesji zubożał o 3 proc. a CAC40 o
4 proc. Słabnie Azja, słabnie Europa, czy Ameryka pójdzie ich śladem? Alcoa jako
pierwsza, chwaląca się wynikami spółka zza oceanu bardzo mile zaskoczyła.
Wypracowała 24 centy zysku na akcję, o 6 centów, czyli jedną trzecią więcej, niż
się spodziewano. Ale na pierwszym planie wciąż Portugalia, Włochy i Hiszpania i
oczekiwania na wyniki aukcji papierów dłużnych tych krajów. To one zdecydują o
kierunku jazdy na rynkach w najbliższych dniach, choć EBC czuwa i kupuje trefne
papiery tych państw.
Dziś w Azji znów przewaga spadków, choć ich skala jest znacznie mniejsza niż dzień wcześniej. Nikkei i ShanghaiB-Share tracą po 0,3 proc. Shanghai Composite w ostatnich minutach sesji zdołał wyjść na plus 0,5 proc. Kontrakty na amerykańskie indeksy idą w górę po 0,15 proc. Jest więc szansa na dobry początek notowań.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Roman Przasnyski, Open Finance