Jak większość ludzi zajmujących się rynkami finansowymi pamięta czwartkową korektę na Wall Street komentatorzy przypisali słowom Jerome Powella, szefa Fed, który przestrzegał, że w dalszym ciągu gospodarka USA jest w słabym stanie i potrzebne są środki pomocowe. Ja w swoich publicznych wypowiedziach nieco obśmiałem tę tezę, bo przecież Powell od dawna mówi to samo. Po prostu rynek, dzięki tej niewielkiej korekcie, spuścił trochę pary.
Już w piątek nikt nie pamiętał o „powodach”, czy tak naprawdę pretekście, do czwartkowych spadków. Indeksy na Wall Street wzrosły dochodząc do rekordowych poziomów. Wzrostowi temu nie przeszkodziły informacja mówiące o rekordowym poziomie nowych zakażeń w USA i w wielu krajach Europy.
Wyglądało to tak jakby inwestorzy zachęceni perspektywą szczepionki (praktyczne skutki najwcześniej w końcu 2. lub w 3. kwartale) już kupowali (wcale nie przecenione) akcje budując w ten sposób bańkę wszystkich baniek. Co zresztą w swoich komentarzach zapowiadałem.
W poniedziałek pojawiła się nowa szczepionka. Moderna (w komentarzu tygodniowym w piątek pisałem, że za parę dni ogłosi komunikat) poinformowała, że ma szczepionkę lepszą niż Pfizer. Ta ma skuteczność 94,5% (Pfizera 90%) i można ją do 30 dni przechowywać w normalnej lodówce, a do 180 dni w temperaturze minus 20 stopni. Logistyka szczepienia jest więc o wiele prostsza niż w szczepionce Pfizera. Prezes Pfizera wiedział co robi sprzedając akcje (zapowiedział to w sierpniu, ale komunikat zarząd wydał w sam czas…).
Nawiasem mówiąc zostało jeszcze chyba siedem szczepionek, nad którymi się pracuje, więc kolejna będzie miała zapewne skuteczność większą od stu procent (żart!) i będzie ją można przechowywać w temperaturze pokojowej (żart nr 2 ;-).
Indeksy giełdowe na całym świecie po informacji Moderny zwiększyły skalę zwyżki. Zwiększyły, bo i tak przedtem rosły pociągnięte dobrymi danymi makro publikowanymi w Chinach i Japonii oraz informacją o podpisaniu układu RCEP (układ o wolnym handlu krajów Azji i Australii – w sumie 15 krajów). To największy na naszym globie układ tego typu. Prawdę mówiąc zachwyt Europy i USA z tego właśnie powodu był zdecydowanie przesadny, jako że powstał twór mocno dla tych krajów konkurencyjny.
W USA indeksy S&P 500 i DJIA oczywiście ustanowiły nowe rekordy wszech czasów (przewartościowanie akcji jest tam potężne). Zyskał nawet nasz WIG20 i to o 2,8% odrabiając z dużym nadmiarem piątkowe spadki. Nawiasem mówiąc WIG20 przewartościowany stanowczo nie jest.
Wiele jest przykładów na odłączenie rynków finansowych od realiów, ale w poniedziałek zobaczyliśmy to na własne oczy u nas w Polsce. Duży wzrost WIG20 i kolejne umocnienie złotego po informacjach o kolejnym kroku do zawetowania przez Polskę budżetu Unii Europejskiej i Funduszu Odbudowy był takim właśnie potwierdzeniem. Polska działa na zasadzie „na złość babci odmrożę sobie uszy”, bo nie podoba się rządowi mechanizm praworządności, który i tak będzie obowiązywał – żeby wzmocnić negocjacyjną pozycję zapowiadamy weto budżetu i funduszu odbudowy. Zarobimy sobie na wieczystą „wdzięczność” krajów południa Europy. Więcej o tym w piątek rano w komentarzu tygodniowym.
A tutaj link do ostatniego komentarza z 13.11:
