Rezygnacja Ireneusza Nawrockiego ze stanowiska prezesa PZU Życie jest potwierdzeniem toczącej się wewnątrz największej polskiej grupy ubezpieczeniowej wojny między życiowym i majątkowym towarzystwem. Jutro odbędzie się kolejny akt dramatu, czyli posiedzenie rady nadzorczej i walne zgromadzenie PZU Życie.
Wczoraj, podczas posiedzenia zarządu PZU Życie, Ireneusz Nawrocki, prezes spółki, poinformował o rezygnacji ze stanowiska.
— Powodem rezygnacji była ocena uwarunkowań dotyczących realizacji zadań i obowiązków jako prezesa zarządu oraz uwarunkowań działalności spółki — napisano w komunikacie towarzystwa.
— Moją rezygnację spowodował brak możliwości realizacji tych planów, które były adekwatne do pozycji rynkowej firmy. Każdy prezes ma prawo oceny swoich możliwości skutecznego działania — twierdzi Ireneusz Nawrocki.
Wiele wskazuje na to, że decyzje podjął bardzo szybko.
Rezygnacja Ireneusza Nawrockiego odbierana jest powszechnie jako następstwo prób objęcia pełnej kontroli nad PZU Życie przez majątkowe PZU, którego szefem jest Zdzisław Montkiewicz. Lakoniczna wypowiedź prezesa PZU Życie dotycząca powodów odejścia odczytywana jest właśnie w tym kontekście.
— Ireneusz Nawrocki zdecydował się na rezygnację nie czekając na to, aż zostanie odwołany przez akcjonariusza. Zdecydował się na odejście, by nie wiązano go z konfliktami wokół i wewnątrz grupy PZU — twierdzi nasz informator.
Już od kilku tygodni tajemnicą poliszynela jest konflikt między Zdzisławem Montkiewiczem, który postrzegany jest jako człowiek premiera Leszka Milera, a ministrem skarbu Wiesławem Kaczmarkiem, z którym z kolei związany jest Ireneusz Nawrocki. Nie jest podobno przypadkiem, że kolejne trzęsienie ziemi w grupie PZU dokonuje się w czasie wizyty Wiesława Kaczmarka w USA, gdzie przebywa z prezydentem Kwaśniewskim.
— Jest to osobista decyzja prezesa PZU Życie, którą przyjąłem do wiadomości — twierdzi Zdzisław Montkiewicz.
Efektem tego konfliktu jest spór o skład rady nadzorczej PZU Życie (czyli w konsekwencji o skład zarządu), który wybuchł na początku czerwca. Wtedy to Zdzisław Montkiewicz — działając jako walne zgromadzenie PZU Życie — wprowadził do rady nadzorczej życiowej spółki innych kandydatów niż rekomendował minister skarbu, a siebie samego uczynił jej przewodniczącym. Wiesław Kaczmarek publicznie stwierdził, że prezes PZU złamał prawo i instrukcje ministra. Także sąd nie uznał decyzji Zdzisława Montkiewicza i ostatecznie on sam zrezygnował z przewodnictwa RN PZU Życie. Powołanych przez siebie członków nie wycofał.
Jutro odbędzie się posiedzenie nowej rady nadzorczej, a po nim walne zgromadzenie akcjonariuszy PZU Życie. RN powinna zareagować na brak prezesa, powierzając pełnienie jego obowiązków jednemu z obecnych członków zarządu. Prawdopodobne jest jednak, że poczeka z tym do walnego zgromadzenia, które ma wybrać przewodniczącego RN. Kandydatem na to stanowisko jest wysunięty przez Zdzisława Montkiewicza profesor Jaroszyński, mąż Jolanty Kulmińskiej-Jaroszyńskiej, dyrektora biura obsługi zarządu PZU.
Bardzo prawdopodobne jest, że skompletowana w ten sposób rada (którą od czerwca bojkotuje Eureko) dokona głębszych zmian w zarządzie PZU Życie, niż tylko wyznaczenie prezesa. Zagrożony jest zwłaszcza Michał Górski, który nie dostał absolutorium za okres, gdy był członkiem zarządu obok Grzegorza Wieczerzaka, o czym przypominał niedawno Zdzisław Montkiewicz w wywiadzie prasowym. Wśród kandydatów do zajęcia zwolnionych posad wymieniani są Krzysztof Kluzek i Jan Kaczmarek, jedyny członek zarządu PZU Życie z czasów Grzegorza Wieczerzaka, któremu nie postawiono żadnych zarzutów.