Szef upadłego Big Blue się broni

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2007-05-25 00:00

Udowodnię, że jestem niewinny — zapowiada szef Big Blue. Z jego relacji wynika, że jest Romanem Kluską turystyki.

Udowodnię, że jestem niewinny — zapowiada szef Big Blue. Z jego relacji wynika, że jest Romanem Kluską turystyki.

Jeleniogórska policja poinformowała o zatrzymaniu byłego wiceprezesa biura podróży, Marcina K. Po wczorajszym artykule „Doigrał się po latach” skontaktował się z redakcją.

— Będę się bronił i udowodnię, że jestem człowiekiem uczciwym. Przez cały czas zbierania dokumentów przez policję byłem pod telefonem — podkreśla Marcin K., szef upadłego biura podróży Big Blue, bohater wczorajszego artykułu w „PB”.

Podejrzany, nie skazany

Jego zdaniem, w informacje jeleniogórskiej policji wkradło się wiele nieścisłości.

— Nie grozi mi 10 lat więzienia, tylko od 6 miesięcy do 8 lat. Z siedmiu zarzutów trzy lub cztery są od osób cywilnych, które złożyły oświadczenia na lotnisku. Ich żądania zostały już zaspokojone, bo byłem ubezpieczony. To nieprawda, że nie złożyłem wniosku o bankructwo: spółka została wykreślona z rejestru. Dziwne, że nikt tego nie sprawdził. Spłacaliśmy zobowiązania, dopóki były pieniądze — wymienia Marcin K.

Dodaje, że kwota roszczeń podana przez policję — 4,3 mln zł — jest o wiele wyższa od tej z listy stworzonej przez syndyka, do której wierzyciele nie zgłosili zarzutów.

Śmiertelna skarbówka

Jego zdaniem, zarzuty mogą dotyczyć na przykład utraconych korzyści. Twierdzi, że jego firmę zniszczyła skarbówka.

— To urząd skarbowy wprowadził nas w błąd o stosowaniu stawki VAT. Wydał dwie sprzeczne decyzje, nałożył sankcje wysokości kilku milionów złotych, zdążył odebrać nam dwa miliony. Zabrakło mi dwóch tygodni, by uratować spółkę — uważa Marcin K.

Jan Korsak, prezes PIT, uważa, że bankructwa takich firm, jak Open Travel czy Big Blue bardzo szkodzą branży: spółki najpierw zaniżają ceny, a potem psują wizerunek polskich biur za granicą i w oczach firm ubezpieczeniowych.

Marcin K. uważa, że jest niewinny. Podkreśla, że współpracuje z policją.

— Gdy dowiedziałem się, że policja mnie szuka, skontaktowałem się z funkcjonariuszami i przyszedłem na spotkanie. Usłyszałem zarzuty, nie przyznałem się, bo powiedziałem, że chcę zapoznać się z materiałem dowodowym. Potem odbyła się rozmowa z panią prokurator. Mogłem zapłacić wyższą kaucję i zostać z paszportem. Jednak niepotrzebny mi paszport, bo chcę się obronić i wykazać, że jestem niewinny — podkreśla Marcin K.

Potrzeba zmian

Przedstawiciele branży turystycznej, resortu gospodarki i firm ubezpieczeniowych przyznają, że zbyt łatwo jest w Polsce założyć nowe biuro turystyczne, nikt nie monitoruje historii właścicieli biur, więc może je otwierać osoba, która doprowadziła poprzednie do bankructwa, a firmy ubezpieczeniowe nie mogą zrywać polis, nawet gdy sytuacja spółki jest niepokojąca. W Ministerstwie Gospodarki trwają prace nad zmianą ustawy o usługach turystycznych, swoje propozycje ma także Polska Izba Turystyki.