Szkodliwa akcyjność

opublikowano: 14-01-2014, 00:00

Prawem w pijanych kierowców

Stanowienie prawa na tempo pod ciśnieniem bieżących wydarzeń oraz propagandowych potrzeb władzy jest deptaniem zasad dobrej legislacji. W Polsce ten grzech popełniają wszystkie rządzące ekipy, ale dla Donalda Tuska taki styl stał się wręcz znakiem rozpoznawczym. Najświeższym przykładem są abstrakcyjne koncepcje zwalczania procederu prowadzenia samochodów przez kierowców pod wpływem alkoholu.

Najbardziej oderwany od realiów jest pomysł obowiązkowego instalowania w samochodach alkomatów.

Chodzi o proste mierniki do jednorazowego użytku, czyli odpowiednik np. jednorazowych maszynek do golenia. Taki prymitywny produkt alkomatopodobny będzie wykazywał inne stężenie niż profesjonalny sprzęt policyjny.

Teoretyczny sens miałoby zatem instalowanie tylko porządnego alkomatu z odnawialnym atestem, kosztującego grubo ponad tysiąc złotych. Takiego wydatku budżet państwa nie łyknie, zatem zanosi się na obciążenie kierowców niemałym parapodatkiem — lub instalowanie taniej fikcji. Jedyna nadzieja, że osamotnionej PO jednak nie uda się alkomatowej mrzonki przepchnąć w Sejmie i nawet wiernopoddańczy Senat nie pomoże.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu