Czytasz dzięki

Szlatechne zbieractwo

Tomasz Potrzebowski
opublikowano: 30-01-2020, 22:00

W kolekcjonowaniu najpiękniejsze jest to, że możemy dosłownie wszystko. Ograniczają nas jedynie fantazja, pasja, a czasami miejsce i pieniądze. Choć i te przeszkody można pokonać przy odrobinie chęci.

Gdy myślę o kolekcjonowaniu, filatelistyka i numizmatyka przychodzą mi do głowy jako pierwsze. W moim odczuciu to nowożytny fundament kolekcjonerstwa. Oczywiście można dodać do tego stare samochody i eleganckie zegarki. W zasadzie można dołożyć wszystko, bo nie ma rzeczy materialnych, których nie da się zbierać. A co myślicie o kolekcjonowaniu whisky?

Zobacz więcej

Fot. kawawkrzakach.pl

Biznes i hobby

Świat whisky to doskonała przestrzeń inwestycyjna. Stałe i — co równie ważne — wysokie wzrosty wskaźników opisujących ten rynek są magnesem przyciągającym konsumentów, którzy swój kapitał chcą ulokować w tym trunku.

Ale co zrobić, gdy chcemy podejść do tematu mniej biznesowo, a bardziej jak do wspaniałego hobby? Czym powinniśmy się kierować, gdy w głowie zakiełkował pomysł kilkuletniego projektu budowy wspaniałej kolekcji?

Poniżej prezentuję kilka wskazówek i podpowiedzi. Nie będzie to jednak złota reguła, dzięki której bez przeszkód odbędziecie tę fascynującą podróż — bo gdy droga jest lekko kręta i wiedzie pod górkę, to i przygoda wydaje się fajniejsza.

Popyt i podaż

Najważniejszym słowem jest unikalność. Pojawia się przy kolekcjonowaniu wszystkich przedmiotów, więc i przy whisky nie mogło go zabraknąć. Czym jednak jest unikalność w przypadku tego trunku? Wiele czynników wpływa na to, czy produkt jest wyjątkowy, i nie ma jednej, najlepszej odpowiedzi.

Pierwszym argumentem może być miejsce pochodzenia. Przykład ten mogę zobrazować historią o kultowej już destylarni Port Ellen na szkockiej wyspie Islay. Ta legendarna destylarnia została zamknięta na początku lat 80. ubiegłego wieku. Przyczynił się do tego kryzys ekonomiczny na Wyspach, który spowodował zmniejszenie popytu na szkocką i tym samym doprowadził do bankructwa kilku prestiżowych destylarni, w tym wspomnianej Port Ellen. Mimo zaprzestania wytwarzania alkoholu zapasy whisky zgromadzone w magazynach są, a w zasadzie jeszcze do niedawna były, dostępne. Od 2001 co roku pojawiała się jedna edycja tego magicznego trunku. Resztę uregulował sam rynek — niewielka liczba butelek i mnóstwo zwariowanych na ich punkcie kolekcjonerów. Brzmi jak opis produktu unikalnego, czyż nie?

Dojrzałość w cenie

Kolejnym ważnym aspektem wpływającym na wyjątkowość whisky jest oczywiście jej wiek. Tutaj zależność jest dość oczywista — whisky im starsza, tym lepsza, a już na pewno jest jej na rynku mniej. Warto mieć to na względzie, gdy chcemy budować swoją kolekcję. Im więcej starych roczników i dojrzałych trunków, tym w oczach ekspertów więcej wart i bardziej prestiżowy będzie nasz zbiór.

20 września 2018 r. w destylarni Tomatin zabutelkowany został pięćdziesięcioletni trunek tego producenta. Na całym świecie dostępnych jest jedynie siedemdziesiąt butelek. W Polsce tylko jedna. Sami widzicie, że kryterium unikalności w tym przypadku zostało spełnione aż nadto.

Zaczynając naszą przygodę z kolekcjonowaniem bursztynowego alkoholu, nie musimy oczywiście dokonywać aż tak drogich zakupów. Gwarantuję, że przy odrobinie chęci znajdziemy osiemnasto- czy dwudziestoletnie whisky, które nie zrujnują naszego budżetu i na ich zakup nie będziemy musieli zaciągać kredytu.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Teraz, by zwiększyć nieco ryzyko inwestycyjne i podbić żyłkę hazardzisty, zaprzeczę sam sobie i odwrócę tezę prezentowaną powyżej. Kupujcie młodą whisky. Zbadajcie jednak rynek i zastanówcie się dokładnie. W tym przypadku chodzi mi o kupowanie alkoholu z destylarni, które dopiero powstały i wypuściły w świat pierwsze partie destylatów. Oczywiście na początku przedsięwzięcia nie wiemy, czy w dłuższej perspektywie taka destylarnia podbije rynek i osiągnie wielki sukces, ale co będziecie czuli, gdy tak właśnie się stanie? W waszej piwniczce dumnie będzie stała pierwsza edycja genialnej whisky, a wy będziecie pękać z dumy i chwalić się białym krukiem.

Z innej beczki

Na koniec zostawiłem beczki. Tu o unikalność jest już niezwykle trudno, lecz warto pamiętać, że nie ma rzeczy niemożliwych. Dojrzewanie trunków w klasycznych beczkach po sherry, porto czy innym słodkim winie na nikim już nie robi wrażenia. Dlaczego więc o tym piszę? Bo w tej dziedzinie nadal można znaleźć prawdziwe perełki. Trzeba jednak chwilę poszukać. Warto się wczytać w informacje, od kogo kupowane są beczki do dojrzewania alkoholu, z jakiego drewna zostały wykonane lub jaki niezwykły alkohol trzymany był w nich wcześniej. Taka informacja z punktu widzenia kolekcjonerów ma wielką wartość. Ciekawą opcją jest whisky, która finiszowana była na przykład w beczkach po shochu, czyli japońskim destylacie, który może być wytwarzany z ryżu, batatów lub jęczmienia. Takich alkoholi na rynku jest naprawdę mało, a każdy z nich może być piękną ozdobą kolekcji.

Czy to wszystko, co wpływa na wyjątkowość whisky? Oczywiście, że nie — o kilku tematach nie wspomniałem z premedytacją. Jak pisałem na początku — wolałbym, żeby tekst był pewną formą inspiracji, a nie instrukcją obsługi. Życzę miłego kolekcjonowana.

Gdy zabraknie wam już miejsca na mozolnie wyselekcjonowane trunki, chyba nie muszę pisać, co trzeba zrobić. I to jest najpiękniejsze w zbieraniu whisky.

SZLACHETNE ZBIERACTWO

Pasjonat dobrego jedzenia, wina i whisky. Z branżą winiarską i alkoholową związany od prawie 10 lat — obecnie jako menedżer ds. rozwoju produktu jednego z największych importerów win i alkoholi mocnych w Polsce. Student w Weinakademie Österreich i autor bloga „Z pasji do wina”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Potrzebowski

Polecane