Telepizza chce być jak room service

Pomysł sprawdzony w Hiszpanii zawitał do Polski. Konkurencja wątpi w sukces pizzy w hotelach, ekspert trzyma kciuki

550 hoteli w Hiszpanii ma w ofercie dania Telepizzy. W Polsce sieć wypróbowała już ten pomysł w 9 hotelach Ibis Budget i nabrała apetytu na następne.

APETYT NA WIĘCEJ:
APETYT NA WIĘCEJ:
Hotele stanowią dla Telepizzy bogate źródło nowych klientów. Dzięki współpracy z Ibisem miesięcznie realizujemy kilkaset zamówień, co zachęca do rozszerzenia współpracy o inne sieci — mówi Iwona Olbryś, dyrektor generalna Telepizzy Poland.
Marek Wiśniewski

— W zeszłym tygodniu podpisaliśmy umowę z kolejną siecią, ale interesują nas też niezależne obiekty. To rozwiązanie dobre np. dla hoteli, które zamykają kuchnię o godz. 22 albo w ogóle nie mają obsługi restauracyjnej. Dzięki temu goście nie muszą szukać telefonów do lokali dowożących jedzenie czy restauracji w pobliżu hotelu — mówi Iwona Olbryś, dyrektor generalna Telepizzy Poland, sieci 115 pizzerii.

Hiszpański know-how

— Klienci hotelowi są nastawieni na jedzenie typowo restauracyjne, a nie pizzę czy inny fast food, więc nie wierzę w powodzenie takiego pomysłu — komentuje Wojciech Goduński, właściciel PPHU Wojtex, operatora m.in. sieci Biesiadowo i Crazy Piramid Pizza. Jarosław Frontczak, analityk PMR, pomysł Telepizzy chwali.

— Ibis Budget nie ma pełnej oferty gastronomicznej przez całą dobę (jedynie śniadania i przekąski z automatów), więc pizza to dobre rozwiązanie — nie nowe zresztą, lecz sprawdzone w wielu krajach zachodnich. W ofercie hotelu na Zachodzie są zwykle karty 2-3 restauracji różnego typu. Bardzo dobrze, że takie rozwiązanie pojawiło się również w Polsce — uważa Jarosław Frontczak.

Zdaniem Iwony Olbryś, szybko mogą pojawić się naśladowcy — i równie szybko się sparzyć. — Wbrew pozorom zorganizowanie takiego systemu zamówień i dostaw nie jest łatwe. My przećwiczyliśmy to w Hiszpanii. Pozyskanie podobnego know-how zajmie innym sieciom sporoczasu — uważa dyrektor generalna Telepizzy.

Iwona Olbryś tłumaczy, że na polskim rynku pizzerii zwiększa się raczej liczba lokali niż sprzedaż przypadająca na jedną restaurację. Dlatego potrzebne są nowe pomysły na wzrost.

— Według prognoz, w przyszłym roku średnia sprzedaż przypadająca na jedną pizzerię wzrośnie o 1,3 proc. W tym czasie obroty na rynku fast food [czyli McDonald’s, KFC itp. — red.] mają się zwiększyć o 4,4 proc. — mówi dyrektor generalna Telepizzy.

Sposób na wzrost

Zdaniem Jarosława Frontczaka, rynek pizzerii jest już mocno nasycony pod względem liczby lokali — sieciowych i niesieciowych pizzerii, ale też innych restauracji, które mają pizzę w menu.

— To, że rosnąć jest coraz trudniej, widać po największych graczach. Od pewnego czasu liczba ich placówek już dynamicznie nie wzrasta, wymieniają raczej gorsze lokalizacje na lepsze — zaznacza ekspert.

Wojciech Goduński uważa jednak, że wciąż jest sporo miejsca dla nowych pizzerii.

— Rocznie będziemy otwierać po dziesięć lokali [obecnie sieć liczy ich ponad 100 — red.]. Sprzedaż w istniejących też cały czas rośnie — w niektórych nawet o 20 proc. Na rynku wciąż jest wiele do ugrania. Na mieście żywi się tylko około 20 proc. Polaków, wobec 80 proc. w innych europejskich krajach — twierdzi twórca Biesiadowa.

M.in. dlatego Wojciech Goduński inwestuje też w inne gastronomiczne koncepty.

— Rozwijamy Rybkodajnie [sieć przyczep-smażalni ryb — red.]. Pod koniec przyszłego roku chcemy mieć 30 lokali pod tym szyldem. Kupiliśmy też sieć fast food Western Chicken, w ramach której działa obecnie 14 lokali. W przyszłym roku chcemy uruchomić co najmniej 30 kolejnych — wymienia Wojciech Goduński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane