Robert Chojnacki, twórca redNetu mnoży firmy
Robert Chojnacki stoi w cieniu, choć od zera stworzył liczącą się na rynku markę. Czas na reflektory.
Rok 2000. Chojnacki pracował wtedy w biurze maklerskim i szukał dla siebie lokum.
— Traciłem czas, jeżdżąc od mieszkania do mieszkania. Zirytowany pomyślałem, że dobrze byłoby, gdyby wszystkie propozycje dało się obejrzeć w internecie. Tak zrodził się pomysł profesjonalnego serwisu internetowego z ofertami rynku nieruchomości. Trudno było. Od 9 do 17 pracowałem w biurze maklerskim. Potem wsiadałem do intercity i jechałem na Śląsk, gdzie informatycy przygotowywali nasz serwis. W nocy pracowaliśmy nad jego koncepcją, a rano — znowu w pociąg i do pracy — opowiada Robert Chojnacki.
Po kilku miesiącach serwis Tabelaofert był gotowy. Sęk w tym, że o jego istnieniu nikt nie wiedział. Brakowało też pieniędzy na reklamę. A może targi? Stoisko wzbudziło zainteresowanie odwiedzających. I deweloperów. Pojawiły się pierwsze reklamy.
Udana prognoza
Serwis miał coraz większą liczbę ofert i użytkowników.
— Nadal właściwie nie mieliśmy konkurencji. Ponieważ wszystko, co działo się w serwisie, rejestrowaliśmy na potrzeby wewnętrzne, to śledziliśmy też preferencje użytkowników. Postanowiliśmy te dane wykorzystać w raportach — podkreśla Robert Chojnacki.
W 2002 powstał dział konsultingowo doradczy redNet. W październiku tego roku analitycy firmy przygotowali przełomowy raport "Rynek mieszkaniowy w Warszawie. Czy najgorsze już za nami?".
Rynek był w kryzysie. Ale eksperci redNetu wbrew panującym opiniom uznali, że koniunktura już wkrótce się poprawi.
— Była to pierwsza taka prognoza. Niektórzy nasz optymizm wyśmiali — opowiada prezes.
W 2004 r. redNet wyszedł poza Warszawę. Stworzył oddziały m.in. w Krakowie, Poznaniu i Trójmieście i tam również firma zaczęła organizować targi. Do spółki zgłosił się brytyjski klub inwestorów.
— Znali nasze opracowanie z 2002 r. I uznali, że prognozy są trafne — wspomina prezes.
Rezultat? Anglicy mogli wybierać wśród największych polskich firm doradczo-kon-sultingowych. Ale zdecydowali się na redNet. Za jego pośrednictwem kupili w Polsce w 2005 r. niemal 2 tys. mieszkań. I dobrze zarobili!
Szefostwo redNetu uznało, że skoro Brytyjczycy mogą kupować mieszkania w Polsce, aby potem je wynajmować, to dlaczego nie mieliby robić tego także Polacy? Pojawiła się firma redNet Investment, czyli Klub Inwestorów, za pośrednictwem której sprzedano już prawie 800 mieszkań.
Naturalna metamorfoza
— W pewnym momencie zauważyliśmy, że wśród naszych spółek może występić konflikt interesów. Oceniliśmy, że lepiej będzie stworzyć niezależne firmy — tłumaczy Robert Chojnacki.
W efekcie w 2006 r. redNet przekształcił się w grupę kapitałową redNet Property Group — dziś to osiem spółek: redNet Media, Consulting, Management, Investment, redNet24 Agencja Nieruchomości, Finance oraz CEPIFi redNet Dom.
Dlaczego jest ich aż osiem? To naturalny rozwój firmy.
— Gdy zagraniczni inwestorzy zaczęli za naszym pośrednictwem nabywać mieszkania w Polsce, zaraz potem chcieli je również wynająć. Tak powstał redNet Management, zajmujący się zarzą-dzaniem nieruchomościami. A redNet Dom wykańcza mieszkania zakupione przez inwestorów — opowiada Robert Chojnacki.
Potrafią oszczędzać
Kryzys na rynku? Nie spędza sen z powiek Robertowi Chojnackiemu.
— Startowaliśmy w czasie bessy. Nauczyliśmy się więc oszczędzać. A skoro teraz jesteśmy w dołku, to już wkrótce może być tylko lepiej — śmieje się prezes.
Czym jeszcze zaskoczy?
— W przyszłości planujemy przejęcia firm, ale szczegółów na razie nie zdradzę... Nie wykluczamy też wejścia na giełdę, prawdopodobnie w 2011 r. — sumuje plany Robert Chojnacki.
Agnieszka
Zielińska