Tornado w Próchniku

Magdalena Brzózka, KZ
opublikowano: 16-01-2009, 09:26

Nowy prezes odzieżowej spółki punktuje swojego poprzednika. I ma pomysł, jak wyprowadzić firmę na prostą. Kurs rośnie.

— Kupując akcje firmy, kupiłem też jej wizję wykreowaną przez byłego prezesa i trochę się nabrałem. Poprzedni zarząd nie miał pojęcia o prowadzeniu giełdowej spółki, a ludzie, którzy tam pracowali, nie wiedzieli, jaki jest ich zakres obowiązków — uważa Krzysztof Grabowski, nowy prezes Próchnika i jego główny akcjonariusz, kontrolujący blisko 10 proc. kapitału.

Dlatego postanowił zmienić niemal wszystko, co zastał w łódzkiej spółce odzieżowej. Mówi, że kiedy się w niej pojawił, miesięczne rachunki telefoniczne za komórki sięgały 15 tys. zł. Od ręki ograniczył je do 3 tys. System informatyczny kosztował firmę 0,5 mln zł rocznie. Na nowy prezes wyda zaledwie kilkanaście tysięcy.

— Po zerwaniu wszystkich niepotrzebnych umów spółka zaoszczędzi 200 tys. zł miesięcznie. W skali roku to już blisko 2,5 mln zł, więc warto było szukać zbędnych kosztów — mówi Krzysztof Grabowski.

Nowy prezes zainicjował też radykalne cięcia etatów. Dzisiaj w spółce pracuje 20 osób, choć jeszcze dwa miesiące wcześniej około 200.

O godz. 9.21 kurs Próchnika rósł o 4,3 proc. do 0,50 zł.

O tym, jak Krzysztof Grabowski chce „odkurzyć” Próchnika, czytaj w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Brzózka, KZ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane