— Kupując akcje firmy, kupiłem też jej wizję wykreowaną przez byłego prezesa i trochę się nabrałem. Poprzedni zarząd nie miał pojęcia o prowadzeniu giełdowej spółki, a ludzie, którzy tam pracowali, nie wiedzieli, jaki jest ich zakres obowiązków — uważa Krzysztof Grabowski, nowy prezes Próchnika i jego główny akcjonariusz, kontrolujący blisko 10 proc. kapitału.
Dlatego postanowił zmienić niemal wszystko, co zastał w łódzkiej spółce odzieżowej. Mówi, że kiedy się w niej pojawił, miesięczne rachunki telefoniczne za komórki sięgały 15 tys. zł. Od ręki ograniczył je do 3 tys. System informatyczny kosztował firmę 0,5 mln zł rocznie. Na nowy prezes wyda zaledwie kilkanaście tysięcy.
— Po zerwaniu wszystkich niepotrzebnych umów spółka zaoszczędzi 200 tys. zł miesięcznie. W skali roku to już blisko 2,5 mln zł, więc warto było szukać zbędnych kosztów — mówi Krzysztof Grabowski.
Nowy prezes zainicjował też radykalne cięcia etatów. Dzisiaj w spółce pracuje 20 osób, choć jeszcze dwa miesiące wcześniej około 200.
O godz. 9.21 kurs Próchnika rósł o 4,3 proc. do 0,50 zł.
O tym, jak Krzysztof Grabowski chce „odkurzyć” Próchnika, czytaj w
dzisiejszym „Pulsie Biznesu”.