To, że w czwartek dojdzie do spadku giełdowych indeksów wiadome było jeszcze przed rozpoczęciem notowań. Kwestią był więc nie kierunek, w którym podąży większość inwestorów, lecz jak dużą determinacją wykażą się redukując pozycje w akcjach. Skończyło się umiarkowanym wymiarem kary, bo indeks WIG20 stracił na zamknięciu 1,03 proc. Mogło być gorzej.
Zbyt wiele negatywnych czynników zebrało się w jednym miejscu i czasie, aby miało nie dojść do osłabienia. Przede wszystkim, środowe gorsze od oczekiwań dane o sprzedaży detalicznej w USA doprowadziły do sporych spadków indeksów na Wall Street. To z kolei popsuło humory inwestorom na rynkach Dalekiego Wschodu oraz na naszym kontynencie. Jakby tego było mało na wartości tracił od rana złoty.
Początek sesji na rynku terminowym przyniósł zdecydowany spadek o 19 pkt czerwcowej serii kontraktów. Notowania najpopularniejszej serii futures na WIG20 wystartowały na poziomie wsparcia 1950 pkt. Nie zostało ono jednak przebite i przez większość sesji udawało się utrzymać powyżej bariery. WIG20 rozpoczął od około 0,8-proc. spadku i szybko wszedł w dobrze znaną stabilizację z cechującą ją niewielką zmiennością. Po południu całkiem „siadły” obroty i gracze wyczekiwali już tylko końca sesji.
Niestety, końcówka przyniosła pogłębienie spadku. Zwłaszcza nieciekawie wygląda to na rynku terminowym gdzie naporu podaży nie wytrzymało wsparcie. Kondycja popytu jest więc bardzo słaba i w zaistniałej sytuacji o poprawę sytuacji posiadaczy długich pozycji będzie bardzo ciężko. Za to coraz bardziej prawdopodobny jest spadek do 1900 pkt.
Wybronił się natomiast przed przebiciem wsparcia WIG20, który mimo spadku utrzymał się w obrębie konsolidacji, w jakiej znajduje się od około miesiąca. Zamknięcie zastało indeks na poziomie 1965,18 pkt. Ujemna baza na kontraktach wynosi już 17 pkt, co obrazuje skalę sporego pesymizmu. Przypomnieć jednak należy, że były już w tym roku dni gdy ujemna baza przekraczała 30 pkt.
Za czwartkowy spadek odpowiedzialne są w największym stopniu akcje PKN Orlen i Telekomunikacji Polskiej. Kursy spółek zniżkowały odpowiednio o 1,9 i 1,4 proc. a więc więcej niż rynek. Obroty na walorach telekomu zamknęły się wartością identyczną co poprzedniego dnia, czyli 150 mln zł, wzrosła natomiast ochota do sprzedaży papierów płockiej rafinerii.
W obu spółkach uaktywniły się związki zawodowe, na co akcjonariusze zawsze reagują wysypką. Nie mają też powodów do zadowolenia z powodu złożenia przez Hutchinsona ofert na UMTS i GSM. Telekomunikacja Polska ma udziały w Centertelu, a PKN Orlen – Polkomtelu. Nowy gracz na rynku będący światowym potentatem to oczywiście zagrożenie dla podmiotów już działających na polskim rynku.
Fatalną passę kontynuował Prokom, co źle wpłynęło również na Softbank. Inwestorzy sprzedawali akcje Prokomu po informacji, że PZU nie kupi systemu Exceed od konsorcjum Prokom-CSC. Ostatecznie spółka zakończyła dzień 4,6-proc. zjazdem. Na szerokim rynku zjazd po równi pochyłej kontynuował Strzelec pogłębiając historyczny dołek. Za jedną akcję płacono tylko 71 groszy. AS