- Spuszczamy im łomot. Myślę, że idzie bardzo dobrze - powiedział Trump w wywiadzie telefonicznym z CNN.
Dodał, że nie chciałby, żeby operacja trwała „zbyt długo”. - Zawsze myślałem, że to będzie około czterech tygodni. Trochę wyprzedzamy plan - przekazał prezydent.
Pytany o to, czy Stany Zjednoczone robią coś więcej poza atakiem militarnym, aby pomóc Irańczykom „odzyskać kontrolę nad krajem”, Trump odparł: - Tak. Zgadza się. Ale teraz chcemy, żeby wszyscy (Irańczycy) przebywali w zamkniętych pomieszczeniach. Tam (w Iranie - PAP) nie jest bezpiecznie.
- Jeszcze nawet nie zaczęliśmy silnie ich atakować, dużej fali jeszcze nie było. Duża wkrótce nadejdzie - oznajmił.
Przyznał też, że dotychczas „największym zaskoczeniem” były irańskie ataki na kraje w regionie: Bahrajn, Jordanię, Kuwejt, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
- Byliśmy zaskoczeni. Powiedzieliśmy im (państwom regionu Zatoki Perskiej - PAP): zajmiemy się tym. A teraz oni chcą walczyć. I walczą agresywnie. Mieli być zaangażowani w bardzo małym stopniu, a teraz nalegają, by być zaangażowanym - przekazał Trump.
Jak dodał, Irańczycy „uderzyli w hotel, w apartamentowiec”. - To ich po prostu rozzłościło. Kochają nas, ale obserwowali. Nie było powodu, żeby się w to angażować - powiedział, odnosząc się do krajów regionu Zatoki Perskiej.
Pytany o to, kto będzie rządził Iranem, Trump powiedział: - Nie wiemy, kto jest u władzy. Nie wiemy, kogo wybiorą. Może będą mieli szczęście i trafią na kogoś, kto wie, co robi.
Irańczycy, jak powiedział, stracili „wiele pod względem przywództwa” w wyniku pierwszych ataków. Poinformował, że w początkowych atakach zginęło 49 wysokich rangą przedstawicieli władz Iranu.
Trump ocenił, że władze irańskie „stały trochę aroganckie”, ponieważ spotkały się w jednym miejscu. - Myśleli, że są niewykrywalni. Nie byli niewykrywalni. Byliśmy tym zszokowani - dodał.
Prezydent powiedział, że nie jest jasne, kto obecnie rządzi Iranem. - Oni też sami nie wiedzą. To trochę jak kolejka bezrobotnych - ocenił.
Trump nie wykluczył wysłania sił lądowych do Iranu
Prezydent Trump nie wykluczył w poniedziałek w rozmowie z dziennikiem „New York Post” wysłania do Iranu amerykańskich sił lądowych, „jeśli będzie to konieczne”.
- Nie wzdrygam się, jeśli chodzi o wysłanie sił lądowych. Każdy prezydent mówi: „Żadnych żołnierzy na miejscu nie będzie”. Nie mówię tego - oznajmił przywódca USA. Dodał, że bierze pod uwagę wysłanie żołnierzy „jeśli będą niezbędni”.
Trump powiedział też, że nie niepokoi go możliwość sięgnięcia przez Iran po terroryzm w odwecie na ataki. - Wyeliminujemy to. Nieważne. Tak jak jest ze wszystkim innym, wyeliminujemy to - zapewnił.
Przekazał, że podjął ostateczną decyzję o zaatakowaniu Iranu po czwartkowych rozmowach amerykańsko-irańskich w Genewie.
Trump powiedział „New York Post”, że uważa, iż podjął dobrą decyzję, i że popiera go większość Amerykanów. - Pozwolenie na to, by „szaleni ludzie” zdobyli broń jądrową, byłoby gorsze nawet od regionalnego konfliktu - argumentował.
Wcześniej w poniedziałek wysłania sił lądowych do Iranu nie wykluczył amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth. - Nie jesteśmy w tej kwestii głupi. Nie trzeba tam wciągać 200 tys. ludzi i zostawać tam przez 20 lat. (...) Czy będziemy śmiali? Czy jesteśmy gotowi na zdecydowane działania? Absolutnie (tak) - zapowiedział szef Pentagonu.
Z badania Reuters/Ipsos wynika, że co czwarty Amerykanin popiera ataki na Iran, w których w sobotę zginął ajatollah Ali Chamenei. Około połowa uczestników sondażu, w tym jedna czwarta wyborców Republikanów, uważa, że prezydent USA Donald Trump zbyt chętnie wykorzystuje siłę militarną.
