Tryb następczy to prawna iluzja

27-09-2011, 00:00

Gry legislacyjne

Wobec uchwalonej 16 września nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej prezydent Bronisław Komorowski wybrał, spośród trzech możliwości przewidzianych w art. 122 Konstytucji RP — podpisanie. Dwie pozostałe to przekazanie ustawy Sejmowi do ponownego uchwalenia większością 3/5 głosów (czyli tzw. weto) lub skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego (TK), co zamraża ustawę nawet na lata.

Rozumiemy, czemu ta ustawa nie została zaliczona do podpisywanych uroczyście w światłach kamer i błyskach fleszy. Ale zdumiewa obudowywanie przez głowę państwa podpisu tzw. kontrolą następczą. Propagandowo niemal zrównywane są skutki posłania ustawy do TK przed jej podpisaniem ze złożeniem wniosku o zbadanie już po jej wejściu w życie. Tymczasem druga procedura zapisana jest w innej konstytucyjnej szufladce, w przepisach dotyczących TK. Prezydent w art. 191 sprowadzony został do rangi jednego z wielu równych podmiotów uprawnionych do wnioskowania. Identyczną wagę ma wniosek… rady najmniejszej gminy, jeśli tylko umiejętnie uzasadni ona, że ustawa dotyczy jej zakresu działania.

W świetle wieloletniego orzecznictwa TK, niedopuszczalność wstawienia przez Senat do ustawy jednej poprawki rozpalającej opinię publiczną jest oczywista. Pod przypomnianym poniżej tytułem mojego komentarza sprzed tygodnia dzisiaj podpisuję się jeszcze mocniej. Wykonując partyjne zlecenie i idąc na skróty, Senat podeptał — któryż to już raz… — własny regulamin, który w art. 69 ustala, że wnioski wykraczające poza materię ustawy wymagają podjęcia przez izbę inicjatywy ustawodawczej, czyli skierowania pomysłu na całą ścieżkę sejmową.

Z niekonstytucyjnego trybu uchwalenia poprawki prezydent doskonale zdaje sobie sprawę. Notabene wielokrotnie przerabiał ten temat jako wicemarszałek i marszałek Sejmu. Ale rozkłada ręce: „Ja tu widzę poważny problem i zastanawiam się, jak przeciwdziałać takiej praktyce”. Podpowiadam rozwiązanie genialnie proste, choć politycznie szokujące. Otóż głowa państwa powinna zaprosić nowego marszałka Senatu i perswazyjnie wymusić na nim wprowadzenie do art. 69 regulaminu izby świętej poprawki, że w pracach nad nowelizacjami ustaw wnioski komisji lub senatorów, ruszające przepisy lub tematy, które w wersji przysłanej z Sejmu nie wystąpiły — z mocy prawa nie są w Senacie w ogóle poddawane pod głosowanie! Druga izba parlamentu pogłębiłaby swoje kompleksy wobec pierwszej, ale produkcja prawa w fabryce na Wiejskiej wreszcie zostałaby, przynajmniej proceduralnie, uporządkowana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tryb następczy to prawna iluzja