Trzeba zamienić auta na rowery

Rozmowa z dr. Wojciechem Szymalskim, wiceprezesem Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju

„Puls Biznesu”: Co w praktyce kryje się pod hasłem ekologiczny transport miejski?

DO NADROBIENIA:
Zobacz więcej

DO NADROBIENIA:

Władze polskich miast w dużej części doskonale rozumieją, co to jest transport zrównoważony. Gorsi od miast zachodniej Europy jesteśmy w wykorzystaniu rowerów w miastach — mówi dr Wojciech Szymalski, wiceprezes Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju.Instytut na rzecz Ekorozwoju. ARC

Dr Wojciech Szymalski: Przede wszystkim minimalizacja użytkowania samochodu w mieście. Innymi słowy: preferowanie transportu publicznego, rowerowego i pieszego. Transport publiczny powinien mieć uprzywilejowaną pozycję w inżynierii ruchu, tzn. pasy autobusowe, priorytet w sygnalizacji świetlnej itp. Chodzi też oużytkowanie środków transportu o niskiej emisji spalin. Szczególnym przypadkiem elektrycznej komunikacji, która powinna być preferowana, jeśli myślimy o ekomiastach, są tramwaje i trolejbusy. Transport elektryczny zwykle stwarza także najmniej hałasu. No i wreszcie bezpieczeństwo ruchu drogowego. To też rozwiązanie ekologiczne. A zmniejszenie prędkości ruchu drogowego do 30 km/h, czyli uspokojenie ruchu, zwłaszcza w śródmieściach przynosi znaczną redukcję emisji spalin i hałasu.

Restrykcyjnie. Oczywiście dla tych, którzy wolą samochody. Ale czy w tym przypadku ekologia idzie w parze z ekonomią?

Tak. I to zarówno dla miast, jak i dla użytkowników systemu. Infrastruktura drogowa to jeden z najbardziej kosztownych składników miejskich budżetów. Co roku samorządy wydają na utrzymanie dróg miliardy zł — praktycznie w każdym mieście jest to większa kwota niż na dofinansowanie komunikacji publicznej. Minimalizacja konieczności budowy, a więc i utrzymania takiej infrastruktury, poprzez ograniczenie ruchu samochodowego pozwala więc zaoszczędzić te pieniądze.

Czyli samochodom mówimy nie?

To nie jest sprawa uprzedzeń. To rachunek ekonomiczny. Infrastruktura rowerowa to jeden z najtańszych rodzajów infrastruktury transportowej. Korzystanie w własnego roweru jest praktycznie darmowe, a czas przejazdu w zakorkowanych miastach rowerem często jest porównywalny jak transportu samochodowego.

A komunikacja publiczna? Jej pasażerów też trzeba wsadzić na rowery?

Oczywiście nie. Sprawna komunikacja zbiorowa to podstawa ekomiasta. Już teraz rozwiązania wykorzystujące prąd do zasilania pojazdów komunikacji miejskiej są konkurencyjne pod względem utrzymania w stosunku do pojazdów na paliwo, choć pojazdy hybrydowe i elektryczne są nieco droższe przy zakupie. Niektóre miasta szukają też ekologicznych, lokalnie jeszcze tańszych rozwiązań poprzez zastosowanie w komunikacji publicznej gazu LPG (Białystok) lub gazu CNG (Rzeszów, Tarnów). Przyszłość to także wykorzystanie biogazu, np. z odpadów — tak robią m.in. Szwedzi.

Jak wypadają polskie miasta na tle europejskich metropolii pod względem wykorzystania ekotransportu?

Zaskakująco dobrze. Przez ostatnie pięć lat polskie miasta poczyniły duże postępy we wdrażaniu rozwiązań ekologicznych. Wiele odważnie wprowadza rozwiązania rowerowe. Działania te przyspieszyły zwłaszcza tam, gdzie wdrożono systemy roweru publicznego, co pozwoliło polskim miastom dołączyć do standardów europejskich, choć nadal mamy duże zaległości w infrastrukturze rowerowej, zwłaszcza w śródmieściach. Wiele udało się osiągnąć także w transporcie publicznym. Autobusy są szybko wymieniane na takie o wysokich normach spalania (Euro 6, a także elektryczne). Warszawa ma też kilka autobusów hybrydowych i testuje rozwiązania elektryczne. Modernizowane i rozbudowywane są linie tramwajowe (Częstochowa, Kraków, Szczecin, Warszawa). Przoduje pod tym względem Warszawa z największą liczbą nowych tramwajów, ale np. Olsztyn jest precedensowym przykładem powrotu tramwajów do miasta. Powoli zaczyna się także wprowadzać rozwiązania ograniczające ruch samochodowy w centrach miast.

Na jakim etapie zrównoważonego transportu są nasze miasta?

Na dość zaawansowanym, głównie ze względu na wysoki udział komunikacji miejskiej w podróżach. Dla Warszawy ten wskaźnik wynosi 54 proc., dla Krakowa i Łodzi po 46 proc., a dla Poznania 43 proc. Ale transport samochodowy wymaga w wielu miastach dalszego uporządkowania i pewnych ograniczeń. Wybiera go ponad 40 proc. mieszkańców Szczecina, Torunia, Bydgoszczy, Poznania i Wrocławia. W transporcie rowerowym szybko nadrabiamy zaległości, ale jesteśmy gdzieś na początku drogi do doskonałości, głównie dlatego, że na razie nie widać, aby ruch rowerowy w miastach miał znaczącą pozycję (najwięcej — 4 proc. — w Poznaniu). Ale nasze miasta nie mają się czego wstydzić, ponieważ w większości nie uprzywilejowano samochodów tak bardzo jak w niejednym mieście w Europie Zachodniej i Polacy nie odeszli tak dalece od korzystania z komunikacji publicznej. Polskie miasta już są w czołówce europejskich miast, które najwięcej mieszkańców przewożą komunikacją publiczną. Gdyby się to miało zmienić na jeszcze lepsze, to okazałoby się, że to my kroczymy bardziej ekologiczną drogą niż miasta europejskie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Trzeba zamienić auta na rowery