Zatrzymanie Turowa to katastrofa

opublikowano: 21-05-2021, 12:54
aktualizacja: 21-05-2021, 17:49

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł, że wydobycie węgla brunatnego w kopalni Turów, należącej do PGE, ma być natychmiast wstrzymane. Eksperci tłumaczą, że skutki tej decyzji mogą być opłakane.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego TSUE nakazał wstrzymać wydobycie w potężnej polskiej kopalni węgla brunatnego
  • jakie będą skutki dla polskiego systemu energetycznego, rynku pracy w regionie, PGE i podatników
  • dlaczego Czesi cieszą się z wyroku
  • co na to polscy politycy
  • jak zareagował kurs PGE
  • Wkrótce:

  • czy Polska zastosuje się do decyzji TSUE i jak może się bronić

„Polska zostaje zobowiązana do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Podnoszone przez Czechy zarzuty, dotyczące stanu faktycznego i prawnego, uzasadniają zarządzenie wnioskowanych środków tymczasowych” – napisała w wydanym właśnie postanowieniu wiceprezes TSUE.

Czechy 26 lutego 2021 r. wniosły do trybunału skargę przeciwko Polsce w związku z rozbudową kopalni odkrywkowej, co ma dla nich negatywne skutki - m.in. w postaci znacznego obniżenia poziomu wód gruntowych. Rząd w Pradze żądał też wstrzymania wydobycia do czasu wydania wyroku przez TSUE.

Na początku kwietnia strona polska wniosła o odrzucenie czeskiego wniosku. Ministerstwo klimatu argumentowało, że wstrzymanie działalności kopalni przyniosłoby „dotkliwe skutki gospodarcze, społeczne i środowiskowe dla Rzeczypospolitej Polskiej, w tym dotyczące ograniczenia bezpieczeństwa energetycznego kraju”.

Zamknięcie kopalni może również oznaczać konieczność zamknięcia pobliskiej Elektrowni Turów, która dostarcza 7 proc. energii, wykorzystywanej w Polsce. Notowania PGE zareagowały spadkiem.

Polski rząd ma “z całą mocą przeciwdziałać”

Po kilku godzinach od pojawienia się informacji o decyzji TSUE odniósł się do niej szef polskiego rządu.

- Żadne decyzja jakiejkolwiek instytucji europejskiej nie może narażać polskich obywateli na ryzyko, nie może narażać bezpieczeństwa polskich obywateli. Jako szef rządu chcę z całą mocą podkreślić, że na pewno nie będziemy ryzykować zdrowiem, życiem polskich rodzin, tylko dlatego, że ktoś w Trybunale Sprawiedliwości UE podjął taką, czy inną decyzję – powiedział premier Mateusz Morawicki.

Podkreślił, ze elektrownia Turów odpowiada za 4-7 proc. całej mocy polskiego energetyki. Co oznacza, że zabezpiecza prąd dla 2-3 mln ludzi.

- Będziemy z całą mocą przeciwdziałać temu niesłusznemu, niesprawiedliwemu i niespodziewanemu wyrokowi i jestem przekonany, że będziemy potrafili wykazać nasze racje – podsumował szef rządu.

Czesi się cieszą...

Bardzo szybko na decyzję TSUE zareagował Jakub Kulhánek, czeski minister spraw zagranicznych, który napisał na Twitterze: „Dobre wieści. Trybunał zgodnie z wnioskiem Republiki Czeskiej nakazał Polsce wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni Turów do czasu rozstrzygnięcia merytorycznego sprawy! Dziękuję za współpracę ministrowi środowiska”

„Pierwsze wielkie zwycięstwo w sprawie Turowa! (…) Ogromnie się cieszę w imieniu czeskich obywateli i dziękuję wszystkim, którzy pomagają nam w walce prawnej o nasze środowisko” – skomentował także Richard Brabec, czeski minister środowiska.

Petra Urbanová, prawniczka z czeskiej organizacji Frank Bold uważa, że koncesja dla Turowa została przedłużona bezprawnie.

– To ośmieliło PGE do tego stopnia, że firma przeforsowała drugie przedłużenie koncesji dla Turowa do 2044 r., nie rekompensując strat wywołanych swoimi poprzednimi działaniami. Ten wyrok pokazuje, że TSUE nie ma zamiaru bawić się w gierki PGE. Trybunał słusznie podjął działania, aby zapobiec dalszemu pogłębianiu kryzysu, w czasie kiedy rozpatruje skargę Republiki Czeskiej. Oczekujemy, że TSUE będzie równie stanowczy w swoim ostatecznym orzeczeniu - podsumowuje Petra Urbanová.

...Polacy rwą włosy z głowy

Diametralnie odmienne nastroje panują po polskiej stronie granicy.

Decyzja TSUE to droga do dzikiej transformacji energetycznej. Unijny zielony ład na naszych oczach ponosi porażkę” – czytamy na twitterowym koncie PGE, do której należy kopalnia.

Kilka godzin później koncern dorzucił jeszcze jeden komunikat: “TSUE, kiedy zamkniecie czeską kopalnię Nochten w Zagłębiu Łużyckim, 60 km w linii prostej od KWB Turów?”

Na Twitterze wypowiedział się również Arkadiusz Koper, dyrektor Pionu Prawa i Zarządzania Grupą Kapitałową PGE. Stwierdził, że adresatem zakazu wydanego przez TSUE jest Polska, a właścicielem kopalni w Turowie jest spółka PGE GiEK. Na tej podstawie prawnik uznał, że „orzeczenie TSUE jest niewykonalne”. Polska nie może bowiem nakazać żadnej spółce zaprzestania legalnie prowadzonej działalności, bo byłoby to naruszenie praw tej spółki i jej akcjonariuszy.

Szybko zareagował Patryk Jaki, eurodeputowany współtworzącej rząd „Solidarnej Polski”: „To orzeczenie to tak ogromny skandal, że nie powinno pozostawać bez reakcji. TSUE kolejny raz samozwańczo zabrał sobie polskie uprawnienia. Za chwilę się okaże, że Polacy w ogóle nie mogą się rządzić we własnym kraju. Kolonia, której wydaje się polecenia.”

- To zupełnie niespodziewana decyzja. Nazwałbym ją nawet ponurym żartem – mówi Krystian Brymora, analityk DM BDM.

W jego opinii kluczowe będą teraz możliwości prawne odwołania się od postanowienia TSUE.

- Skutki wprowadzenia w życie takie decyzji i wstrzymania - zapewne na kilka miesięcy, aż do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia TSUE - pracy takiej elektrowni mogą być opłakane. To jest przecież elektrownia, która ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. To 2 GW mocy z dopiero co oddanym nowym blokiem i roczna produkcja na poziomie 5-6 TWh, czyli około 4 proc. krajowego zapotrzebowania – podkreśla analityk.

Przypomina też, że elektrownia i sąsiadująca z nią kopalnia to ponad 5 tys. miejsc pracy.

- To spór polityczny, którego stronami są rządy Polski i Czech. PGE i jej aktywa to tylko przedmiot tego sporu. Kopania Turów działa w zgodzie z obowiązującym w Polsce prawem i nie spodziewam się, aby w tej sytuacji decyzja TSUE była niezwłocznie wykonana, a wydobycie w Turowie wstrzymane – dodaje Krystian Brymora.

Przypomina też, że Trybunał w żaden sposób nie zakwestionował funkcjonowania samej elektrowni. Teoretycznie więc gdyby miała ona inne źródło paliwa, mogłaby nadal działać nie łamiąc decyzji TSUE.

- Energetyka zarabia dziś przede wszystkim na rynku mocy. Może się więc okazać, że aby utrzymywać działające aktywa może się opłacać sprowadzać węgiel nawet ze znacznej odległości, choćby z odkrywek w Niemczech, czy w Czechach – podsumowuje analityk DM BDM.

Ci ostatni oferowali zresztą jakiś czas temu dostawy węgla brunatnego do Turowa. Nasi południowi sąsiedzi mają tuż przy granicy z Niemcami kilka kopalń tego paliwa (należą m.in. do spółek: Severočeské doly, Sokolovská uhelná i Severní energetická). Jedne z najbliższych eksploatowanych złóż znajdują się w rejonie miasta Bílina, czyli około 130 km na zachód od polskiej elektrowni. Na razie nie wiadomo, czy PGE będzie chciała skorzystać z tej oferty i na jakich warunkach.

Gorzkie słowa rodzimych ekologów

Przed takim obrotem sprawy przestrzegaliśmy od dawna. Niestety zarówno polskie władze, jak i PGE, zamiast szukać porozumienia z sąsiadami, uparcie ignorowały wszelkie próby dialogu, doprowadzając do eskalacji konfliktu – komentuje Kuba Gogolewski, koordynator projektów w fundacji „Rozwój Tak – Odkrywki Nie”.

Przyznaje, że nagłe zamknięcie kopalni będzie dramatem dla regionu, zwłaszcza że w żaden sposób nie jest on przygotowany na natychmiastowe wstrzymanie wydobycia.

– Teraz mieszkańcy Bogatyni poniosą koszty arogancji PGE. Jeśli wydobycie wbrew orzeczeniu będzie kontynuowane, to jako podatnicy zapłacimy wszyscy. PGE nie dołoży do tego ani złotówki, ponieważ, jak twierdzi „nie jest stroną w tym sporze” - zaznacza Kuba Gogolewski.

Gorzkich słów nie szczędzi też Joanna Flisowska, która kieruje działem Klimat i Energia w Greenpeace Polska:

“W Turowie jak w soczewce widzimy nieudolne podejście polskiego rządu do sprawiedliwej transformacji energetycznej i konsekwencje oślego uporu trwania przy węglowym status quo. Przez nieodpowiedzialność rządu i PGE kopalnia musi teraz zaprzestać działania z dnia na dzień. Tej sytuacji można było uniknąć. Liczymy na to, że decyzja TSUE podziała jak kubeł zimnej wody na ministra Jacka Sasina odpowiedzialnego z transformację sektora wydobywczego i energetycznego. Nie ma innej drogi jak odejście od węgla w ciągu najbliższej dekady” - stwierdza przedstawicielka organizacji.

Ryzyko zapaści polskiego systemu elektroenergetycznego”

O tym, jakie konsekwencje może mieć decyzja TSUE o zamknięciu kopalni węgla brunatnego w Turowie, sama PGE pisała w kwietniowym komunikacie prasowym. Komunikat miał ostrzegać przed decyzją negatywną dla PGE.

Polska firma wskazywała, że żądanie zamknięcia niesie ryzyko zapaści polskiego systemu elektroenergetycznego, a także upadku całego regionu w Polsce, przy granicy z Czechami i Niemcami.

„Groźba gwałtownego wyłączenia kompleksu energetycznego dostarczającego do 7 proc. energii zużywanej w Polsce, trafiającej do 3 mln gospodarstw domowych, stawia pod znakiem zapytania europejską solidarność. Zamknięcie kopalni oznacza w praktyce wyłączenie również elektrowni w Turowie, a w efekcie zagraża bytowi nawet 80 tysięcy Polaków, którzy stracą środki do życia” – pisała PGE.

PGE regularnie podkreśla, że koncesja przyznana PGE GiEK, przedłużająca działanie kopalni, została wydana w zgodzie z polskim i europejskim prawem, po trwających kilka lat konsultacjach transgranicznych z Czechami i Niemcami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane