Wysokiej rangi członek władz Turcji powiedział, że Facebook nie poinformował formalnie, czy podporządkuje się wprowadzonym niedawno przepisom i wskaże swojego przedstawiciela w kraju. Podkreślił, że władze bardzo poważnie traktują nowe prawo i nie zamierzają stosować wobec nikogo taryfy ulgowej, informuje Bloomberg.
Facebookowi grozi kara wstępnie 10 mln lir (1,3 mln USD) już 2 listopada jeśli nie podporządkuje się przepisom, które weszły w życie w ubiegłym tygodniu. Wymagają one, aby właściciele mediów społecznościowych mieli przedstawiciela w Turcji, a także gromadzili niektóre dane swoich użytkowników na serwerach znajdujących się w tym kraju. Jeśli tego nie zrobią, oprócz kary finansowej grozi im także spowolnienie o 90 proc. prędkości w Internecie oraz zakaz reklamy tureckich firm.
Komentatorzy uważają, że celem nowego prawa jest zwiększenie kontroli przez władze Turcji nad mediami społecznościowymi, a szczególnie pojawiającą się w nich krytyką rządu. Prezydent Recep Tayyip Erdogan miał być wściekły po tym co pisano w mediach społecznościowych po urodzeniu się jego ósmego wnuka.
The Financial Times pisał, że Facebook, który ma 37 mln użytkowników w Turcji, uznał przepisy za zbyt restrykcyjne i poinformował władz, że nie zamierza im się podporządkować.