Turnau radzi, Lynch nurtuje

Karol Jedliński
13-07-2007, 00:00

Trochę padało, trochę wiało, trochę świeciło — to ostatnie głównie za sprawą śmietanki zebranej na gdańskim Festiwalu Gwiazd.

Trochę padało, trochę wiało, trochę świeciło — to ostatnie głównie za sprawą śmietanki zebranej na gdańskim Festiwalu Gwiazd.

Podczas zakończonej w ubiegłą niedzielę∑czterodniowej imprezy kilkadziesiąt postaci ze świecznika show-biznesu błyszczało w okolicach Długiego Targu.

— Turnau! Biegiem! — zdążył tylko krzyknąć harcmistrz do grupki swoich podwładnych, a już kilku młodzików w pasiastych

getrach dopadło zaskoczonego artystę.

Podczas późniejszego koncertu Grzegorz Turnau — dziękując za wyróżnienie, jakim jest odciśnięcie dłoni na Promenadzie Gwiazd — przekonywał, że w życiu najważniejsza jest harmonia.

— Więc mam ją zawsze przy sobie — zarzekał się, pokazując instrument.

Odciski swych dłoni na placu przed Filharmonią Bałtycką pozostawili także tacy artyści, jak Stefan Chwin, Krzysztof Krauze, Marta Mészáros, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Maciej Stuhr, Karolina Gruszka, Borys Szyc i inni. Nie zabrakło miejsca dla największej tegorocznej gwiazdy — Davida Lyncha. Reżyser pokazał w Gdańsku swój najnowszy obraz: „Inland Empire”. Trzygodzinny zlepek psychodelicznych scen, bez zwartej fabuły, ale z polskimi akcentami, wywoływał zarówno postękiwania, jak i oklaski zasiadających w loży VIP-ów. No, ale chyba nikt nie oczekiwał od Lyncha produktu shrekopodobnego…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Turnau radzi, Lynch nurtuje