Turów mógłby być wodnym magazynem

Elektrownię Turów można zastąpić miksem odnawialnych źródeł energii, czyli wiatru, słońca, biomasy i wody — wynika z analiz Krajowej Izby Klastrów Energii

Przeczytaj i dowiedz się:

  • Jak można zmienić działalność i przeznaczenie należącej do PGE Elektrowni Turów
  • Ile kosztowałaby taka inwestycja
  • Jakie plany wobec Turowa ma PGE

 

Elektrownia Turów, należąca do państwowej PGE, to wdzięczny temat do analiz dla ekspertów od klimatu i transformacji regionów. Po pierwsze, jest duża — z mocą bliską 2 GW jest ważnym elementem krajowego systemu energetycznego. Po drugie, spala węgiel brunatny, czyli najbardziej emisyjne z paliw energetycznych. Wreszcie po trzecie, zlokalizowana w pobliżu granicy polsko- -niemieckiej oraz polsko-czeskiej zbiera krytykę od obu tych sąsiadów.

Zobacz także

Najnowszą analizę zleciła Krajowa Izba Klastrów Energii, a pracowali nad nią eksperci Instytutu Elektroenergetyki, Zakładu Elektrowni i Gospodarki Elektroenergetycznej Politechniki Warszawskiej.

Wynika z niej, że Elektrownia Turów może zostać zastąpiona miksem OZE, takich jak wiatr, słońce, biomasa oraz woda. Efektem będą nie tylko korzyści ekologiczne, ale też ekonomiczne, ponadto poprawią się warunki życia mieszkańców oraz stosunki z Czechami i Niemcami.

Magazyn w wyrobisku

Eksperci analizujący Turów przypominają w prezentacji, że w okolicy elektrowni działa już ZKlaster (Zgorzelecki Klaster Rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii i Efektywności Energetycznej). W jego ramach zainstalowano już źródła o mocy 79 MW, a w planach jest kolejne 500 MW. Elektrownia Turów dobrze by do tych inwestycji pasowała, gdyby była… magazynem energii. Autorzy raportu przekonują, że w jej przypadku optymalnym rozwiązaniem byłoby zastąpienie bloków wytwórczych i kopalni elektrownią szczytowo-pompową. Zachęca do tego kształt wyrobiska kopalni odkrywkowej (czyli rozległy dół), który można zaadaptowć na zbiornik wodny. Zachęca też specyfika pracy OZE, które mają duże nadwyżki produkcji w ciągu dnia (wtedy woda jest pompowana), a braki w nocy (wtedy woda jest spuszczana).

„Analiza wykazała, że w celu pokrycia produkcji energii elektrycznej obecnej pracy elektrowni Turów należy przyjąć odpowiedni miks OZE: za 1,14 GW odpowiadałyby farmy wiatrowe, za 2,1 GW — farmy fotowoltaiczne, za 0,06 GW — elektrownia na biomasę, a za 2,3 GW — elektrownia szczytowo-pompowa” — czytamy w analizie.

Miliardy większe i mniejsze

Wedle szacunków ekspertów z Politechniki Warszawskiej nakłady inwestycyjne na budowę elektrowni szczytowo-pompowej w Turowie wyniosłyby 14 mld zł, a koszty operacyjne i utrzymania to łącznie 6,5 mld zł przez 25 lat. Łącznie daje to koszt wytwarzania energii przez 25 lat na poziomie 20,5 mld zł. Należy jednak pamiętać, że nowa elektrownia stanowiłaby część systemu zasilanego również słońcem, wiatrem i biomasą. Koszt wytwarzania energii w całym systemie przez 25 lat eksperci oszacowali na 41 mld zł. Tymczasem porównywalnie wyliczony koszt kontynuowania wytwarzania w węglu brunatnym to… aż 104 mld zł. Na tak wysoką kwotę wpływ mają koszty paliwa, uprawnień do emisji dwutlenku węgla, a także koszty rekultywacji terenu.

„Jednostkowy koszt wytwarzania energii elektrycznej układu hybrydowego uzupełnionego o wodny zasobnik energii [czyli wiatr, słońce, biomasa i woda — red.] jest o 117,94 zł tańszy od technologii węgla brunatnego. W perspektywie 25 lat oszczędności osiągną wartość rzędu 63 mld zł” — podkreślają eksperci w analizie.

Przekonują też, że inwestycje w elektrownie szczytowo-pompowe zyskują ostatnio na popularności w Niemczech. Planowana jest tam budowa pięciu takich elektrowni o łącznej mocy około 1,5 GW, a istnieje już 26.

Czesi się skarżą

Zapytaliśmy PGE o to, czy rozważyłaby budowę elektrowni szczytowo-pompowej na terenie Turowa, ale czekamy na odpowiedź. Na razie priorytetem dla PGE jest uruchomienie nowego bloku w Turowie, który jest gotowy w 97 proc., ale opóźniony. Według ostatnich komunikatów „generalny wykonawca [konsorcjum składa się z Mitsubishi, Hitachi i Budimeksu — red.] przedstawił propozycję przesunięcia terminu uruchomienia na kwiecień 2021 r. [aktualna data uruchomienia to 30 października — red.]. Propozycja ta jest przedmiotem analizy w PGE” — podała energetyczna firma.

Koszt inwestycji to 4,3 mld zł netto, bez kosztów finansowania. Kłopotem dla PGE jest też skarga czeskiego Ministerstwa Środowiska i Spraw Zagranicznych, przesłana we wrześniu do Komisji Europejskiej w związku z rozbudową kopalni węgla brunatnego Turów. Władze czeskie są przekonane, że Polska uchybiła zobowiązaniom wynikającym z czterech dyrektyw europejskich oraz bezpośrednio z traktatów europejskich w związku z przedłużeniem koncesji na wydobycie i pozwoleniem na rozbudowę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane