Wynagrodzenia w zarządzie skoczyły w 2009 r. o blisko 60 proc. Szef zarabia lepiej niż prezesi banków.
W zeszłym roku Piotr Walter prezes, a obecnie wiceprezes grupy TVN, zarobił 4,27 mln zł, z czego 1,95 mln zł pensji plus 2,32 mln zł zaległej premii — wynika z raportu rocznego spółki. Takiego wynagrodzenia nie powstydziłby się prezes czołowego banku.
Przez rok pensja Piotra Waltera skoczyła o 56 proc., a premie wzrosły niemal trzykrotnie. Jeszcze nieco ponad rok temu idealnie wpasowywał się w średnią zarobków szefów czołowych spółek z GPW. Eksperci z Deloitte oszacowali ją na 2 mln zł.
Zarabia, więc płaci
— TVN zarabia mimo kryzysu. Poza tym w jego władzach zasiadają twórcy oraz współwłaściciele spółki. Ich milionowe pensje mnie nie dziwią — mówi Łukasz Wachełko, analityk DB Securities zajmujący się m.in. TVN.
Wysokie pensje mają uzasadnienie w giełdowej wycenie spółki. W minionym roku kurs medialnego potentata dźwignął się w górę z 9 do około 15 zł. Choć zaległa, rekordowa premia dla Piotra Waltera jest za okres, gdy kurs spółki, mimo niezłych wyników, dramatycznie zanurkował.
W całej grupie TVN koszty wynagrodzenia i premii dla 12 osób w zarządzie spółki w zeszłym roku wyniosły 16,7 mln zł. Oznacza to prawie 60-procentowy wzrost wobec 2008 r. gdy sięgały 10,5 mln zł. A jeszcze w 2006 r. pensje i premie pochłonęły 7,8 mln zł, a w 2005 r. ledwie 5,9 mln zł. Co na to TVN? Do zamknięcia tego numeru "PB" nikt z rady nadzorczej, która ustala wysokość wynagrodzeń prezesów TVN, nie skomentował kwestii zarobków w koncernie.
Marzenia się spełniają
Co ciekawe, 11 maja 2009 r. 10-osobowy zarząd odchudził się do czterech osób. Szóstka która odeszła, dostała ledwie część rocznej pensji.
— Oszczędności sięgnęły góry — otoczenie komentowało ten ruch.
Dlaczego wniosek z analizy zestawienia płac jest dokładnie odwrotny? Płace elity grupy TVN podbiły zaległe premie. Tylko szef biura reklamy spółki dostał z tego tytułu 1,25 mln zł jako zaległe dodatki za lata 2006-08. Ale królem apanaży może się czuć i tak prezes Markus Tellenbach, który podczas zeszłotygodniowego ogłoszenia wyników rocznych spółki mówił o ciężkim roku.
Do września 2009 r., jako członek rady nadzorczej TVN, zarabiał kilkanaście tysięcy złotych. Po przeprowadzce na fotel prezesa za czteromiesięczną pracę dostał 1,45 mln zł pensji. W przeliczeniu miesięcznym była więc ponad dwukrotnie wyższa niż zarobki eksprezesa Waltera. Gdyby Tellenbach utrzymał stawki, to w tym roku wraz z premią mógłby przebić 6 mln zł przychodów. A o takiej płacy prezesi banków w Polsce mogą już tylko pomarzyć.