Twoja praca nie musi być sexy

Rób to, co do ciebie należy, nie czekając na przypływ entuzjazmu, który wcale nie jest potrzebny.

Z tekstu dowiesz się:

  • dlaczego powinieneś ograniczyć swój entuzjazm do pracy,
  • jak prywatne pasje mogą ci pomóc w karierze,
  • kiedy powinieneś zacząć szukać nowego zajęcia.

Twoja praca nie musi być sexy

opublikowano: 07-06-2021, 20:00

Rób to, co do ciebie należy, nie czekając na przypływ entuzjazmu, który wcale nie jest potrzebny.

Poniższy artykuł jest kolejnym odcinkiem “Akademii Lidera” - cyklu, w którym skupiamy się w niej na tematyce poświęconej zarządzaniu, ale opowiedzianej po nowemu - skierowanej głównie do przedstawicieli sektora MŚP. Przez lata zagadnienia te były opracowywane z myślą o menedżerach i zarządach dużych firm, które stanowią jedynie 0,2 proc. przedsiębiorstw w Polsce. Najwyższa pora, by zasypać tę edukacyjną lukę.

Czytaj więcej o projekcie»

Pewien mędrzec chciał zrozumieć, co pobudza ludzi do pracy. Poszedł do kamieniołomu i zobaczył tam człowieka pracującego z mozołem kilofem i dłutem. „Co robisz?” – spytał go. „Łupię kamienie dla mojego przeklętego pana”. Drugiego robotnika mędrzec zagadnął o to samo. „Haruję, aby móc nakarmić dzieci”. Mędrzec znalazł trzeciego kamieniarza i jego też zapytał o to samo. Mężczyzna podniósł głowę i pokazał twarz o radosnym i dumnym wyrazie. „Nie widzisz, przyjacielu?” – zdziwił się, wskazując na jeszcze nieukończony budynek w oddali. „Buduję katedrę”.

Ta opowiastka wpędza w poczucie winy tych, którzy wykonują swoją pracę bez wzniosłych pobudek. Tyle, że eksperci stawiają sprawę jasno: z punktu widzenia produktywności nasze emocje i motywacje są sprawą drugorzędną – liczy się to, jak wykonujemy swoją robotę oraz czy mamy odpowiednie umiejętności i jesteśmy zawodowcami.

Użyteczność:
Użyteczność:
Jeśli praca pozwala zaspokajać jakąś potrzeby lepiej niż inne aktywności człowieka, to jest to potrzeba pozytywnego wpływu i poczucia, że jesteśmy potrzebni – mówi Bartłomiej Brach, antropolog organizacji.
Marek Wiśniewski

Nie podążaj za marzeniami

Praca pasją? – uśmiecha się Krzysztof Gorzkowski, dyrektor ds. PR i marketingu w spółce Kapsch Telematic Services (KPS). Pewnie tak, dla 3-5 proc. populacji: wybitnych artystów, wyjątkowych naukowców, ponadprzeciętnych innowatorów. Choć i oni – na co literatura dostarcza setek przykładów – opłacają rzadkie chwile euforii żmudnym, monotonnym wysiłkiem.

– Większość z nas, broń Boże nie szara i nijaka, tylko bliższa społecznej normie, po prostu przychodzi codziennie do fabryki, magazynu lub biura, aby zarobić na życie, a czasem też na swoje pozazawodowe zainteresowania i pasje – mówi menedżer.

Tymczasem w biznesie panuje przekonanie, że praca musi być sexy – pełna ekscytacji, wyzwań i wiary w to, że uczestniczymy w czymś równie wielkim jak budowa katedry. Poradniki rozwoju osobistego zachęcają: „podążaj za swoim marzeniem”, „mierz wysoko” i „rób to, co kochasz, a twoje wakacje będą trwały zawsze”. Słusznie?

– Takie slogany nadmiernie rozbudzają oczekiwania, a gdy człowiek nie dostaje zadań na miarę swoich aspiracji, pojawia się frustracja – ostrzega Bartłomiej Brach, antropolog organizacji.

Zwraca uwagę, że każdy zatrudniony handluje swoimi umiejętnościami i czasem, a część swej niezależności ceduje na szefa, ten zaś może zlecać nam zadania nie do końca ambitne, przyjemne i atrakcyjne. Przykład: większość z nas nie lubi sprzątać, ale zwłaszcza w małych firmach są dyżury polegające na myciu naczyń czy zamiataniu podłogi. I niech ktoś spróbuje powiedzieć przełożonemu, że został stworzony do wyższych celów! Nawet prowadzenie biznesu – choć w biznesowych poradnikach jest przedstawiane jako przygoda – składa się z masy niechcianych czynności, jak rozliczenia z fiskusem i wpisywanie cyfr do tabelek Excela.

– Naiwnością byłoby sądzić, że praca zaspokoi wszystkie nasze potrzeby: intelektualne, emocjonalne czy duchowe. Po to mamy hobby, rodzinę, relacje ze znajomymi, żeby się realizować i cieszyć życiem – zwraca uwagę Bartłomiej Brach.

Wrzuć na luz

„Ogranicz pasję do pracy“ nie oznacza „przestań w ogóle się nią przejmować”. Chodzi o to, żeby bardziej przejmować się sobą. Znaleźć czas dla ludzi, których kochasz, czas na aktywność fizyczną i urlop bez poczucia winy. Żeby pamiętać, że mało kto, patrząc wstecz na swoje życie, żałuje, że nie zostawał w biurze do dwudziestej drugiej.

Liz Fosslien i Mollie West Duffy
„Jak ogarnąć emocje w pracy. Dla ambitnych i wrażliwych“

Zgadza się z nim Krzysztof Gorzkowski, który wspomina, że gdy starał się o pracę w KPS, nikt nie pytał go o pasje i nie obiecywał, że praca tam będzie sexy. Usłyszał natomiast, że trafia do zespołu profesjonalistów i musi dotrzymać im kroku.

– Może dzięki temu pracujemy razem już tyle lat, a pasje – także w gronie koleżanek i kolegów z pracy – realizujemy po godzinach. I niech tak zostanie – podkreśla przedstawiciel spółki Kapsch.

Nie podoba mu się budowanie zaangażowania, pozytywnego nastawienia i ducha zespołowego na siłę. W przedsiębiorstwach dobrze zarządzanych – wyjaśnia – ludzie wykonują swoje zadania rzetelnie, bo zdają sobie sprawę, jak to wpływa na pracę innych. W firmach zarządzanych archaicznie rozbudowane działy HR narzucają załodze rytuały wspólnotowości, aby w raporcie do centrali pochwalić się rzekomymi osiągnięciami w dziedzinie employer brandingu czy team buildingu.

– Niektóre pomysły na uszczęśliwianie pracowników są absurdalne. Ci, którzy nie lubią zwierząt, zostają wolontariuszami w schroniskach, a miłośników piwa wysyła się na kurs sommelierów. To nie żart, znam taki przykład z dużej firmy budowlanej – wskazuje Krzysztof Gorzkowski.

Integracja – tak. Podkręcanie optymizmu – jak najbardziej. Byle nie na pokaz. Poza tym trochę dystansu do pracy, klienta i szefa nie zawadzi.

– Z badań wynika, że ludzie, którzy umieją realizować się poza pracą, lepiej ją wykonują niż ci, którzy nie mają nic poza karierą. Może dlatego, że przychodzą do biura wypoczęci, zrelaksowani i z przewietrzonymi głowami – mówi Bartłomiej Brach.

Czasem trzeba stanąć na palcach
Marek Suchar
prezes firmy doradczo-rekrutacyjnej IPK
Czasem trzeba stanąć na palcach

Praca ma nam sprzyjać, co nie znaczy, że zawsze musi być lekka, łatwa i przyjemna. Najlepsze rzeczy w mojej karierze wzięły się z wysiłku, osobistych nakładów. Gdy zakładałem firmę, musiałem dać z siebie więcej, uczyć się dodatkowo, stanąć na palcach. Tak jest do dzisiaj. Kiedy do IPK zgłasza się klient z branży, której jeszcze nie obsługiwaliśmy, nie powiem mu, że brakuje nam wiedzy i doświadczenia. Przeciwnie: zrobię wszystko, by w ciągu tygodnia poznać specyfikę jego działalności, potrzeby i dobrze wywiązać się ze zlecenia.

Część ludzi unika zaangażowania, dyskomfortu albo z góry zakłada, że się do czegoś nie nadaje. W psychologii poznawczej mówi się o standardach stanów idealnych. Chodzi o to, że mamy wyobrażenia o tym, jak rzeczywistość powinna wyglądać, i dążymy do tego, żeby nasze życie było z tym zgodne. Przykład: niektórzy uważają, że zasługują na jeżdżenie tylko pierwszą klasą i zatrzymywanie się wyłącznie w hotelach pięciogwiazdkowych. W ich mniemaniu należy się im wszystko w najlepszym gatunku i nie pójdą na żaden kompromis. Podobne oczekiwania mają wobec pracy – chcą zarobić, a się nie narobić, odrzucają trudności, wyzwania, ale nie mają nic przeciwko atrakcyjnym zarobkom i premiom.

Z drugiej strony trzeba szukać nowej pracy, jeśli obecna nas niszczy, bo wiąże się z wykorzystywaniem, upokorzeniem, nadmiernym stresem, toksyczną atmosferą w zespole albo znacznie przerasta nasze siły bądź umiejętności. Życie jest tylko jedno. O zdrowie i psychikę trzeba dbać. Rzecz jasna, nie będę skłaniał do zmiany zajęcia kogoś, kto jest pozbawiony wyboru: mieszka w regionie o dużym bezrobociu, nie zdobył odpowiednich kwalifikacji i musi utrzymać rodzinę. Jakkolwiek brutalnie to zabrzmi, taka osoba powinna trzymać się dotychczasowego zajęcia rękami i nogami, aż pojawi się szansa na coś lepszego.

Entuzjastyczny nie znaczy lepszy

Powiedzmy to jeszcze raz: z punktu widzenia produktywności pasja nie musi mieć znaczenia. Niewykluczone nawet, że przez nadmierny zapał nasza efektywność spada. Czy to znaczy, że nie warto dolewać oliwy do ognia swojej ekscytacji?

– Jeśli jednak chcemy robić karierę, warto przynajmniej udawać entuzjazm. Powód? Szefowie promują tych pracowników, którzy pokazują, że ich praca to coś więcej niż zestaw zadań lub źródło dochodu – trzeba pokazać, że się buduje katedrę – odpowiada Bartłomiej Brach.

Ale tu już dotykamy innego tematu: świadomego wywierania wpływu – o czym może innym razem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane