Nie wykonują gwałtownych manewrów i nie przekraczają dozwolonej prędkości. Czy takim kierowcom nie należy się większa zniżka składek za polisę? I na odwrót: czy ktoś, kto lubi gwałtownie przyspieszać i ostro hamować, nie zasłużył na podniesienie opłaty? Do niedawna trudno było jednak określić, kto jest piratem drogowym, a kto za kierownicą zachowuje się odpowiedzialnie. Dzisiaj jest to już możliwe — dzięki usługom monitoringu GPS, które na Zachodzie stosują powszechnie firmy i coraz częściej klienci indywidualni. Jak to działa? Moduły montowane w pojeździe na stałe lub przenośne, wpinane w gniazdo diagnostyczne OBD2, pozwalają zbierać informacje z komputera pokładowego. Chodzi m.in. o prędkości, zmiany biegów w powiązaniu z prędkością obrotową silnika, liczbę pokonywanych kilometrów i zużycie paliwa. W bardziej zaawansowanych rozwiązaniach dodatkowo pojawiają się dane z czujników przeciążeń, dzięki czemu można oszacować sposób wykonywania manewrów i stwierdzić, w jakich warunkach doszło do kolizji (z której strony nastąpiło uderzenie i z jaką siłą).



— Takie informacje to dla firm ubezpieczeniowych skarb. Na ich podstawie mogą znacznie precyzyjniej ocenić ryzyko kolizji i wypadku, czyli zdarzeń mających największy wpływ na koszty ponoszone przez towarzystwo. Mogą też pomóc w weryfikacji zeznań właścicieli aut i świadków incydentu — twierdzi Paweł Kacperek, specjalista od monitoringu GPS i wydawca „Connected Life Magazine”.
Początek drogi
Udział polis typu UBI (usage-based insurance), czyli bazujących na wiedzy o wykorzystaniu pojazdu zdobytych za pośrednictwem telematyki, na świecie wynosi 1 proc. Światowym liderem w tej dziedzinie są Stany Zjednoczone, a w Europie — Włochy (3,5 proc.) i Wielka Brytania (2,5 proc.). A jak jest u nas?
— Polska z prawie 20 mln pojazdów jest na szarym końcu, jeżeli chodzi o wykorzystanie nowoczesnych technologii telematycznych w ubezpieczeniu. Czas to zmienić — mówi Piotr Jakubowski, prezes spółki Finder.
Jaskółki nowego już widać. Przykładem może być Warta, która oferuje zniżkę klientom kupującym nowy samochód wyposażony w Inteligentny System Ratunkowy (ISR), powiadamiający o wypadku. Natomiast Link4 chce wykorzystać monitoring GPS głównie w ofercie dla firm flotowych. Produkt pojawi się w trzecim kwartale. Inni ubezpieczyciele też nie zasypiają gruszek w popiele, na co wskazuje chociażby raport „Telematyka ubezpieczeń. Polska 2014” przygotowany przez Dolphin Technologies. Dziewięć z 20 zapytanych firm zadeklarowało, że ich rozwiązanie telematyczne jest w fazie pilotażu bądź realizacji. Kolejne trzy planują takie przedsięwzięcie. Według Piotra Pastuszki, prezesa T-matic Systems, ubezpieczyciele oczekują, że firmy wprowadzą na rynek kompleksowe rozwiązania telematyczne, łączące monitorowanie zachowań kierowcówz systemem scoringowym, czyli umożliwiającym ocenę ryzyka. Narzędzie powinno zapewniać sprawne zarządzanie pozyskanymi wynikami i ułatwiać decyzje o wypłatach odszkodowań i ich wysokości.
— Kluczem jest przygotowanie programu pilotażowego trwającego 1-1,5 roku, by skalibrować system i móc zaoferować gotowy, pełny i sprawny produkt. Sprawą do rozwiązania jest również to, kto finalnie zapłaci za rozwiązania UBI. Trudno oczekiwać, aby całość kosztów została przeniesiona na klientów — podkreśla Piotr Pastuszka.
Nie tylko w autach
Technologia GPS może zdać egzamin także w ubezpieczeniach turystycznych. Jak przewiduje Paweł Kacperek, niedługo w ofercie biur podróży pojawią się opaski na rękę z wbudowanym modułem GPS, który podczas pobytu za granicą będzie podawał położenie klienta. Zastrzega, że nie chodzi o permanentną inwigilację, lecz o lokalizację w sytuacjach kryzysowych. Co ważne, jeśli urządzenie zostanie uszkodzone, zawsze znana jest jego ostatnia pozycja, co dla ekip poszukiwawczych może się okazać informacją bezcenną. Dzięki takim nowinkom polisy dla turystów mogą być tańsze. Lokalizatory staną się też elementem stroju i sprzętu narciarzy. Wskażą osoby wybierające ekstremalne trasy i tych, którzy zjeżdżają z łagodnych stoków. Pierwsi powinni się liczyć z koniecznością zapłacenia wyższej składki, bo ryzyko utraty zdrowia w ich przypadku jest znacznie większe.
— W czasach, gdy ubezpieczamy prawie wszystko, a technologia wdziera się do prawie każdej sfery życia, sprawą miesięcy jest to, kiedy touroperatorzy w ramach ubezpieczenia turystycznego zaoferują inteligentne opaski, a cenę ubezpieczenia bagażu uzależnią od tego, czy znajduje się w nim GPS — prognozuje Paweł Kacperek.
Dziś skupiamy się na techno- logiach usprawniającej zarządzanie polisami kierowców.
Jednak to dopiero początek tendencji nazywanej connected insurance. Lada moment takie rozwiązania wkroczą do innych segmentów ubezpieczeń, związanych np. ze zdrowiem, opieką nad dziećmi i seniorami czy sportem.
JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 6 marca 2015 r.
Informowaliśmy, że Link4 będzie zdalnie obserwował, jak jeżdżą ubezpieczeni kierowcy. Dziś wiemy, że w jego ślady pójdą inne firmy asekuracyjne.
