Udławiony ksiądz

Karolina Guzińska
opublikowano: 2005-07-15 00:00

Jest jak okruch Alp upuszczony przez Boga do Morza Śródziemnego... Urokowi wyspy poddali się nawet greccy żeglarze. Zwali ją Kalliste — najpiękniejsza.

Pastwiska, lasy, winnice i gaje oliwne poprzecinane dolinami rzek, budzące respekt góry... Żadna inna śródziemnomorska wyspa nie kipi zielenią tak jak Korsyka — jej wyjątkową faunę i florę chroni rezerwat przyrody Parc Natural de la Corse. Połowę wyspy porastają lasy i dzikie makia — wiecznie zielone, twardolistne zarośla ze skarlałych drzew (dąb, pistacja), drobnolistnych krzewów i krzewinek (mirt, wrzosiec) oraz wielu gatunków aromatycznych ziół. Nic dziwnego, że Korsyka pachnie — wiosną przepełniona jest wonią lasów, jesienią zaś w powietrzu unosi się zapach kasztanów. Ten aromat uderza. Podobnie jak surowe piękno i nieskażona przyroda. Nie ma tu przemysłu ani wysokiej zabudowy. Park narodowy skupuje ziemię i wciąż się rozrasta. Obejmuje już jedną trzecią wyspy, chroniąc ją przed zalaniem betonem.

— Dla tutejszych ludzi Korsyka to świętość. Świadczy o tym głośna historia właściciela firmy produkującej wyposażenie samochodowe, który wybudował sobie prywatny port jachtowy na południu wyspy. Sprawa trafiła do sądu. Biznesmen dostał dwa miesiące na przywrócenie zatoki do stanu pierwotnego i 2 tys. euro kary za każdy dzień zwłoki — opowiada Zbigniew Kazimierczak, właściciel agencji turystycznej Interkors, i — od ponad 20 lat — mieszkaniec Korsyki.

Nóż w kiełbasie

Na Korsykanów patrzy się z respektem. Dyskretni, roztaczający wokół aurę tajemniczości, swoje sprawy załatwiają we własny sposób. Na honor. Na słowo.

— Świat się zmienia, lecz Korsyka trwa przy dawnych wartościach. Co drugi nosi tu nóż w kieszeni. Taka tradycja. Nie żeby zabijać, ale by kiełbasy ukroić. Także posiadanie broni palnej to element życia codziennego. Pistolety i dubeltówki — używane do polowań na dziki — przechodzą z pokolenia na pokolenie. Gdy mój przyjaciel się przeprowadzał, odkrył w domu 17 strzelb! A ja naliczyłem z pięć u rodziców mojej żony — sam podarowałem jedną teściowi na 60. urodziny — wspomina Zbigniew Kazimierczak.

Sprawę tak emocjonującą przyjezdnych — znaki drogowe podziurawione kulami jak sito — da się wytłumaczyć bardzo prosto...

— A jak lepiej ustawić broń niż strzelając do blaszanych tablic i drogowskazów? — pyta Zbigniew Kazimierczak.

Przyznaje, że od czasu do czasu atmosferę podgrzewają separatyści. Grupy nacjonalistyczne — najbardziej znana to Front Narodowy Wyzwolenia Korsyki — domagają się oderwania wyspy od Francji. Burzliwe dzieje Korsyki obejmują bowiem kilkakrotną utratę i odzyskiwanie niepodległości — kolejno na rzecz Genui, Anglii, Niemiec i Francji.

— Napoleon Bonaparte, syn tej ziemi, to bardzo nielubiana postać. Ludzie uważają, że ich sprzedał. Wybrali sobie innego bohatera. Generała Pascala Paoliego, Ojca Narodu, który w połowie XVIII w. wywalczył niepodległość — uważa Zbigniew Kazimierczak.

Twierdzi, że Korsykanie, obrażeni na Cesarza Francuzów, nie zarabiają na jego legendzie tak, jakby mogli. Zważywszy, że to jeden z najpopularniejszych Europejczyków. Wielu turystów — zwłaszcza z Japonii — przyjeżdża tylko po to, by przejść jego śladami. Rodzinny dom imperatora, w którym spędził pierwszych 9 lat życia — Maison Bonaparte przy rue Saint-Charles w Ajaccio — odwiedzają tłumy. Taką samą popularnością cieszy się XVI-w. katedra z marmurową chrzcielnicą Napoleona. Jest nawet grota, gdzie przyszły władca chadzał jako dziecko. Ajaccio zdobią też liczne tablice pamiątkowe i pomniki wodza — stojącego, siedzącego na koniu, w otoczeniu braci...

— Działa tu prawicowa partia bonapartystów, założona przez 50- -letniego dziś księcia Ludwika Bonaparte, potomka brata Napoleona w linii prostej. Nie zapisze się do niej nikt z Bastii — bo Napoleon płaci też za antagonizm między dwoma głównymi miastami Korsyki — uważa Zbigniew Kazimierczak.

Wyspiarze jednak zawdzięczają coś cesarzowi: drugą co do wielkości we Francji (po Luwrze) kolekcję malarstwa włoskiego. W Muzeum Fesch w Ajaccio — nazwanym imieniem wuja Napoleona — wiszą dzieła Rafaela, Botticellego, Tycjana...

Półdzikie stada

Na wyspie używa się — poza francuskim — języka korsykańskiego. Nie nosi się już ludowych strojów, lecz kultywuje regionalną kuchnię. Ciężką, podobną nieco do toskańskiej. Dominują mięsa, sosy, ragoět, lasagne, domowy makaron...

— W górach spotyka się stada krów i świń. Pasą się gdzie chcą, ale świnki często podchodzą do turystów, by wyżebrać coś do jedzenia — śmieje się Danuta Walo, prezes Interkors.

Ten naturalny sposób hodowli sprawia, że korsykańskie mięso i wędliny należą do najsmaczniejszych na świecie. I drogich, lecz ludzie godzą się na wysokie ceny, by utrzymać standard żywności. Warto skosztować prisuttu — chudej szynki z półdzikich świń, figatelu — kiełbasek wątrobianych, a także polenty z kasztanów i aziminu — korsykańskiej zupy rybnej.

— Albo „udławionego księdza”: potrawy z kuleczek szpinakowych i mięsa zapieczonej w sosie pomidorowym. Ponoć jakiś duchowny — zaproszony na obiad przez parafian — tak łapczywie jadł, że się udławił. Cóż, korsykańscy księża byli równie biedni jak wszyscy wyspiarze... — opowiada Zbigniew Kazimierczak.

Podczas wędrówek po wyspie można się przejść szlakiem oliwkowym lub winnym — zwiedzając najpiękniejsze gaje oliwne i winnice. Kto ma szczęście, trafi na pasterzy wyrabiających domowe sery...

— Wśród znanych restauracji — podającej dania kuchni korsykańskiej, ale też włoskiej czy francuskiej — godny polecenia jest lokal U Fragnu nieopodal Bastii. Tu nie zamawia się potraw z karty, ale — za 20 euro od osoby — kosztuje się rozmaitych dań i win podawanych kolejno przez kelnera. Można tak spędzić cały wieczór... — radzi Danuta Walo.

Targi bydła, święto kasztana, święto wina... To dla wyspiarzy dobra okazja, by spotkać się z przyjaciółmi. Ale Korsykanie od wieków kultywują również religijne tradycje.

— We wzniesionym z szarego kamienia Sartene — chyba najbardziej korsykańskim z korsykańskich miast — odbywa się procesja wielkanocna. Chrystusa symbolizuje Catenacciu — ochotnik, który pragnie przejść drogę krzyżową, by odkupić własne grzechy. Z duchowej potrzeby, to nie teatr! Mężczyzna ten, odziany w czerwony strój z kapturem, ma łańcuch u nogi i niesie krzyż... Wielkim świętem na wyspie jest także 15 sierpnia — Wniebowstąpienie. Oprawie religijnej towarzyszą sztuczne ognie, a wielu ludzi wyjeżdża z miast, by świętować w górskich wioskach. Szykują wtedy specjalne potrawy, m.in. lasagne — opowiada Danuta Walo.

Dodaje, że kto zawita na wyspę w sierpniu, posłucha koncertów muzyki polifonicznej dawanej w kościołach.

Przez cały miesiąc występuje m.in. znany korsykański zespół Imuvrini, który w 2002 r. gościł na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie.

Kolumb domorosły

Korsyka to raj dla sław — tu nikt ich nie niepokoi.

— Zauważyłem Roda Stewarda siedzącego w barze i księżniczkę Karolinę z Monako, robiącą z dziećmi zakupy w butikach. Nie zwracano na nich uwagi. Korsykanie są zbyt dumni, by prosić o autograf — wspomina Zbigniew Kazimierczak.

Wyspa kusi nie tylko znanych ludzi. Coraz więcej urlopowiczów ceni brak hotelowych molochów, przejrzystość morskiej wody, mieniącej się wszelkimi odcieniami błękitu, odludne zatoczki. Czują się jak odkrywcy, co krok natykając się na piaszczyste i kamieniste plaże, urocze zatoki z przycumowanymi jachtami, fantazyjnie rzeźbione przez wiatr urwiska...

— Jedne z najpiękniejszych plaż: Palombaggia, Santa Giulia, Saint Cypriano, znajdują się w zatoce Porto-Vecchio. Pokrywa je piasek tak biały i drobny jak karaibski, a okazałe sosny i płonące czerwienią skały zapewniają niezapomniane widoki. Szmaragdową morską tonią kuszą też piaszczyste zatoczki Wybrzeża Perłowego nieopodal Solenzara. Najdziksze zaś miejsca — plaże Arigates — ciągną się wzdłuż północnego zachodu wyspy — wylicza Danuta Walo.

Miłośnicy wypoczynku aktywnego znajdą na wyspie liczne centra sportów wodnych. Surferzy ciągną w okolice Bonifacio i Calvi, zaś odkrywcy podwodnego świata — do Porto i na północny cypel Cap Corse, zwany palcem Korsyki.

— Kamieniste wybrzeże po zachodniej stronie wyspy to zapowiedź, że pod wodą jest co oglądać! Skały porośnięte koralowcem, gąbkami i anemonami. Groty i jaskinie. A nawet wraki statków i samolotów, do których płynie się tylko z przewodnikiem — zaznacza Danuta Walo.

Bogate życie podwodne kwitnie w Parku Naturalnym Scondola w okolicach Porto. To jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie, uznane przez UNESCO za światowy pomnik przyrody. Żyją tu m.in. unikatowe mewy i orły polujące na ryby. Piękne widoki — czerwone skały kontrastujące z lazurem morza — podziwia się płynąc statkiem. Ale niezwykłych, dzikich krajobrazów jest na wyspie więcej — np. w Les Calanche, gdzie granitowe urwiska i iglice o kształtach przypominających zwierzęta i budynki, mienią się wszelkimi odcieniami szarości i czerwieni...

Góra w wodzie

Niewielka przestrzeń — wymiary Korsyki to 183 km na 85 km — zaskakuje różnorodnością krajobrazu. Mawia się, że to kontynent w miniaturze. Albo „góra w wodzie”. Bo woda jest tu wszechobecna — morze, źródła, wodospady, rzeki i górskie jeziora... No i same góry. Serce i kolebka tożsamości wyspiarzy — pasterzy z gór, nie zaś morskich podróżników.

— Wielu ludzi przyjeżdża specjalnie, by chodzić po górach. Specyficznych jak cała Korsyka. I wymagających przygotowania. Na szlakach częściej spotka się muflony niż schroniska. Na najwyższych szczytach śnieg leży cały rok, a w sierpniu można znaleźć się w szalejącej śnieżnej zamieci — przestrzega Zbigniew Kazimierczak.

Przez góry — porośnięte lawendą, wiecznie zielonym dębem, kasztanowcem i sosną — wiedzie jeden z najpiękniejszych francuskich szlaków turystycznych: GR 20. Blisko 200-km trasę dzielą na odcinki (5-8 godzin marszu) miejsca noclegowe — schroniska i pola namiotowe.

— GR to skrót od francuskiego określenia „wielka wspinaczka”. A 20? To numer departamentu, jaki nosi Korsyka — uzupełnia Zbigniew Kazimierczak.

W górach nie brakuje też innych atrakcji — spływów kajakiem i tratwą, skoków na paralotni czy sportów zimowych, które na Korsyce uprawia się aż do kwietnia. Można też wybrać się na piesze wędrówki w głąb wyspy. Odkrywają one przed oczami podróżnika materialne dziedzictwo Korsyki: pagliadu — kamienne chaty pasterzy, stare młyny, w których niegdyś wytwarzano olej, proste romańskie kaplice i kościółki zdobiące wioski w Castagniccia, Nebbio i Balagne, mosty i opuszczone wieże obserwacyjne, dziś służące za punkty widokowe dla turystów. Są też menhiry: południowo-zachodnia Korsyka to jedno z niewielu miejsc w Europie, gdzie zachowały się imponujące zespoły megalitycznych pomników. Prawdopodobnie wznieśli je żeglarze ze Wschodu, przybyli na wyspę około 3500 r. p.n.e. Najsłynniejsza jest grupa 20 wojowników w Stantari oraz 258 kamiennych słupów w Palaggiu. To największe skupisko menhirów w basenie Morza Śródziemnego.

Głowa Maura

Porażająca surowym pięknem wyspa kryje też zabytki — choćby Pont du Vecchiu. Most kolejowy zaprojektowany przez Gustawa Eiffela — wkomponowany w skały, z widokiem na ośnieżone szczyty i płynącą w dole rzekę Vecchiu. Albo Bonifacio, uważane za najpiękniejsze z korsykańskich miast, zawieszone na niemal pionowych, wapiennych skałach — tu kręcono film „Działa Nawarony”. Warto przejść się krętymi uliczkami starego miasta z wysokimi kamiennymi domami i cytadelą. Zajrzeć do kościoła St. Marie Majeure z XIV w., słynącego z kwadratowej dzwonnicy i zadaszonego portyku, pod którym mieści się olbrzymi zbiornik na wodę. Dzięki niemu Bonifacio przetrwało niejedno oblężenie, dziś służy za salę konferencyjną. W mieście Calvi otwiera podwoje dom Krzysztofa Kolumba — obywatela Genui, która panowała nad Korsyką przez 6 stuleci. Ponad miastem góruje zaś potężna cytadela z 1268 r. — siedziba muzeum malarstwa. W tutejszym Pałacu Gubernatorów stacjonuje ostatni na wyspie regiment legii cudzoziemskiej, która po wycofaniu się z Algierii w latach 60. XX w. osiadła na Korsyce.

— Został tylko elitarny regiment spadochronowy, do którego najtrudniej się dostać. Pozostałe dwa się wyniosły na życzenie Korsykanów. Stacjonowały w mieście Corte, w warownej cytadeli na szczycie wzgórza. Dziś, gdy mieści się tu uniwersytet, ludzie zobaczyli, że legioniści wydawali więcej pieniędzy niż studenci... — twierdzi Zbigniew Kazimierczak.

Średniowieczne Corte — przez zaledwie 14 lat stolica wolnej Korsyki — to wyjątkowe miejsce. Tu ustanowiono system prawny, który miał zastąpić obowiązujące od wieków prawo wendety. Opracowano system nauczania i założono uniwersytet. Niestety, w 1769 r. wojska Ludwika XV, króla Francji, rozgromiły armię Paoliego... Z czasów wolności pozostał emblemat wyspy: Głowa Maura. Umieścił ją na fladze Korsyki Pascal Paoli. Pochodzenie znaku nie jest znane, choć uważa się, że symbolizuje odwagę Korsykanów w walce z wrogiem. A przez wieki byli nim arabscy piraci.

Możesz zainteresować się również: