UE: drażliwe okresy przejściowe
Polscy negocjatorzy z Unią Europejską twardo bronią 18-letniego okresu przejściowego na zakup ziemi przez cudzoziemców. Tymczasem krajowi ekonomiści uważają, że wyjściem z impasu byłoby przekazanie kompetencji w tej sprawie samorządom.
Problem zakupu ziemi przez obcokrajowców jest jednym z najbardziej drażliwych tematów w negocjacjach Polski z Unią. Postawiona przez nasz kraj poprzeczka w postaci 18-letniego okresu przejściowego na zakup ziemi rolnej i leśnej oraz 5-letniego na cele inwestycyjne okazuje się zbyt wysoka nie tylko dla unijnych urzędników. Propozycji tej nie akceptują także krajowe środowiska gospodarcze. Polscy ekonomiści zauważają, że ograniczenia czasowe mogą być mało skuteczne.
— Jeżeli obywatele UE nie będą mogli bezpośrednio zakupić nieruchomości lub gruntu, to zrobią to poprzez nabycie spółki, której akcje znajdą się w obrocie publicznym — ostrzega Janusz Świerkocki, profesor z Uniwersytetu Łódzkiego.
Takie praktyki już teraz nie należą do rzadkości. Polska powinna domagać się najwyżej 10-letniego okresu przejściowego na zakup ziemi rolnej i leśnej.
— Ze względu na zbyt duże zróżnicowanie regionalne cen polskich gruntów i nieruchomości decyzje należy przekazać samorządom — uważa Janusz Świerkocki.
Podobnego zdania jest Janusz Kaczurba, dyrektor biura Euroconsulting przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Takie rozwiązanie umożliwiłoby zróżnicowanie długości okresu przejściowego w poszczególnych regionach kraju. Byłoby to szczególnie uzasadnione w przypadku regionów takich jak Pomorze Zachodnie, Mazury czy Śląsk, które mogą się czuć szczególnie zaniepokojone wykupem ziemi.
Jarosław Pietras, podsekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, podkreśla jednak, że partnerem w rozmowach z UE jest rząd, a nie samorządy. Sprawa ma ponadto bardzo silny kontekst polityczny i wszystko wskazuje na to, że żadne decyzje nie zapadną do czasu wyborów.
Tymczasem, jak informuje Jarosław Pietras, Bruksela po raz kolejny wykluczyła możliwość zamknięcia rozdziału negocjacyjnego o swobodnym przepływie kapitału bez rozstrzygnięcia kwestii ziemi.