UE jednoczy prawicę z lewicą

Mira Wszelaka
opublikowano: 2001-08-23 00:00

UE jednoczy prawicę z lewicą

Atmosfera w kraju robi się coraz bardziej gorąca. Nie ma się co dziwić, gdyż wybory są tuż-tuż. O tym, że poszczególnym partiom politycznym pozostało już niewiele czasu na to, by zelektryzować potencjalnych wyborców, i w efekcie pozyskać ich głosy, świadczy chociażby wysyp oskarżeń, oszczerstw i dymisji. W tej bezpardonowej walce jest jednak jeden wspólny cel, który połączył dwa światy politycznego zaścianka. I nie jest nim — wbrew pozorom — Polska, tylko wciąż wydająca się mirażem Unia Europejska. Ta sama Unia, której zwolenników w naszym kraju ubywa z dnia na dzień.

Zjednoczeni w duchu europejskim, powołując się na obowiązujące od półtora roku porozumienie ponad podziałami, politycy prawej i lewej strony jeszcze przed wyborami zdecydowali się podpisać tzw. Pakt na Rzecz Integracji z Unią Europejską. W ocenie Jacka Saryusza-Wolskiego, szefa Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, jest to niezwykle ważne przedsięwzięcie, gdyż „daje nadzieję na współdziałanie głównych sił politycznych niezależnie od wyników wyborów”. Cel jest przecież jeden — wynegocjowanie jak najlepszych warunków członkostwa w UE.

Zawarcie porozumienia jest tym bardziej istotne, że w rokowaniach z Unią Polska będzie musiała podjąć — i to już w niedługim czasie — szereg niezwykle strategicznych decyzji, jak choćby w sprawie przepływu siły roboczej czy zakupu ziemi przez obcokrajowców. Część z nich może się okazać niepopularna, a odpowiedzialność za wiele właśnie takich decyzji spoczywałaby na wszystkich głównych siłach politycznych w kraju. Wspólny głos w negocjacjach potrzebny jest także po to, by uwiarygodnić w oczach opinii publicznej (która wypowie w tej sprawie w referendum), że wynegocjowane warunki były optymalne.

Wypada więc tylko zadać pytanie, czy reprezentującym tak skrajne poglądy politykom wystarczy determinacji w poszukiwaniu unijnych kompromisów po wyborach. To może być już nieco trudniejsze niż złożenie podpisów na dokumencie. I jeszcze jedno. Cała impreza związana z podpisaniem paktu trwała jedynie dwie minuty. Miejmy nadzieję, że deklaracje w niej zawarte będą respektowane przez wszystkie strony nieco dłużej.