Umowa frankowa nieważna od początku

opublikowano: 27-06-2018, 22:00

Sąd unieważnił umowę kredytu frankowego. Czy będzie precedens? Na razie co sąd, to inne rozstrzygnięcie

W lutym 2017 r. w wywiadzie radiowym Jarosław Kaczyński poradził frankowiczom, żeby wzięli sprawy w swoje ręce, dochodzili praw w sądzie i nie oglądali się na prezydenta i rząd, którzy mają ręce związane sytuacją makroekonomiczną i obowiązkiem dbania o stabilność sektora bankowego. Być może nie była to taka zła rada. Na początku czerwca Sąd Apelacyjny w Katowicach unieważnił umowę kredytu indeksowanego do franka, zaciągniętego przez frankowiczów z Białegostoku w 2008 r. na budowę domu. Dostępne jest pisemne uzasadnienie wyroku. Jeśli linia orzecznictwa pójdzie tym torem, to ustawa frankowa nie będzie potrzebna. Jeśli, bo do tej pory co sąd, to inny wyrok w sprawie frankowej.

Głośny frankowy wyrok dotyczy kierowanego przez Brunona Bartkiewicza ING Banku Śląskiego, który w portfelu ma tylko 1 mld zł takich kredytów i niemal do końca bronił się przed frankowymi hipotekami.
Zobacz więcej

ŁATKA ZOSTANIE:

Głośny frankowy wyrok dotyczy kierowanego przez Brunona Bartkiewicza ING Banku Śląskiego, który w portfelu ma tylko 1 mld zł takich kredytów i niemal do końca bronił się przed frankowymi hipotekami. Fot. Marek Wiśniewski

Rażąco naruszony interes

Katowicki sąd rozstrzygał klasyczny frankowy spór. Małżonkowie złożyli w ING Banku Śląskim wniosek o kredyt hipoteczny. Potrzebowali 150 tys. zł. Najpierw wnioskowali o kredyt złotowy, ale potem poprosili o zmianę waluty na CHF. Była pierwsza połowa 2008 r. Kurs franka zbliżał się do 2 zł, zatem nie był to najlepszy moment na zadłużanie się w walucie, jednak w tamtych czasach 90 proc. kredytobiorców wybierało taki kredyt, bo gwarantował niższą ratę niż w przypadku złotowego. Kredyt został wypłacony, frankowicze zaczęli spłacać raty i płacili bez szemrania do 2015 r., kiedy kurs CHF wystrzelił do 5 zł. Kredytobiorcy stwierdzili wówczas, że bank w niejasny sposób przeliczał raty z franka na złote. W umowie zawarto zapis, że Śląski dokona rozliczenia w oparciu o własną tabelę kursową. Problem jednak w tym, że klient nie znał zasad ustalania kursów w tabeli. Taki mechanizm przeliczania waluty, tzw. klauzula waloryzacyjna lub indeksacyjna, został zresztą już dawno wpisany przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na listę klauzul abuzywnych, czyli zakazanych, bo naruszających interes klienta.

Spór z Bankiem Śląskim dotyczył raptem kilkuset złotych, których zwrotu żądali frankowicze. Zaczął się w katowickim sądzie rejonowym, gdzie uzyskali korzystny wyrok, później trafił do sądu okręgowego, który uchylił częściowo go uchylił i zwrócił sprawę do niższej instancji, jednak klienci banku zaskarżyli rozstrzygnięcie i Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał spór do apelacji.

Sąd w pełni podzielił stanowisko sądu pierwszej instancji, który skoncentrował się na tym, czy klient znał zasady działania klauzuli waloryzacyjnej. Ponieważ w toku postępowania ustalono, że nie znał, oznacza to zatem zachwianie równowagi stron umowy, z której jedna mogła właściwie dowolnie ustalać wysokość zobowiązania klienta. „Nie budzi wątpliwości, że omawiane postanowienia [dotyczące zasad przewalutowania — przyp. red.] kształtują prawa banku i obowiązki powodów w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając interesy powodów jako konsumentów” — czytamy w uzasadnieniu do wyroku.

Umowa jak rozwód kościelny

Dalej sąd stwierdza, że nieważne są przywoływane przez ING okoliczności związane z wykonywaniem umowy, bo liczy się tylko moment zaciągnięcia kredytu i ocena postanowień umowy pod kątem zgodności z dobrymi obyczajami. Ponieważ jest ona negatywna ze względu na fakt zastosowania klauzuli waloryzacyjnej, w konsekwencji „oznacza to, że postanowienie takie jest bezskuteczne od momentu zawarcia umowy”.

Sąd dalej wyjaśnia, że nie ma znaczenia, czy klauzula była stosowana (bank od pewnego momentu przeliczał raty według kursu NBP), była dla klienta korzystna czy niekorzystna, nieistotne są niuanse związane z konkretną umową. „Punkt wyjścia oceny jest ten sam i jest to moment zawarcia umowy”. A fakty są takie, że w dniu zaciągnięcia kredytu, umowa zawierała niedozwolone przepisy. Sąd przychylił się w swoim myśleniu do poglądu UOKiK, który w swoim „stanowisku w sprawie” dotyczącym sporów frankowych stwierdził, że klauzule abuzywne powinny mieć skutek wychowawczy dla przedsiębiorców sięgających po niedozwolone chwyty. Przywołuje też orzeczeniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie klauzul abuzywnych z 2014 r., które mówi o efekcie odstraszającym dla firm, na wypadek gdyby chciały kiedyś zastosować zakwestionowane przepisy.

Dalej sąd skupił się na tym, co zrobić z umową, z której trzeba usunąć klauzulę abuzywną. Co do zasady pozostałe zapisy są ważne i wiążące strony. Sęk w tym, że bez klauzuli waloryzacyjnej nie można ustalić ani salda kredytu, ani przeliczyć raty. Ostatecznie sąd zdecydował się z całą mocą skorzystać ze straszaka, o którym mówił TSUE, i orzekł, że umowa frankowiczów z Bankiem Śląskim od samego początku jest nieważna. Dokładniej, jak w przypadku „rozwodów” kościelnych, stwierdził nieważność umowy od początku i ze skutkiem wstecz. Sąd wydał taki wyrok na życzenie frankowiczów. Zgodnie z przywołanym wyrokiem TSUE, uznanie klauzuli za abuzywną nie oznacza, że umowa musi wylądować w koszu. Trybunał daje do rozważenia cztery opcje: utrzymanie umowy bez klauzuli (o ile to jest możliwe); wprowadzenie innego rozwiązania do umowy zamiast klauzuli; nieważność umowy; kontynuacja umowy w pierwotnym kształcie, ze świadomością, że zawiera szkodliwe dla konsumenta przepisy.

— Frankowcze wybrali najkorzystniejsze dla siebie, jak się wydaje, rozwiązanie. Unieważnienie umowy ma taki skutek, jakby jej w ogóle nie było. Frankowicze nie muszą płacić rat, bo nie ma harmonogramu spłat. Nie oznacza to, że są wolni od zobowiązań wobec banku — mówi prawnik, specjalizujący się w sprawach frankowych.

Byli już frankowicze zobowiązani są oddać bankowi 150 tys. zł, jakie otrzymali 10 lat temu, oczywiście pomniejszone o spłaty rat przez te wszystkie lata.

— Strony musza ustalić kwotę pozostałą do spłaty i warunki, na jakich zostanie zwrócona — mówi nasz rozmówca.

Czy będzie precedens

Historia białostockich kredytobiorców jest z uwagą śledzona przez pozostałych frankowiczów, którzy liczą, że orzecznictwo sądowe pójdzie w tym kierunku. Prawnicy tonują jednak nastroje. Rozstrzygnięcie w Katowicach jest ważne, gdyż mamy pierwsze prawomocne stwierdzenie nieważności umowy kredytu. Wcześniej takich wyroków było wiele, ale upadały w wyższych instancjach. To dobra informacja dla frankowiczów. Zła jest taka, że różne sądy różnie orzekają.

— Rozumowanie sądu w Katowicach jest inne niż np. Sądu Najwyższego z lipca 2017 r., który w bardzo podobnej sprawie stwierdził, że fakt iż umowa zawiera klauzulę abuzywną, nie oznacza, że nie może być ona wykonywana, ponieważ dopuszczalne jest stosowanie kursu średniego NBP — mówi jeden z naszych rozmówców.

ING Bank Śląski odmówił komentarza do wyroku. © Ⓟ

144 mld zł Taka jest wartość detalicznych mieszkaniowych kredytów walutowych. Liczba kredytów frankowych wynosi około 550 tys.

OKIEM EKSPERTA - Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich

Nie ma linii orzeczniczej

Unieważnienie kredytu nie oznacza, że zobowiązania wobec banku nie trzeba spłacać. Pojawiają się: problem wyceny kosztu pieniądza w czasie i związane z tym odsetki. Jeśli strony nie porozumieją się, sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Nie uznawałbym tego wyroku za precedensowy. W podobnych sprawach zapadały różnorodne rozstrzygnięcia, zależnie od sądu. Nie ma linii orzeczniczej, wyroki bywają zaskakujące, jak np. nakazujące przewalutowanie kredytu frankowego na złote z zachowaniem oprocentowania opartego o LIBOR. Przygotowanie sędziów do rozstrzygania tak skomplikowanych spraw jest różne, często dochodzi też do konfliktu interesów, gdyż spora część sędziów ma kredyty walutowe, bywa, że w tych samych bankach, co powodowie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Umowa frankowa nieważna od początku