Zakład pralniczy z Kołobrzegu wykazał się wytrwałością godną podziwu. O dotacje z różnych programów ubiegał się aż sześć razy. Opłaciło się.
Marek Sobczyk, właściciel niewielkiego zakładu pralniczego w Kołobrzegu uważa się za weterana zmagań o dotacje unijne. Dotąd złożył już 6 różnych wniosków. Zaczął od programu Phare 2003, z którego ubiegał się o dotacje na zakup urządzeń pralniczych. Wtedy jego wniosek uzyskał wymaganą liczbę punktów i pomyślnie przeszedł wszystkie etapy oceny, jednak zapotrzebowanie i ilość dobrych wniosków przekroczyła budżet programu, jego wniosek trafił więc do kosza.
Niezrażony niepowodzeniem, postanowił ubiegać się o dotację z programu SPO Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw poprzez inwestycje. Warunkiem otrzymania dotacji z tego programu jest jednak przyczynienie się do spadku bezrobocia w regionie. Oceniający uznali, że ilość osób zatrudnionych w wyniku wdrożenia nowej inwestycji jest zbyt niska. Skończyło się jak za pierwszym razem.
Do sześciu razy sztuka
Do Marka Sobczyka szczęście uśmiechnęło się dopiero za trzecim razem. Na początku 2005 r. Przyznano mu dotację na działania doradcze związane z oceną pozycji konkurencyjnej przedsiębiorstwa. Projekt opiewał na kwotę 17 tys. EUR, a przyznana refundacja wyniosła 50 proc. Inwestycję już zrealizowana, a firma czeka na zwrot pieniędzy.
Zaraz potem złożył następny wniosek o dotacje na podobne działania, ale został odrzucony bez podania przyczyny.
— Prawdopodobnie po przyznaniu mi tak wysokiego wsparcia uznano, że wystarczy tego dobrego — śmieje się Marek Sobczyk.
Piąte podejście też było owocne. W czerwcu tego roku złożył jeszcze dwa wnioski pierwszy z programu Phare 2003 Rozwój i modernizacja przedsiębiorstw w oparciu o nowe technologie. Znowu się udało. W listopadzie bieżącego roku pan Marek podpisał z PARP umowę na kwotę 15,4 tys. EUR, która stanowi 50 proc. całkowitych kosztów projektu. Drugi wniosek o wsparcie z regionalnego programu wsparcia MSP pozostaje jeszcze bez odpowiedzi. Gdyby i tym razem się udało, przedsiębiorca zaopatrzyłby swoją firmę w nowoczesny magiel, zwiększając w ten sposób jej wydajność.
Z pomocą fachowców
Przy przygotowaniu wniosków Marek Sobczyk korzystał z usług firmy doradczej. Część obowiązków związanych z kolekcjonowaniem niezbędnych dokumentów wziął jednak na siebie.
— Przygotowanie dotychczasowych 6 wniosków kosztowało mnie około 11 tys. zł. Każdy wniosek to koszt około 2 tys. zł. Moja firma jest niewielka, zatrudnia 5 osób, więc sporą część pracy wykonałem sam. Największą przeszkodą była jednak opieszałość urzędów. Załatwienie jakiejkolwiek sprawy to kwestia minimum dwóch tygodni — mówi przedsiębiorca.
Efekty
Maszyny, które firma kupi dzięki dotacjom, wpłyną na konkurencyjność firmy w regionie.
— Były niezbędne i kupiłbym je tak czy inaczej, jednak nie teraz, ale za rok, albo i dalej. Jednak w biznesie czas to pieniądz. Na wzrost obrotów, jakiego spodziewam się niebawem, musiałbym pracować około dwa lata — mówi Marek Sobczyk.
Dotychczas oferta firmy obejmowała pranie metodami tradycyjnymi. Obsługiwała ona ośrodki wczasowe, większe pensjonaty, hotele. Urządzenia do prania chemicznego, które zostaną sfinansowane w połowie pieniędzmi z Unii powstanie filia dla klientów indywidualnych, którzy przychodzą do pralni z rzeczami, które wymagają prania chemicznego.



