Uratują nas buntownicy

opublikowano: 11-09-2016, 22:00

Zagrożeniem dla firmy jest bezkrytyczny stosunek do autorytetu. Uważajmy na szefów z syndromem kapitanozy

Został redaktorem serii książek biznesowych w znanym wydawnictwie. O pracę ubiegało się dziesięć osób, ale to za Michałem przemawiało najwięcej argumentów. Oprócz polonistyki skończył zarządzanie. Biegle włada angielskim, niemieckim i szwedzkim. Przez kilka lat prowadził dział ekonomiczny w ogólnopolskim tygodniku opinii. Te wszystkie atuty sprawiły, że Michała otaczał nimb branżowej gwiazdy. Nawet gdy się mylił, żaden podwładny nie śmiał zwrócić mu uwagi. W rezultacie do druku szły książki pełne merytorycznych błędów. Menedżerowi długo uchodziło to na sucho. Aż pewnego razu cały nakład trafił na przemiał, a Michał dostał wypowiedzenie.

Zobacz więcej

Pixaby CC0  Public Domain

— Chyba każdy zna firmę, w której zamiast otwartej komunikacji, praktykuje się ślepe posłuszeństwo w myśl zasady: szef ma zawsze rację. Jak to wpływa na jakość pracy, zarządzanie, innowacyjność? Fatalnie — twierdzi konsultant ds. zarządzania Paweł Szwarcbach.

Przepis na katastrofę

Nabożny stosunek pracowników do szefa psycholodzy społeczni nazywają kapitanozą. To bezkrytyczne słuchanie poleceń osób, które uważa się za autorytet. Określenie ma związek z katastrofą lotniczą, do której doszło 13 stycznia 1982 r. Załoga Boeinga 737 nie odważyła się podważyć złych decyzji kapitana. Maszyna tuż po starcie z lotniska w Waszyngtonie, wskutek oblodzenia skrzydeł, uderzyła w most i runęła do rzeki. Zginęło 78 osób. Zapis z czarnej skrzynki samolotu świadczy o pasywności członków zespołu. Posłuchajmy. Drugi pilot: „Sprawdźmy lód na skrzydłach, skoro jeszcze stoimy”. Kapitan: „Nie, myślę, że zaraz będziemy ruszać”. Po dłuższej chwili — odgłos startu Boeinga. Drugi pilot, komentując odczyty instrumentów pokładowych: „To nie wygląda dobrze, co? Hej, to nie jest w porządku!”. Kapitan: „Jest w porządku”. Drugi pilot (niepewnie): „Może i jest… Nie wiem…”. Odgłos silników samolotu, bezskutecznie próbującego nabrać wysokości. Drugi pilot: „Larry, spadamy!!!”. Kapitan: „Wiem…”. Odgłos katastrofy. — Wszystko, co w biznesie najlepsze: innowacje, wysokiej jakości obsługa, produkty budzące zachwyt rynku, bierze się z odwagi. Jeśli w zespole zabraknie atmosfery, która sprzyja wyrażaniu swoich opinii, otoczymy się przeciętnością. Wtedy o Stevie Jobsie będziemy mogli tylko czytać. Żaden geniusz jego pokroju nie pojawi się w naszych firmach — mówi Julia Izmałkowa, dyrektor zarządzająca firmy badawczej Izmałkowa.

Zgadza się z tym Magdalena Olechnowicz, ekspert w firmie Berndson Szkolenia. Jej zdaniem, nie ma niczego złego w tym, że ktoś stara się unikać konfliktów. Ale zgadzając się zawsze, we wszystkim i z wszystkimi, szkodzimy swojemu zwierzchnikowi, kolegom i przedsiębiorstwu. Kontestowanie rzeczywistości — twierdzi — to warunek rozwoju.

— Nie wolno nabierać wody w usta, gdy widzimy, że firma popełnia błędy lub podąża w niewłaściwym kierunku. Wynikające ze strachu lub źle pojętej grzeczności milczenie doprowadziło do klęski niejedno przedsięwzięcie, które wydawało się skazane na sukces — przekonuje Magdalena Olechnowicz.

Niepokorni rządzą światem

Rolą szefa jest nakłanianie ludzi do szczerości, ale też pilnowanie, by krytyka była konstruktywna — nie dyskredytowała osoby, lecz wskazywała wady i rodzaje ryzyka związane z określonymi działaniami, koncentrowała się nie tyle na problemie, ile na rozwiązaniu. — Dobry przykład idzie z góry. Menedżer musi pokazać, że umie ze spokojem przyjmować krytykę. Dzięki temu pracownicy staną się bardziej otwarci, twórczy, gotowi do przyjęcia na siebie odpowiedzialności — tłumaczy Magdalena Olechnowicz.

— Walka z kapitanozą zaczyna się już na etapie rekrutacji. Aby zostać numerem jeden na rynku, trzeba zatrudniać, a potem szanować ludzi, którzy są numerem jeden w swoich zawodach i branżach. Struktura i reguły mają im pomagać, a nie podcinać skrzydła — podkreśla Julia Izmałkowa. Stawianie na wyjątkowe jednostki, które mają buntowniczą naturę, entuzjazm, niezłomną potrzebę dążenia do doskonałości — to żadna fanaberia, tylko konieczność. Bez nich przedsiębiorca może zapomnieć o swojej ambicji podboju świata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu