URE się nie spieszy, mafia się cieszy

opublikowano: 12-03-2015, 00:00

Fiasko solidarnej odpowiedzialności sprowokowało rząd do szukania innych rozwiązań. I znów coś poszło nie tak.

W lipcu 2014 r. weszło w życie prawo wprowadzające nowe koncesje — na obrót paliwami z zagranicą (OPZ). Pomysł był prosty: by wyłudzić VAT, oszuści muszą sprowadzić paliwo z zagranicy, zróbmy więc koncesję importową, za której otrzymanie trzeba będzie wpłacić 10 mln zł kaucji. W ten sposób zmniejszy się liczba podmiotów, na których kontroli będzie skupiać się skarbówka. Fiskus nazwał to roboczo „zwężaniem szyjki od butelki”.

— Przy rozbiciu ostatniego gangu z Dolnego Śląska zabezpieczono majątek o wartości 167 mln zł. To pokazuje, że nawet wyłożenie 10 mln zł nie stanowi dla oszustów problemu. A przecież jest to jedna z zapewne kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu podobnych grup — mówi przedstawiciel jednego z koncernów paliwowych.

Liberalny urząd

Uczciwi przedsiębiorcy zwracają uwagę na jeszcze jedno — maksymalna kara za działalność bez koncesji to zaledwie 1 mln zł. Okazuje się jednak, że wcale nie trzeba się na nią narażać ani wykładać 10 mln zł, by móc importować paliwa.

Wnioski o OPZ należało składać w Urzędzie Regulacji Energetyki (URE) do 22 września 2014 r., a powinny być rozpatrzone w ciągu czterech miesięcy. Firmy i organizacje branżowe, a także obsługujący je prawnicy byli przekonani, że od 22 stycznia 2014 r. nie będzie można importować bez OPZ. Nic bardziej mylnego.

Szef URE najpierw uznał, że kaucji nie trzeba składać równocześnie z wnioskiem, a potem — że te cztery miesiące to termin o charakterze instrukcyjnym. I do czasu ostatecznego rozpatrzenia wniosku firmy, które złożyły wnioski przed 22 września 2014 r., mogą importować paliwo na podstawie dotychczas posiadanej zwykłej koncesji na obrót paliwami. Nawet po 22 stycznia 2015 r.

— To bardzo liberalne podejście, które stoi w sprzeczności z wykładnią celowościową przepisów wprowadzających koncesje OPZ — uważa Wojciech Kotala, doradca podatkowy z obsługującej Polską Izbę Paliw Płynnych kancelarii DLA Piper.

Maciej Bando, prezes URE, twardo obstaje przy swoim. W rozmowach z branżą podkreśla ograniczone możliwości finansowe i kadrowe urzędu i zwraca uwagę, że nie dostał żadnych pieniędzy na realizację nowych obowiązków.

— Postępowania prowadzimy bezzwłocznie, a czas ich trwania zależy także od jakości i prawidłowości dokumentacji składanej przez przedsiębiorców — dodaje Agnieszka Głośniewska, rzecznik URE.

Kwiatki na liście URE

Do tej pory koncesję uzyskało 56 firm, a wnioski kolejnych 65 wciąż czekają na rozpatrzenie. W drugiej grupie, która wciąż może importować paliwa na podstawie zwykłej koncesji OPC, są firmy, których szefowie w ostatnich miesiącach usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanych grupach przestępczych, prania pieniędzy i oszustw podatkowych na wielką skalę. Wśród nich są opisywana przez „PB” w październiku 2014 r.

Bio Didi Oil & Gas Trade Group, a także firmy In-Rol i Lamerg Polska — spółki z koncesjami OPC, kupione w 2014 r. przez stowarzyszenie Ase-Rat, któremu szefuje Leszek S., zdaniem prokuratury założyciel gangu wyłudzającego VAT i piorącego brudne pieniądze na jeszcze większą skalę niż Bio Didi (patrz tekst i ramka obok).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane