Afera nieosądzona

opublikowano: 27-07-2015, 22:00

Proces szefów BGM, oskarżonych o kierowanie mafią paliwową, trwa dziesięć lat i końca nie widać.

Tzw. afera paliwowa wybuchła w lipcu 2002 r., kiedy „Rzeczpospolita”, powołując się na ustalenia organów ścigania, ujawniła, że Polskę oplata gigantyczna ośmiornica mafii paliwowej, na której działalności budżet państwa stracił 10 mld zł. Centrum ośmiornicy miała być szczecińska spółka BGM, największy prywatny importer paliwa. Jej udziałowcy: Zdzisław M., Arkadiusz G. i Jan B., szybko zyskali miano „baronów paliwowych”. A ostatni nazywany był też „mózgiem operacji”.

Zeznanie i odwołanie

Przekręty miały polegać głównie na sprowadzaniu z zagranicy oleju opałowego i sprzedawaniu go jako droższego napędowego, a także produkowaniu w nielegalnych rafineriach benzyny, pochodzącej ze zmieszania importowanych osobno składników, za które nie płacono państwu ani podatków, ani akcyzy.

Nowego impetu sprawa nabrała w kwietniu 2004 r., kiedy aresztowany we wrześniu 2002 r. Jan B. zdecydował się opowiedzieć prokuratorowi Markowi Wełnie o powiązaniach mafii paliwowej z PKN Orlen, urzędnikami państwowymi i politykami najwyższych szczebli.Zeznania przyczyniły się do stworzenia sejmowej komisji śledczej ds. Orlenu. Sam Jan B., po wpłaceniu 2 mln zł kaucji, opuścił areszt i przed obliczem posłów nie był już tak rozmowny. Jego proces ruszył w 2005 r. Niedługo później Jan B. odwołał swoje zeznania, ale mediów to już nie zainteresowało.

Prawomocnie niewinni

Proces, w którym były szef BGM oskarżony jest o gigantyczne oszustwa, pranie pieniędzy i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, wciąż trwa. W 2012 r. dwa wątki sprawy, z powodu przedawnienia, zostały umorzone. Na dziś akta liczą około 1150 tomów. Sprawa — jak tłumaczą krakowscy sędziowie — „jest skomplikowana pod względem merytorycznym, wielowątkowa, a przestępstwa popełnione są w różnorodnych konfiguracjach osobowych”.

Jan B., Arkadiusz G. i Zdzisław M. zostali natomiast uniewinnieni w innym, odpryskowym procesie afery paliwowej, dotyczącym próby wyjaśnienia, skąd w teczce Jana B. znalazły się tajne dokumenty policyjne o rozpracowywaniu mafii.

W 2011 r. sąd uznał, że właściciele BGM nie dopuścili się rzekomych prób korumpowania i nakłaniania policjantów, w tym generała Mieczysława K., byłego szefa śląskiej policji, do ujawnienia tajnych informacji. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane