Państwo przegrywa z oszustami

opublikowano: 12-03-2015, 00:00

Mamy dowody na to, że solidarna odpowiedzialność, która miała zdusić mafię paliwową, nie działa, a nawet jej… pomaga

W 2014 r. skarbówka przeprowadziła 450 kontroli w branży paliw i wykryła nieprawidłowości w VAT i akcyzie na rekordowe 2,86 mld zł. To ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Skala szarej strefy jest jednak dużo większa.

iStock

Szacunki branży w optymistycznej wersji mówią o 6 mld zł, w pesymistycznej — nawet o 10 mld zł wyłudzeń rocznie. Tak czy inaczej — nie ma wątpliwości, że 2014 r. był dla mafii paliwowej najlepszy w historii. Dlaczego tak było? Przecież skarbówka poprawiła skuteczność i zaczęła zbierać pochwały, m.in. za kilkutygodniowe akcje, w których kontrolowała wszystkie cysterny przywożące olej napędowy z Litwy i Niemiec.

Po pierwsze — od wykrycia należności podatkowych do ich wyegzekwowania droga daleka. Nawet Ministerstwo Finansów (MF) przyznaje, że ze ściągalnością danin jest kiepsko. Po drugie — okazuje się, że za rozkwit mafii odpowiadają przepisy, które miały ją zwalczyć!

Jak kulą w płot

Od października 2013 r. w branży paliwowej obowiązuje tzw. solidarna odpowiedzialność. Fiskus zyskał możliwość domagania się zapłaty zaległości podatkowych sprzedawcy paliw od ich nabywcy.

Równocześnie dał sprzedawcom możliwość składania kaucji gwarancyjnych, wykluczających odpowiedzialność nabywcy. Firmy deponujące takie kaucje trafiają na listę publikowaną na stronie internetowej MF. Minęło prawie półtora roku. Ile razy fiskus skorzystał z solidarnej odpowiedzialności czy możliwości przejęcia kaucji gwarancyjnych?

— Nie dysponujemy tak szczegółową i wielowątkową statystyką — ucina Wiesława Dróżdż, rzecznik Ministerstwa Finansów. Ta odpowiedź może zaskakiwać. Pozornie.

— Późną jesienią na jednej z konferencji przedstawiciel MF przyznał, że nie wydano ani jednej decyzji w sprawie solidarnej odpowiedzialności. Te przepisy są martwe — tłumaczy przedstawiciel jednej z największych firm audytorskich.

Recepta na bezkarność

Sytuacja jest jeszcze gorsza. Fiskus z solidarnej odpowiedzialności nie korzysta, a oszuści — owszem. Przepis, który miał być na nich batem, stał się furtką do jeszcze większych przekrętów!

Poszczególne gangi stać na to, by jedna czy nawet kilka spółek z grupy wydały na kaucję od 200 tys. zł do 3 mln zł i w ten sposób zyskały wiarygodność. A wiarygodność przyciąga klientów, bo kupując paliwo od firm figurujących w wykazie MF, zapewniają sobie bezkarność.

— Niedawno zgłosiłem do skarbówki, że mam konkretne podejrzenia co do pewnej spółki, będącej na liście MF. Odpisali mi, że na razie nie mają sił i pieniędzy, by ją sprawdzić, ale jeśli jest w wykazie firm, które złożyły kaucję, to mogę z nimi handlować i nic mi nie grozi — potwierdza prezes jednej z największych hurtowni paliw.

Zajrzeliśmy na listę MF. I znaleźliśmy spółki każdej z trzech dużych grup, podejrzanych o gigantyczne wyłudzenia VAT, a rozbitych przez organy ścigania w ostatnich miesiącach!

Kwiatki na liście MF

W październiku 2014 r. ABW, na zlecenie gorzowskiej prokuratury, przeprowadziła dwie akcje, wymierzone w dwa gangi paliwowe. Już ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że jeden oszukał skarb państwa na ponad 25 mln zł, drugi — co najmniej na 100 mln zł (nieoficjalnie mówi się o kilkuset milionach).

Wśród zatrzymanych są prezes i większościowy udziałowiec szczecińskiej spółki Ravex Trade (RT), a także prezes i inne osoby, związane z warszawską Bio Didi Oil & Gas Trade Group (Bio Didi). I RT, i Bio Didi były na liście MF już w październiku 2013 r. Pierwsza zaczęła od kaucji wysokości 230 tys. zł, a skończyła na 1,03 mln zł (gdy znikała z listy w grudniu 2014 r.).

Bio Didi zaczynała od 1,5 mln zł, by już na początku 2014 r. zwiększyć kaucję do maksymalnych 3 mln zł. Co ciekawe, mimo że szefowie firmy siedzą w areszcie, Bio Didi wciąż jest na liście MF! I normalnie handluje paliwami, zresztą tak samo jak RT. Trzeci z gangów został rozbity miesiąc temu przez CBŚ i prokuraturę wrocławską. Zdaniem śledczych, od marca 2013 r. do grudnia 2014 r. grupa, której szefem był Leszek S., sprowadziła do Polski z Niemiec 500 mln litrów paliwa o wartości 2 mld zł. Straty budżetu państwa to co najmniej 330 mln zł.

Już od października 2013 r. na liście MF, z maksymalną kaucją 3 mln zł, widniała spółka Silva. Zniknęła z niej we wrześniu 2014 r., a jej miejsce (z kaucjami po 1 mln zł) zajęły dwie kolejne: Adson i BC Invest.

Prokurentem samoistnym wszystkich trzech był Leszek S., a zarzuty usłyszeli także byli i obecni szefowie firm: Mariusz W., Piotr Ł. i Sebastian L. Adson i BC Invest wciąż figurują w wykazie MF. Jak się dowiedzieliśmy, grupa skupiona wokół S. nabyła obie jako nowe spółki, już z koncesjami na obrót paliwami.

— Są kancelarie wyspecjalizowane w sprzedawaniu spółek z koncesjami. Każda grupa ma po kilka, a nawet kilkanaście takich firm. To pozwala na gubienie VAT poprzez handel między sobą, ale też na rotację firm, wpłacających kaucje fiskusowi — wyjaśnia informator „PB”. Jego słowa potwierdza Małgorzata Klaus, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu — w grupie stworzonej przez S. koncesję na obrót paliwem miało „co najmniej kilkanaście spółek”.

Stać ich na wiele

500 mln litrów paliwa o wartości 2 mld zł, 500 funkcjonariuszy różnych służb: policji, kontroli skarbowej, służby celnej, straży granicznej i generalnego inspektora informacji finansowej, 167 mln zł zabezpieczonego majątku w postaci gotówki, nieruchomości i udziałów w spółkach. Te liczby najlepiej opisują rozbity na początku lutego 2015 r. gang, który — zdaniem śledczych — założyli Leszek S. i Jerzy G.

W jego ramach funkcjonowało kilkadziesiąt podmiotów: nie tylko spółek (także zarejestrowanych w Niemczech), ale też stowarzyszeń. Grupa założyła nawet Europejskie Zgrupowanie Interesów Gospodarczych (EZIG), bardzo rzadko używaną w Polsce formę prawną (w KRS są zaledwie dwa inne tego typu podmioty).

Pełnomocnikiem EZIG była Lidia Siwik, pracownica naukowa Uniwersytetu Wrocławskiego i autorka publikacji o EZIG (odmówiła rozmowy z „PB”, powołując się na tajemnicę zawodową). Zyski z paliw były tak wielkie, że grupa S. i G. inwestowała je w różne legalne przedsięwzięcia, takie jak budowa osiedli mieszkaniowych i biurowców czy zakup składu materiałów budowlanych.

POMYSŁY BRANŻY

Platforma paliwowa

LESZEK WIECIECH

prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego

Z zadowoleniem przyjmujemy większą aktywność i skuteczność kontroli skarbowych, ale niestety szara strefa wciąż ma się świetnie. Brakuje współpracy między różnymi resortami i urzędami nadzorującymi branżę paliwową. Przydałby się koordynator w kancelarii premiera, który mógłby zharmonizować wszystkie działania. Mimo wielokrotnie powtarzanych próśb wciąż nie możemy się go doczekać.

Od kilku lat postulujemy stworzenie tzw. platformy paliwowej, czyli bazy danych, do której np. organy ścigania miałyby błyskawiczny dostęp, a która zintegrowałaby rejestry prowadzone dziś przez wiele instytucji państwowych, m.in. resorty finansów i gospodarki, Agencję Rezerw Materiałowych, Urząd Dozoru Technicznego, Urząd Regulacji Energetyki, Inspekcję Handlową, Państwową Inspekcję Pracy i nadzór budowlany. Dysponujemy pismami z poparciem tej idei z różnych ministerstw, jednak pomysł wciąż nie może doczekać się realizacji.

Odwrócony VAT

HALINA PUPACZ

prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych

Sytuacja uczciwych przedsiębiorców z naszej branży jest bardzo zła. Właściciele małych stacji paliw, by móc je prowadzić, muszą przejść bardzo skomplikowaną procedurę biurokratyczną. A koncesję na obrót paliwami na wielką skalę może otrzymać praktycznie każdy, nawet nie posiadając infrastruktury technicznej. Brakuje rzeczywistej kontroli nad firmami z koncesją, a sytuację dodatkowo pogarszają opóźnienia URE w przyznawaniu koncesji na import paliw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane