Ustawa o działach nadal zamrożona

opublikowano: 09-06-2021, 20:00

Tajemnicze włamanie hakerskie na skrzynki oraz konta społecznościowe Agnieszki i Michała Dworczyków przypomniało czechosłowacką komedię wojenną z 1947 r. „Nikt nic nie wie”.

Cyberkłopoty ministra i szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) – małżonka rzecz jasna odgrywa rolę poboczną – potwierdzają, że politycy generalnie nie wyciągają wniosków z głośnych skandali i wciąż trzymają na słabo chronionych kontach prywatnych najróżniejsze służbowe kwity. Żadnym tłumaczeniem jest nieopatrzenie wyciekających dokumentów klauzulami poufności czy tajności. Pięć lat temu właśnie sieciowa bezmyślność kosztowała Hillary Clinton prezydenturę USA. U nas szef KPRM po trafieniu go natychmiast przystąpił do kontrataku na hakerów ze Wschodu, podkreślając osobiste kombatanctwo w walce z reżimami w Rosji i na Białorusi. Notabene Michał Dworczyk zaczynał tę walkę jeszcze w czasach studenckich i służby w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, nielegalnie kolekcjonując rozmaitą amunicję. Pasja realnie groziła eksplozją w jego bloku, za co o mało nie trafił do pudła – skończyło się na 1,5-rocznym wyroku w zawieszeniu.

Nagłośniony obecnie hakerski włam to okazja do przypomnienia innej nieciekawej sprawy ważnego ministra. Właśnie upłynęło pół roku od objęcia przez Michała Dworczyka (rozporządzenie z 8 grudnia 2020 r., weszło w życie nazajutrz) dodatkowego stanowiska – pełnomocnika rządu ds. szczepień przeciwko SARS-CoV-2. Niestety, tamto rozporządzenie podpisane zostało przez premiera Mateusza Morawieckiego… bezprawnie! Ustawa o Radzie Ministrów od 1996 r. wyklucza w art. 10 ust. 2, aby pełnomocnictwo obejmował tzw. pełny minister powołany przez prezydenta. Przepis nie pozostawia jakichkolwiek wątpliwości interpretacyjnych: „Pełnomocnikiem rządu może być sekretarz stanu lub podsekretarz stanu, a w szczególnie uzasadnionych wypadkach, w zakresie zadań o zasięgu regionalnym – wojewoda”. Zatem minister konstytucyjny to paradoksalnie… za wysokie stanowisko.

Ocena szczepionkowej skuteczności ministra i szefa KPRM to odrębny wątek, w każdym razie dodatkowym tytułem pełnomocnika rządu posługuje się bezprawnie. Fot. KPRM

Władcy liczyli, że prawny przekręt uda się ukryć w okresie świątecznym i zakończyć już w noc sylwestrową 2020/21. Od 1 stycznia miała wejść w życie nowelizacja ustawy o działach administracji rządowej oraz 62 innych ustaw. Specjalnie dla Michała Dworczyka wstawiono do niej wyjątek od przytoczonego art. 10 ust. 2. Niestety dla owego chytrego planu, Andrzej Duda ustawę niespodziewanie zawetował, szokując macierzystą partię.

Dworczykowy zapis przekopiowano do kolejnej wersji ustawy, uzgodnionej przez prezydenta i premiera, która jednak utknęła w Sejmie. Od 16 lutego gotowe jest sprawozdanie komisji, ale PiS czwarty miesiąc boi się poddać ustawę tak bardzo potrzebną do zarządzania państwem (zmienia ona aż 63 ustawy) pod głosowanie ze względu na skłócenie ze Zbigniewem Ziobrą i brak jego 19 szabel. Dlatego od tzw. rekonstrukcji rządu 6 października 2020 r. centralna administracja w wielu szczegółach działa na tzw. żółtych papierach. Przy okazji przedłuża się proceder dodawania legalnemu ministrowi i szefowi KPRM nielegalnego tytułu pełnomocnika ds. szczepień. Aby było to zgodne z prawem, prezydent od razu 9 grudnia 2020 r. powinien czasowo odwołać Michała Dworczyka ze stanowiska ministra konstytucyjnego, akcję szczepionkową koordynowałby on z poziomu sekretarza stanu w KPRM, zaś między ministry wróciłby po wejściu w życie ustawy o działach. Tak byłoby uczciwie, ale nawet czysto techniczna degradacja ważnego ministra okazała się politycznie i wizerunkowo nie do przyjęcia. Jasne, lepiej od pół roku w żywe oczy deptać ustawę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane