Ustawa zaistniała – ale pranie nadal jest czyste
W sobotę miała wejść w życie ustawa z 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł. I weszła, ale tylko „co do zasady” — bez przepisu fundamentalnego, wręcz decydującego o sensie jej istnienia.
Antymafijna ustawa stanowi ważny element Narodowego Programu Przygotowania do Członkostwa w Unii Europejskiej (NPPC) w obszarze „Swobodny przepływ kapitału”. Rząd z dumą pochwalił się Brukseli, iż tak trudny akt prawny Polska planowo uchwaliła w roku 2000 — choć dopiero w jego końcówce. Kilka przepisów proceduralnych weszło w życie w styczniu 2001 r., natomiast cała ustawa otrzymała półroczny okres vacatio legis, do 22 czerwca włącznie.
Banki i inne podmioty rynku finansowego szybko podniosły larum, iż nie mają szans na przygotowanie się do przestrzegania najważniejszego przepisu ustawy — art. 8 ust. 1. Zobowiązuje on każdą instytucję zajmującą się obrotem wartościami majątkowymi do rejestrowania każdej (nie tylko gotówkowej) transakcji, której równowartość przekracza 10 000 euro. Odzew nastąpił szybko — w marcu grupa posłów AWS wniosła projekt przesunięcia terminu wejścia w życie wspomnianego przepisu. Rządowi nie wypadało, jako że szef UKIE jednoznacznie stwierdził w swojej opinii, iż taka nowelizacja jest niezgodna ze stanowiskiem negocjacyjnym Polski!
Prace nad nowelą toczyły się powoli
i została ona uchwalona przez Sejm dopiero 8 czerwca. Wydawało się, że legislatorom nie wystarczy do 22 czerwca czasu. A jednak! Senat puścił ustawę 20 czerwca bez poprawek, następnego dnia trafiła do prezydenta, który podpisał ją już 22 czerwca
— i tegoż samego dnia wydrukowana została w Dzienniku Ustaw nr 63! Co prawda w dniu wydania dziennik nie trafił do sprzedaży, ale to drobiazg. Współdziałanie najwyższych władz RP było naprawdę budujące — szkoda tylko, że w takiej sprawie.
Przecież odłożenie o prawie rok
(a częściowo — nawet o dwa lata) wejścia w życie najważniejszej części ustawy antymafijnej jest klęską naszego państwa. Dowodzi, że najbardziej szczytne cele muszą ustąpić przed ogólnym bezładem. Jeśli półroczne vacatio legis okazało się za krótkie, to kto zagwarantuje, że 1 kwietnia 2002 r. system rejestrowania transakcji gotówkowych ruszy? Nawet trzy lata przygotowań można zmarnować — jak dowodzi sytuacja Krajowego Rejestru Sądowego.
Cóż pozostało Generalnemu
Inspektorowi Informacji Finansowej, podsekretarzowi stanu w MF? Działać
na tym skrawku ustawy, który 23 czerwca wszedł jednak w życie. Ponieważ minister finansów — który w porozumieniu z MSWiA, po zasięgnięciu opinii prezesa NBP, miał rozporządzeniem określić wzór rejestru transakcji oraz tryb dostarczania danych — nie zdążył, zatem GIIF wydał
zastępczy komunikat. Zgodnie z nim,
zadanie donoszenia o trudnych do zdefiniowania, podejrzanych transakcjach „instytucje zobowiązane powinny zrealizować niezależnie od terminu, w jakim ukaże się rozporządzenie”. Na razie inspektor przyjmuje doniesienia w każdej formie: osobiste, mailowe, faksowe, a nawet od-ręczne listy przysłane pocztą, z dopiskiem „W Kancelarii Ministerstwa nie otwierać”.
W raporcie za rok 2000 Komisja
Europejska za najważniejszą lukę
w dostosowywaniu prawa polskiego
do legislacji wspólnotowej w obszarze „Swobodny przepływ kapitału” uznała
właśnie brak przepisów dotyczących przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Na przykładzie ustawy antymafijnej można wyrobić sobie zdanie, czy Polska ma realne szanse na zakończenie do 31 grudnia 2002 r.
negocjacji z UE we wszystkich obszarach oraz prac legislacyjnych objętych NPPC.
Rusz wyobraźnią: Przy typowaniu podejrzanych transakcji GIIF zaleca zachowanie elastyczności, jako że pomysłowość praczy wymyka się standardom. Rys. Piotr Kanarek