W dół Praga czy Lizbona?

Simon Kuper
22-06-2012, 00:00

RYNKI

Dzień po przegranym meczu reprezentacji kraju w piłce nożnej indeksy na giełdzie spadają średnio o 0,5 proc. Odkrycia tego dokonali naukowcy Alex Edmans, Diego Garcia oraz Řyvind Norli. Na pierwszy rzut oka to bardzo dziwne zjawisko. Racjonalnie rzecz biorąc, wyniki meczu nie powinny mieć wpływu na giełdę papierów wartościowych. Na przykład, jeśli Polska przegra w jakimś ważnym meczu, trudno jest sobie wyobrazić, żeby mogło to mieć negatywny wpływ na jakąś firmę notowaną na GPW. A jednak! Porażka w meczu piłki nożnej może powodować spadki na giełdzie. Jest to przykład nieracjonalnego zachowania się inwestorów.

Zwykło się powszechnie uważać, że w kwestii pieniędzy ludzie zazwyczaj podejmują racjonalne decyzje. Ale rosnące w ostatnich latach w siłę stronnictwo ekonomistów behawioralnych pokazało, że nie do końca tak jest. Emocje, niekiedy wzbudzone czymś tak przypadkowym jak piłkarska porażka, często skłaniają nas do podejmowania irracjonalnych decyzji finansowych. Dobrym tego przekładem jest tzw. efekt posiadania — naturalna tendencja do przeceniania rzeczy po prostu dlatego, że je mamy. Np. właściciele domów mają wrażenie, że ich nieruchomość jest warta więcej niż w rzeczywistości. Często zdarza się, że ludzie nie są w stanie sprzedać np. domu, ponieważ nie przyjmują zaproponowanej ceny, a czekanie naraża ich na kolejne straty.

Na szczęście można przeciwdziałać tym skłonnościom. Peter Aceto z ING poleca stosowanie „reguły siedmiu sekund” przy podejmowaniu ważnych decyzji finansowych. Uważa on, że kiedy zastanawiamy się nad jakąś transakcją, należy zatrzymać się na siedem sekund i zadać sobie pytanie: „Czy naprawdę potrzebuję kupić/sprzedać tę rzecz?”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Simon Kuper

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W dół Praga czy Lizbona?