W rytmie zakwasów

Karol Jedlińśki; współpraca Maria Trepińska
opublikowano: 2007-09-10 00:00

reportaż W 153 miastach listonosz puka dwa razy. Raz z Poczty Polskiej, drugi raz z InPostu, od Rafała Brzoski.

Biega ze spotkania na spotkanie. Jak na razie w planie dnia ma kilka minut opóźnienia. Możemy usiąść przy stoliku w barze w Marriotcie, ale tylko tam, gdzie jest gniazdko. Laptopa musi doładować. Być wreszcie online.

Offline na dłużej jest chyba tylko wtedy, gdy schodzi pod wodę — żartują współpracownicy Rafała Brzoski, prezesa InPostu i szefa spółki matki, czyli Integer.pl.

Nurkowanie lubi, ale jeśli do hotelu w tropikach, to tylko z wi-fi. Wraca nieopalony. Przyznaje się bez wstydu: pracuje dużo, ale ma po co. Rzucił wyzwanie Poczcie Polskiej i niedowiarkom wieszczącym, że InPost szybko wyleczy się z listów. A jednak. Na jesień planowany jest giełdowy debiut Integera.pl. 25 milionów złotych przyda się w walce o rynek wart rocznie jakieś 6 miliardów. Prezes, dobiegający trzydziestki, już o to zadba.

— Nieudanego debiutu się nie obawiam. Znający branżę wiedzą, że nasza spółka nie jest z tych, które po roku mają być tzw. cash cow. Mamy strategię biznesową i realizujemy ją. Inwestorzy kupują przyszłość — zaznacza Rafał Brzoska.

Oferta na kalosze

Dotychczas nikt nie odważył się wejść na rynek pocztowy z takim rozmachem i determinacją. Jego pełna liberalizacja w Polsce spodziewana jest dopiero na 2013 r.

— To mnie nie martwi, bo do tego czasu żaden z wielkich światowych graczy się tu nie pofatyguje — zapewnia prezes Integera.pl i InPostu. — A kiedy przyjdzie godzina zero, będziemy silną korporacją, drugą największą grupą pocztową nad Wisłą — dodaje.

W głosie słychać pewność, może nawet z nutką buńczuczności. InPost, prywatna poczta, najbardziej efektowna gałąź biznesu, wciąż przynosi straty. Za to cały biznes, czyli Integer.pl, bynajmniej nie tonie w długach. Któż z nas nie dostał gazetki z marketu z ofertą na kalosze w trzech kolorach za jedyne kilkanaście złotych? Dystrybucja druków bezadresowych dała w zeszłym roku Integerowi.pl 2,7 miliona złotych zysku.

— To nie tylko pieniądze. Tu jest miejsce na osobistą satysfakcję — przekonuje Rafał Brzoska.

Jak ulał pasuje na slogan reklamowy: młody, pomysłowy, dynamiczny. Zdeterminowany. Kolportaż ulotek zaczął na trzecim roku studiów na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Z rozmachem początkującego biznesmena. Wraz z przyszłą żoną i znajomym z roku złożyli się na wynajęcie i urządzenie biura. Mieli 20 tys. zł.

— Kolega z pokoju w akademiku pracował w firmie o takim profilu i opowiadał mi, jak rynek dynamicznie się rozwija. Postanowiłem uszczknąć coś dla siebie — wyjaśnia swoje motywy prezes InPostu.

Rzetelna autorytarność

Narodził się Integer.pl, od łacińskiego „rzetelny”. Przez pierwsze pięć miesięcy bezskutecznie szukali jakiegokolwiek zleceniodawcy. Jak na spółkę cywilną przystało, żniwo zbierał ZUS, najdotkliwszy koszt stały.

— Doszliśmy do ściany, mieliśmy jedynie na czynsz na następny miesiąc. Wydałem te pieniądze na ogłoszenie w gazecie. I wygrałem — zaznacza prezes Integera.pl

Zgłosił się pierwszy chętny — lokalny dystrybutor szaf wnękowych. Zlecenie było szokujące: dwa tysiące gazetek, za całe 120 złotych. Ten kamyczek uruchomił jednak lawinę, pojawiły się zlecenia na 40-60 tysięcy.

— Zarywaliśmy zajęcia i egzaminy, żeby to roznieść — wspomina prezes, odrzucając kolejne połączenie w natrętnej komórce.

Wtedy wystarczyły wygodne buty, plecak i latało się po piętrach. Zakwasy wyznaczały rytm pracy. Dziś miesięcznie Integer.pl dystrybuuje około 70 milionów ulotek. Wychodzi prawie dwie na głowę każdego Polaka. Do tego potrzeba armii ludzi. W sumie Rafał Brzoska zarządza ponad 7,3 tys. pracowników.

— Ludzie mówią, że trudno się ze mną pracuje. Jestem wymagający, ale oczekuję rzeczy jak najbardziej realnych — uważa.

Autorytarny typ?

— Mam problem z delegowaniem uprawnień. Jestem gatunkiem szefa, który lubi i musi wiedzieć, co się dzieje w firmie — przyznaje.

Marcin Białowąs, przyjaciel Brzoski, którego firma obsługuje InPost pod kątem reklamowym, rozumie taką postawę:

— To typ biznesmena bardzo zdeterminowanego na sukces, pełnego energii. Ma dobre pomysły i potrafi je świetnie realizować.

Żółć na wodzie

InPost wystartował podczas zeszłorocznego strajku w Poczcie Polskiej. Pulsujący odblaskową żółcią (najszybciej przyciągający uwagę ze wszystkich barw) pocztowcy od Brzoski od razu zostali rzuceni na głęboką wodę.

— Prawdziwy chrzest był sześć lat temu, kiedy Nomi dało nam dwa miesiące na wyjście poza Kraków — uważa prezes Integera.pl.

W kilkadziesiąt dni firma miała otworzyć oddziały w 20 miastach Polski. Nie stchórzyli. Wygrali po raz kolejny.

— Wtedy zaczęło się kręcić na dużą skalę — przyznaje Rafał Brzoska.

Kilka lat ciężkiej pracy doprowadziło do fuzji z agencją reklamową Fibra-Hallo należącą do starszego o piętnaście lat Krzysztofa Kołpy. Brzoska objął nieznaczną większość akcji i został prezesem. Jego żona jest szefem kontroli kosztów w całej grupie. A Fibra-Hallo to ta prężna firma, w której niegdyś pracował współlokator Rafała Brzoski. Żądny sukcesu młokos dopadł więc weterana biznesu. Choć poznał też smak porażki — stracił kilkadziesiąt tysięcy na serwisie internetowym dla ludzi po czterdziestce.

— Obserwowałem go, jak jeszcze byliśmy konkurencją i bardzo doceniam to, co i w jaki sposób osiągnął — przyznaje Krzysztof Kołpa, wiceprezes Integera.pl.

Chłodne punktowanie

Wspólnie stawiają na pomysłowość. Były więc billboardy z prowokacyjnymi hasłami „rozstanie monopolisty”. Potem stalowe plomby, zwiększające wagę przesyłki do ponad 50 gram. Lżejsze listy, wobec odsuwanej liberalizacji rynku, może obsługiwać tylko Poczta Polska.

— Punktowanie konkurencji i wytyczanie standardów sprawia mi frajdę. Teraz wprowadzamy tańsze i ekologiczne plomby tekturowe. A przed stalowymi myśleliśmy nawet o woreczkach z piaskiem — śmieje się Rafał Brzoska.

InPost dofinansowuje tzw. euroskrzynki, które za rok mają być w każdym budynku wielorodzinnym w Polsce. Wreszcie bezproblemowy dostęp do nich będą mieli listonosze w żółtych kamizelkach. Wypuścili własne znaczki. Każdy sprzedany oznacza 1 grosz na koncie fundacji „Akogo?” Ewy Błaszczyk. Prawdziwe gratki szykuje na początek przyszłego roku.

— Dwie usługi dla ludzi handlujących w internecie, których nikt w Europie nie świadczy. A na świecie tylko pilotażowo. My pójdziemy od razu na całość — ucina.

Potem znów przyjdzie sezon letni i podszlifuje golfowe swingi, ambitnie goniąc Krzysztofa Kołpę, który zaraził go tym sportem. Wszystko na chłodno.

— Jak menedżerowi zaczyna odbijać szajba, to jest początek jego końca — przekonuje Rafał Brzoska.

W ramach nabierania dystansu do otoczenia po debiucie chce skoczyć ze spadochronem. Przez chwilę może być offline. n

Doładuj telefon

InPost Finanse to najnowsza propozycja firmy kierowanej przez Rafała Brzoskę. Oferta usług finansowych ma zachęcić klientów indywidualnych. Budowa sieci opiera się głównie na punktach obsługi klienta InPost. Za pośrednictwem InPost Finanse będzie można opłacić rachunki, nadać przekaz pieniężny, doładować telefon czy wykupić ubezpieczenie.

Zarzucanie sieci

Integer.pl, wraz ze swoimi spółkami zależnymi, jest największym niezależnym operatorem pocztowym i finansowym. Krakowska spółka przewodzi także na rynku kolportażu reklamowych przesyłek bezadresowych i adresowych. Wśród klientów Integera.pl można znaleźć sieć Ahold, supermarkety Auchan, Tesco, Leroy Merlin, Media Markt czy Black Red White. Składa się na to 75 oddziałów regionalnych i 15 magazynów centralnych. Kurierzy Integera dostarczają przesyłki do ponad 500 miast w Polsce. Usługi pocztowe, do końca tego roku, mają objąć 200 miast z 800 punktami obsługi klienta. Docelowo w 2008 r. spółka zaoferuje 15 usług. Będzie to m.in. paczka pobraniowa czy usługi związane z e-handlem.

Ludzie listy liczą

44,78

mln zł Takie przychody w zeszłym roku osiągnęła grupa Integer.pl.

6

W tylu nominałach dostępne są znaczki pocztowe InPostu.

2

tys. zł Nawet tyle na rękę zarabia listonosz w InPoście.

Mleko w mięśniach

Zakwasy, zmora sportowców, powstają podczas niepełnego procesu spalania glukozy. W ten sposób gromadzi się kwas mlekowy w mięśniach. Proces spalania glukozy nie może być przeprowadzony w pełni, gdy do komórek tkanki mięśniowej nie jest dostarczana odpowiednia ilość tlenu. Kwas mlekowy jest w pełni odprowadzany przez układ krwionośny do wątroby po około dwóch godzinach. Skąd więc ból dnia następnego? Jest on spowodowany naprawą zniszczeń w tkance mięśniowej. Medycyna radzi wtedy dużo pić i pochłaniać żelazo oraz witaminy B6, B1, E, C. Na zakwasy pomaga też gorąca kąpiel z dodatkiem soli. Po takiej kąpieli najlepiej jeszcze się porozciągać, aby rozgrzać zakwasy. A na koniec udać się do łóżka i porządnie wyspać.

Możesz zainteresować się również: