Analitycy tłumaczyli to chęcią odreagowania wtorkowej przeceny. Wyjaśnienie mocno naciągane, ale przy obecnym stanie rynku, trudno znaleźć naprawdę logiczne wytłumaczenie takiego, a nie innego zachowania inwestorów.
Negatywne nastroje na parkietach nadal podgrzewały spekulacje związane z bankiem inwestycyjnym Lehman Brothers. Instytucja „pochwaliła się” największą w swojej historii stratą kwartalną, która niemal dwukrotnie przekroczyła prognozy analityków. Bank stanął w obliczu widma poważnych problemów finansowych co zmusiło go do podjęcia radykalnych działań naprawczych. W grę wchodzi między innymi rezygnacja z dywidendy i sprzedaż części majątku. Emitent, w przeciwieństwie do Fannie Mae i Freddie Mac nie ma co liczyć zapewne na rządowe wsparcie. Deklaracje zarządu zachęciły początkowo część inwestorów do nabywania solidnie przecenionych dzień wcześniej walorów. Pod koniec sesji było jednak zdecydowanie gorzej.
Fatalny dzień odnotowali akcjonariusze Washington Mutual, którego kurs ostro pikował po obniżeniu ratingu do „negatywnie” przez agencję Standard&Poor’s.
W prestiżowej średniej Dow Jones nie wiodło się papierom Boeinga. Lotniczy gigant musi – przynajmniej na razie – obejść się smakiem w przetargu na dostawy latających tankowców dla amerykańskiej armii. Odwołany przez sekretarza obrony przetarg szacowany jest na co najmniej 35 mld USD.
W przeciwnym kierunku podążały z kolei wyceny potentata komputerowego IBM oraz Caterpillar, dominującego gracza w sektorze producentów ciężkiego sprzętu budowlanego. Straty z poprzedniej sesji zdecydowanie odrabiały również spółki paliwowe z Chevron i Exxon Mobil na czele.
Dzięki lepszym niż zakładały to wcześniejsze projekcje wynikom kwartalnym wzmacniały się akcje FedEx. Największa na świecie firma kuriersko-spedycyjna tłumaczy to niższymi kosztami paliwowymi. Również w przypadku Texas Instruments, jednego z głównych producentów chipów o aprecjacji przesądziły rezultaty finansowe.
Ostatecznie indeks DJ zyskał 0,33 proc., zaś Nasdaq zarobił 0,85
proc.