Weekendowe przerwy nie służą giełdom

Tadeusz Stasiuk
20-10-1998, 00:00

Weekendowe przerwy nie służą giełdom

DO DOŁU: Już od dłuższego czasu zarówno giełdy światowe, jak i warszawska nie mogą doczekać się wygenerowania zdecydowanego trendu, który mógłby jednoznacznie określić przyszłość rynków kapitałowych.

Kolejny już raz, wraz z nadejściem nowego tygodnia mamy do czynienia ze zmianą obowiązującego do tej pory trendu. Kiedy w piątek zamykano giełdy, a inwestorzy mogli się wreszcie udać na zasłużony odpoczynek, na rynku dominowały dobre nastroje gwarantujące udany weekend. Spowodowane to było przede wszystkim nagłą i zaskakującą decyzją amerykańskiego Biura Rezerwy Federalnej, która przeprowadziła kolejne cięcia stóp procentowych. Reakcja rynków była natychmiastowa, a giełdowe kursy szybko powędrowały w górę. Dobrego samopoczucia nie burzyły nawet wypowiedzi znanych finansistów, które przestrzegały przed nadmiernym optymizmem. Ich zdaniem, decyzje FED, choć idące w dobrym kierunku, nie mają praktycznie żadnego wpływu na sytuację gospodarczą w krajach dotkniętych kryzysem. Są jedynie środkiem zaradczym, mającym uspokoić nerwowe amerykańskie społeczeństwo. Bez korelacji z działaniami mającymi na celu pomoc państwom przeżywającym kłopoty finansowe, podobne decyzje nic nie dadzą.

DOPIERO weekend przyniósł otrzeźwienie. Giełdowi gracze znaleźli wreszcie czas na przemyślenia, i z rozwoju wypadków na rynku można wyciagnąć wniosek, że przychylili się do niezbyt radosnych opinii ekspertów. Skutkiem tego był poniedziałkowy poranny spadek indeksów na większości światowych giełd. Tym razem z załamania koniunktury obronną ręką wyszła giełda tokijska, która nie dała się niedźwiedziowi. Jednak reszta parkietów nie miała na tyle sił, by walczyć ze wzrastającym pesymizmem, co widoczne już było na ich otwarciu. Większość europejskich giełd rozpoczęła więc tydzień na lekkim minusie, przy przeważającej podaży akcji.

TE CZARNE chmury dosięgnęły także i rodzimą giełdę. Pomimo optymistycznych sygnałów dotyczących sytuacji w polskiej gospodarce, niższej niż zaplanowano wrześniowej inflacji oraz mniejszego deficytu obrotów bieżących, krajowi inwestorzy zapatrzeni w świat i tym razem szybko zareagowali na spadki. Spadkowy trend szczególnie widoczny był poprzez pryzmat zamykanych pozycji, co zaowocowało znaczną przewagą podaży. W sumie na wszystkich rynkach odnotowano aż 38 nadwyżek sprzedaży i jedną redukcję. Tym nieszczęśliwcem okazały się akcje Banku Przemysłowo-Handlowego, które równocześnie zniżkowały o maksymalną dopuszczalną wartość. Prawdopodobnie była to reakcja na opublikowany w sobotę raport Merryl Lynch, który z uwagi na przeszacowany kurs akcji banku zalecał ich sprzedaż.

PO DRUGIEJ stronie barykady znalazły się natomiast papiery ŁDA. Cieszyły się one tak dużym powodzeniem inwestorów, że giełda zmuszona była ogłosić na nich ofertę kupna.

PONIEDZIAŁKOWA sesja zakończyła się spadkiem prawie wszystkich indeksów. Najwięcej stracił na wartości indeks spółek fundamentalnie najsilniejszych — WIG-20, który był niższy niż w piątek o 2,1 proc. Na fali spadkowej nieźle natomiast poradziły sobie akcje NFI. W przeciwieństwie do pozostałych rynków indeks NIF wzrósł o 0,3 proc. czemu dodatkowo towarzyszył prawie dwukrotny wzrost obrotów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Weekendowe przerwy nie służą giełdom