Węgierska formuła dla banku centralnego

NBP powinien aktywnie wspierać wzrost gospodarczy, na początek dosypać kredytu

NBP powinien aktywnie wspierać wzrost gospodarczy, na początek dosypać kredytu dla sektora małych i średnich firm — uważa PiS. Nie ma takiej potrzeby — twierdzą eksperci

Prawo i Sprawiedliwość w drodze po władzę coraz śmielej odkrywa karty. Są pomysły na podatki nowe i stare, coś dla dzieci i emerytów. Obietnice nie ominęły też biznesu, szczególnie małego i średniego. Diagnoza opozycji jest prosta: sektor MŚP to krwioobieg gospodarki, więc żeby ta rosła dynamicznie, kredyt musi płynąć bez zatorów. Skoro banki prywatne — zdaniem PiS — nie kwapią się dosypywać kasy na inwestycyjne plany, to ciężar musi wziąć na siebie inny bank… centralny.

— Postaramy się, aby bank centralny był bardziej aktywny w zapewnianiu płynności banków komercyjnych, a te z kolei kierowały tę płynność do małych i średnich przedsiębiorstw — mówi Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS.

Kasa dla MŚP to tylko kropla w morzu inwestycyjnych potrzeb, które zliczyła jego partia. W ciągu siedmiu lat politycy PiS obiecują znaleźć nawet 1,5 bln zł. Pracować mają BGK, zaskórniaki przedsiębiorstw, majątek skarbu państwa. Skoro wszystkie ręce na pokład, to i Narodowy Bank Polski (NBP) musi dołożyć swoje trzy gorsze.

Polskie QE

PiS rolę banku centralnego widzi nie tylko jako strażnika wartości złotego.

— Zdecydowanie NBP powinien bardziej wspierać gospodarkę — podkreśla Zbigniew Kuźmiuk. Przypomina, że jego partia nie chce wymyślać koła na nowo, a jedynie wyposażyć NBP w instrumenty, które w arsenale mają władze monetarne na świecie. Przykłady? Europejski Bank Centralny z programem LTRO czy Bank Anglii i jego niskooprocentowane kredyty dla banków, z których następnie pieniądz ma płynąć do firm. PiS szczególnie spodobał się jednak model przyjęty nad Dunajem.

— Formuła węgierska jest najprostsza, a w Polsce potrzebujemy najprostszych rozwiązań, tak żeby to szybko zaskoczyło — wyjaśnia Zbigniew Kuźmiuk. Co robi węgierski bank centralny? Pożycza pieniądze bankom komercyjnym pod zastaw kredytów udzielonych MŚP przez te instytucje. Pieniądze, które pożyczają węgierskie władze monetarne, nie są oprocentowane, a jedyny koszt, jaki ponoszą banki, związany jest z gwarancjami.

Z badań NBP wynika, że polskie MŚP niezbyt chętnie sięgają po kredyt. Wolą finansować się zaskórniakami, bo kredyt często oceniają jako za drogi, choć — z drugiej strony — nie mają problemów z jego pozyskaniem.

Z wyliczeń PiS wynika, że gdyby importować tamtejsze rozwiązania — z drobną modyfikacją, że nad Wisłą kredyty dla MŚP, zastawiane przez banki komercyjne w NBP, powinny być częściowo gwarantowane przez BGK — to dałoby to w latach 2015-21 łączne kredytowanie w niebagatelnej wysokości od 160 do 220 mld zł.

— To nie są rozwiązania, które burzą politykę pieniężną. Po słowach prezesa Marka Belki, wypowiedzianych nieoficjalnie rozumiem, że on jest do tego gotowy. My chcemy zrobić to na stole, a nie pod stołem — mówi europoseł PIS, nawiązując do ujawnionych taśm z afery podsłuchowej i rozmowy szefa NBP z Bartłomiejem Sienkiewiczem, ówczesnym ministrem spraw wewnętrznych, po której zarzucano podsłuchanym, że planują zaangażować bank centralny w zakazane prawnie finansowanie deficytu budżetowego.

To nie Budapeszt

Zdaniem ekspertów, sytuacja nad Wisłą bardzo różni się od tej u poturbowanych kryzysem Węgrów. Polska gospodarka urosła w ostatnich siedmiu latach o blisko 24 proc. Węgierska w tym czasie stanęła niemal w miejscu ze skumulowanym wzrostem na poziomie ledwie 0,3 proc. W tym czasie dynamika akcji kredytowej dla firm spadła u Węgrów o blisko 30 proc., a u nas nieprzerwanie rosła i łącznie zwiększyła się o blisko 24 proc.

Z badań NBP wynika dodatkowo, że polskie MŚP niezbyt chętnie sięgają po kredyt. Wolą finansować się zaskórniakami, bo kredyt często oceniają jako za drogi, choć — z drugiej strony — nie mają problemów z jego pozyskaniem. Oficjalnie bank centralny nie odnosi się do scenariuszy, jakie piszą dla niego politycy, ale od ekspertów z ul. Świętokrzyskiej słyszymy: dostęp do kredytu nie jest problemem.

— Banki są skłonne udzielać kredytów, wstrzemięźliwość jest raczej po stronie firm. Im mniejsze podmioty, ty chętniej inwestują środki własne — mówi nasz rozmówca z NBP i podkreśla, że stosowanie niestandardowych instrumentów to ostateczność.

— Wciąż mamy na tyle wysokie stopy procentowe, że gdyby była potrzeba pobudzenia akcji kredytowej, to można je obniżyć, ale takiej potrzeby nie ma — podkreśla ekspert banku centralnego i odsyła do liczb. Ze statystyk NBP wynika, że dzisiaj nadpłynność sektora przekracza 80 mld zł, a przez ostatnie lata była nawet powyżej 100 mld zł. Finansiści mogą więc od ręki dosypać do gospodarki kredytów na wiele miliardów. Pod warunkiem, że znajdą na nie chętnych. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Węgry musiały działać

DARIUSZ GÓRSKI

analityk DM BZ WBK

Opodatkowanie sektora bankowego na Węgrzech jest drastyczne i dotyczy wielu aspektów działalności. Stąd próba obstrukcji ze strony banków, jeśli chodzi o akcję kredytową, zwłaszcza że oprócz jednej dużej instytucji krajowej — OTP — branża jest w rękach kapitału zagranicznego. Dlatego Narodowy Bank Węgier postanowił działać i rozruszać akcję kredytową. Trzeba też pamiętać, że były tam wyższe stopy procentowe, gospodarka była w recesji, więc można było znaleźć uzasadnienie dla takiej niestandardowej polityki monetarnej. Zarówno w czasie kryzysu, jak i dzisiaj, mamy w Polsce i na Węgrzech zupełnie różne realia rynkowe. W przypadku polskiego sektora MŚP pojawia się dodatkowo pytanie, czy brakuje podaży kredytów, czy popytu na nie.

OKIEM EKSPERTA

Nie dokładać do pieca

JAKUB BOROWSKI

główny ekonomista Credit Agricole, członek Rady Gospodarczej

Pomysły PiS wskazują, że bank centralny ma stać się częścią polityki makroekonomicznej rządu, a powinien być instytucją niezależną. Zakładam, że taką pozostanie, bo jest to jeden z fundamentów naszej wiarygodności. Inna sprawa, czy MŚP potrzebują kredytowania. Kredyt dla przedsiębiorstw mimo ostatniego spowolnienia dynamiki rośnie stabilnie od wielu miesięcy. Firmy jednak wolą się finansować środkami własnymi. Mamy szybki wzrost popytu krajowego, dobrą sytuację finansową firm, więc inwestycje będą rosły. Dokładając do tego ekstra działania, możemy doprowadzić do przegrzania gospodarki. Węgrzy swój program rozpoczęli, gdy byli w recesji, nasza gospodarka jest bliska równowagi. Nadpłynność sektora bankowego nie jest zaś świadectwem niskiej akcji kredytowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane