W gabinetach polityków
rozdzwoniły się telefony.
Sypała się jedna budowla, a wraz z nią złowrogi system.
Pochmurny czwartek. Europa Wschodnia wrzała, ale nic nie zapowiadało, że ten dzień przejdzie do historii. Kanclerz RFN Helmuth Kohl (na zdjęciu u góry) ruszał do Polski, by spotkać się z premierem Tadeuszem Mazowieckim. Wizyta miała stanowić etap w realizacji idei Konrada Adenauera — pojednania Niemiec z Francją, Izraelem i z Polską. Kohl chciał wesprzeć przemiany w Polsce, bo uważał, że stwarzają one nadzieje na przemiany w NRD i zjednoczenie Niemiec.
Kiedy w Warszawie szykował się do wydawanej przez Mazowieckiego uroczystej kolacji, w Berlinie Wschodnim sekretarz SED Günter Schabowski wspomniał w wystąpieniu o nowych przepisach o wyjazdach na Zachód. Strażnicy na murze berlińskim, którzy niedawno strzelali do uciekinierów (w lutym zginął Chris Gueffroy), mieli przepuszczać wszystkich chętnych.
Przerwana wizyta
Chętnych znalazły się dziesiątki tysięcy. Mur, który przez 28 lat symbolizował podział Europy, tego wieczoru stał się zwykłą atrapą. Około 21.00 Kohl połączył się z Bonn i usłyszał w słuchawce: „Panie kanclerzu federalny, właśnie w tej chwili pada mur”. Przerwał wizytę i wrócił do kraju.
Koniec podziału
Mur wyrósł niespodziewanie w nocy z 12 na 13 sierpnia 1961 r. Miał uniemożliwić obywatelom NRD ucieczkę z kraju przodującego ustroju na Zachód — a skala ucieczek sięgała 200 tys. osób rocznie. Podzielił miasto, ulice, nawet domy, a także kontynent. Podczas prób jego pokonania straciło życie ponad 230 osób. Aż do tego listopadowego wieczora. „Tej nocy naród niemiecki stał się najszczęśliwszym narodem na świecie” — mówił następnego dnia burmistrz Berlina Zachodniego Walter Momper (Kohl zdążył na wiec).
Upadek muru zaskoczył większość polityków. Rok później Niemcy były już jednym państwem. Dwa lata później upadł Związek Sowiecki. Dziś kraje Europy Środkowej należą do Unii Europejskiej i NATO (Kohl, który dokończył wizytę w Polsce, należał do głównych rzeczników rozszerzenia UE na Wschód). Wszędzie pamięta się o rocznicy upadku muru. Rocznicę rewolucji październikowej obchodzi już tylko Białoruś. Co zaczęli polscy stoczniowcy, skończyli berlińczycy.
