Pożary i eksplozje to wielkie ryzyko przemysłu — zwłaszcza chemicznego i wydobywczego.
Gdy w 1988 r. eksplozja kompletnie zdewastowała platformę wiertniczą Piper Alpha na Morzu Północnym (własność firmy Occidental), zginęło 167 osób, a straty szacowano na około 1,27 mld dol.
W 1993 r. w Kader Toy Factory nieopodal Bangkoku doszło do pożaru w zakładach produkujących zabawki. Zginęło 188 osób, a 500 było rannych. Przyczyną katastrofy był brak zabezpieczeń w halach produkcyjnych.
W 1984 r. w indyjskim Bhopalu wybuch izocyjanianu metylu w zakładach należących do Union Carbide Corporation spowodował natychmiastową śmierć około 3 tys. osób, a 15 tys. zmarło w wyniku powikłań. Była to największa katastrofa przemysłowa świata.
2001, Tuluza, Francja — w wyniku błędu pracownika dochodzi do wybuchu w zakładach chemicznych AZF. W wyniku katastrofy śmierć poniosło 29 osób. Według Międzynarodowej Federacji Związków Pracowników Chemii, Energetyki i Górnictwa, rannych i chorych w wyniku katastrofy było ponad 2000 osób. Była to największa katastrofa przemysłowa ostatniej dekady w Europie.
W Polsce też mieliśmy swoje sądne dni.
1971, Czechowice-Dziedzice — w rafinerii wybuchł pożar. Zginęło 37 osób, a 100 zostało rannych. Zniszczenia likwidowano przez pół roku.
1961, Gdańsk — w Stoczni Gdańskiej spłonęło 21 stoczniowców. Pożar prawdopodobnie nie spowodowałby tak dużych strat, gdyby nie opieszałość dyrekcji zakładu. Sprawa przez lata budziła kontrowersje. O tragedii śpiewał Jacek Kaczmarski, a książkę o niej napisał Andrzej Perepeczko.



