Wielkopowierzchniowy problem z prawem

Lista grzechów związanych z nową daniną jest tak długa, że Bruksela może nie dać rozgrzeszenia — uważają doradcy podatkowi

Branża handlowa nie ustaje w próbach wytłumaczenia nowej ekipie rządowej, że — jej zdaniem — plany wprowadzenia podatku od sklepów wielkopowierzchniowych to nietrafiony pomysł. Handlowcy uważają, że nowa danina nie wyrówna szans krajowego biznesu z walce z międzynarodowymi korporacjami i uderzy w zyski coraz śmielej konkurujących z zagranicznymi podmiotami sieci z polskim paszportem. Do rządzących argumenty zaczynają powoli docierać.

W połowie grudnia ma być znany projekt nowej daniny. Politycy wysyłają jednak sygnały o chęci rozmów z wielkopowierzchniowym biznesem i nie mówią „nie” modyfikacji pomysłów, choć wciąż liczą na ok. 3 mld zł dodatkowego dochodu.

Z konstytucją na bakier…

Zdaniem ekspertów firmy doradczej Crido Taxand, obecny kształt nowej daniny może przyprawić rząd o solidny ból głowy. Dotarliśmy do przygotowanej na zlecenie Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji analizy na temat zgodności pomysłu z regulacjami prawno-podatkowymi. Według Crido Taxand, lista grzechów nowego podatku jest długa. Najpoważniejszy to łamanie konstytucji. Zdaniem prawników, podatek uderzy w zasadę wolności przedsiębiorczości.

Jak? Doprowadzi do segmentacji rynku, zwiększy biurokrację i zbuduje nowe bariery w działalności biznesowej. Eksperci zaznaczają, że swoboda działalności gospodarczej może być ograniczana, ale warunek jest jeden — ważny interes publiczny. W tym przypadku cel jest jednak prosty — dodatkowe miliardy w kasie państwa i ograniczenie apetytów rozwojowych zagranicznych sieci. Interesu Kowalskiego w tym nie widzą. Nowy podatek koliduje też z inną zasadą konstytucji — równości wobec prawa.

Obejmie bowiem jedynie handel detaliczny.

„Sprzedaż materiałów budowlanych na rzecz osób fizycznych samodzielnie budujących obiekt mieszkaniowy będzie opodatkowana, zaś sprzedaż takich samych materiałów na rzecz przedsiębiorcy, który buduje ten obiekt, nie będzie objęta podatkiem” — podają przykład doradcy z Crido Taxand. Ich zdaniem, problematyczne jest także to, że nowe władze zakładają minimalną powierzchnię handlową 250 mkw., od której będzie obowiązywała danina, oraz poziom obrotów, powyżej którego trzeba będzie zapłacić fiskusowi. W ten sposób sklepy osiągające niższe obroty będą w lepszej sytuacji niż sprzedające więcej. Same obroty zaś nie zawsze przekładają się na zyskowność biznesu.

…i wojna z Brukselą

Komisja Europejska twardo stoi na straży unijnych reguł. Gorzko przekonali się o tym Węgrzy, którzy również mieli apetyt na zyski branży handlowej. W Budapeszcie wymyślono specjalną opłatę za urzędową kontrolę żywności. Podatek miał kilka stawek i najdotkliwiej uderzał w sklepy o najwyższych obrotach. Brukseli to się nie spodobało i już w lipcu rząd Viktora Orbana trafił na cenzurowane. Węgrzy już wycofali się z pomysłu, chociaż jeszcze nawet forint nie trafił do tamtejszego fiskusa. Crido Taxand uważa, że warto wziąć sobie do serca wydarzenia nad Dunajem. Dlaczego? Bo podatek á la PiS jest również na bakier z unijnymi regułami gry i rodzi podejrzenia niedozwolonej pomocy publicznej. Prawnicy przekonują, że sklepy nie większe niż 250 mkw., e-handel, sprzedawcy hurtowi i firmy o niskich obrotach nie będą płaciły nowej daniny i dzięki temu skorzystają na tym, że fiskus nie dobierze się im do kieszeni.

— Dlatego pojawia się pytanie, czy uzyskanie takich korzyści będzie stanowić niedozwoloną pomoc publiczną ze strony państwa — zastanawiają się eksperci Crido Taxand. Przypominają, że propozycje nowej władzy mogą zakłócić rynkową rywalizację i ograniczyć wymianę w ramach UE. Na to zaś Bruksela nie da zielonego światła. To jeszcze nie wszystkie problemy z podatkiem dla supermarketów. Prawnicy zwracają też uwagę, że zgodnie z unijnymi regułami wyrobów akcyzowych nie można obciążać kolejnymi podatkami pośrednimi.

Słony rachunek

Chociaż dochody z nowego podatku to tylko kropla w morzu budżetowych potrzeb, to obecnie każdy miliard jest na wagę złota, bo obietnice wyborcze słono kosztują. Crido Taxand przekonuje jednak, że gra o dodatkowe wpływy do kasy państwa może nie być warta świeczki. Dlaczego? Jeśli Bruksela uzna, że do części biznesu nad Wisłą wyciągnięto pomocną dłoń w niedozwolony sposób, wówczas albo fiskus będzie musiał posypać głowę popiołem i oddać to, co wpłaciły markety, albo wszyscy, którzy nie zostali podatkiem dotknięci, będą zmuszeni do dopłaty. Także jeśli ustawa okaże się na bakier z konstytucją, skarb państwa powinien szykować się na straty i przelew zwrotny z kasy państwa.

OKIEM MINISTRA
Gotowi do rozmów

HENRYK KOWALCZYK, minister w KPRM i szef Komitetu Stałego Rady Ministrów

Nasz podatek od sklepów wielkopowierzchniowych istotnie różni się od rozwiązania przyjętego na Węgrzech. Tam zastosowano dziwny model kontroli jakości żywności i od tego uzależniono wysokość stawek podatkowych. To zaś rodziło podejrzenia o nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych. W Polsce takiego nierównego traktowania nie chcemy. Spotykamy się z zarzutami, że niektóry zapisy z naszego projektu, jak np. 250 mkw. powierzchni, od której stawka ma być naliczana, są niezgodne z prawem, dlatego jesteśmy gotowi do konsultacji. Zapraszamy do takich rozmów w przyszłym tygodniu. Nie jesteśmy sztywno przywiązani do prezentowanego projektu i myślimy o wprowadzeniu zmian np. progresywnej stawki podatkowej zamiast stałej na poziomie 2 proc. wartości obrotu.

OKIEM MINISTRA
Gotowi do rozmów

HENRYK KOWALCZYK, minister w KPRM i szef Komitetu Stałego Rady Ministrów

Nasz podatek od sklepów wielkopowierzchniowych istotnie różni się od rozwiązania przyjętego na Węgrzech. Tam zastosowano dziwny model kontroli jakości żywności i od tego uzależniono wysokość stawek podatkowych. To zaś rodziło podejrzenia o nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych. W Polsce takiego nierównego traktowania nie chcemy. Spotykamy się z zarzutami, że niektóry zapisy z naszego projektu, jak np. 250 mkw. powierzchni, od której stawka ma być naliczana, są niezgodne z prawem, dlatego jesteśmy gotowi do konsultacji. Zapraszamy do takich rozmów w przyszłym tygodniu. Nie jesteśmy sztywno przywiązani do prezentowanego projektu i myślimy o wprowadzeniu zmian np. progresywnej stawki podatkowej zamiast stałej na poziomie 2 proc. wartości obrotu.

 

3mld zł Takich wpływów do kasy państwa spodziewa się nowy rząd z podatku od supermarketów. Pierwotnie miały być nim objęte placówki o powierzchni ponad 250 mkw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Wielkopowierzchniowy problem z prawem