WIG 20 urwał się ze stryczka

Mateusz Cezary Wojtala
opublikowano: 20-06-2018, 22:00

Indeks zrobił krok wstecz znad krawędzi bessy. Choć ostatnio kapitał uciekał z GPW, to zarządzający i gospodarka przekonują, że wróci

Z warszawską giełdą jak z polskimi piłkarzami na mundialu: miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze. Zamiast bicia się o rekord, na zakończeniu wtorkowej sesji WIG20 znalazł się na poziomie 2 120 pkt., o ponad 19 proc. niższym od szczytu zanotowanego 23 stycznia 2018 r., Tym samym było już bardzo blisko wypełnienia podręcznikowej definicji bessy, która wymaga spadku wartości o jedną piątą. Część ekspertów obwieściła już nawet rynek niedźwiedzia, bo biorąc pod uwagę notowania intraday, bariera ta została przebita. Jednak w środę WIG 20 wybił się z rocznego dołka, czym — przynajmniej na chwilę — oddalił widmo bessy.

Jak powstaje rankingOcenie poddajemy fundusze inwestycyjne otwarte. Na podstawie miesięcznych stóp zwrotu za okres wrzesień 2016 r. — maj 2018 r. dla każdego miesiąca osobno przydzielamy punkty w zależności od tego, w którym kwartylu znajduje się fundusz, zgodnie z zasadą — im lepszy wynik, tym więcej punktów (4 pkt. wędrują więc do 25 proc. rozwiązań o najwyższych wynikach, 3 do tych, które wypracowały wynik na poziomie 50-75 proc. itd.). Od puli odejmujemy 2 pkt, gdy fundusz skończył miesiąc na minusie. Nagradzamy także najlepsze rozwiązanie w grupie, dodając do wyniku 2 pkt. (w przypadku wyniku ex aequo dodatkowe punkty dostaje cała czołówka). Następnie sumujemy punkty, które w poszczególnych miesiącach uzyskał dany fundusz, i dzielimy wynik przez liczbę miesięcy, dla których dostępne są dane. W zestawieniu końcowym prezentujemy fundusze o minimalnie trzymiesięcznym stażu.
Wyświetl galerię [1/3]

Jak powstaje rankingOcenie poddajemy fundusze inwestycyjne otwarte. Na podstawie miesięcznych stóp zwrotu za okres wrzesień 2016 r. — maj 2018 r. dla każdego miesiąca osobno przydzielamy punkty w zależności od tego, w którym kwartylu znajduje się fundusz, zgodnie z zasadą — im lepszy wynik, tym więcej punktów (4 pkt. wędrują więc do 25 proc. rozwiązań o najwyższych wynikach, 3 do tych, które wypracowały wynik na poziomie 50-75 proc. itd.). Od puli odejmujemy 2 pkt, gdy fundusz skończył miesiąc na minusie. Nagradzamy także najlepsze rozwiązanie w grupie, dodając do wyniku 2 pkt. (w przypadku wyniku ex aequo dodatkowe punkty dostaje cała czołówka). Następnie sumujemy punkty, które w poszczególnych miesiącach uzyskał dany fundusz, i dzielimy wynik przez liczbę miesięcy, dla których dostępne są dane. W zestawieniu końcowym prezentujemy fundusze o minimalnie trzymiesięcznym stażu.

— Sądzę, że wpływ na intensywne spadki w ostatnich miesiącach mogło mieć kilka czynników. Po pierwsze, odpływ aktywów z funduszy inwestycyjnych. Po drugie, sytuacja na rynkach międzynarodowych jest chwiejna, przeplatana kolejnymi rekordami indeksów w Stanach Zjednoczonych i wzrostem awersji do ryzyka, wynikającym chociażby z potencjalnej wojny handlowej. Po trzecie, obserwujemy dalszy spadek obrotów na GPW, co negatywnie wpływa na wyceny przy zwiększonej podaży akcji — mówi Konrad Księżopolski, szef działu analiz w Haitong Banku.

To tylko definicja

Bez względu na to, czy nazwie się to bessą czy tylko korektą, wyraźna przecena na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie jest faktem. I to na przekór świetnym danym płynących z rozpędzonej gospodarki. Dane makroekonomiczne za maj nie tylko były dobre, ale jednocześnie pozytywnie zaskoczyły analityków. Produkcja przemysłowa wzrosła o 5,4 proc., wobec konsensu 3,6 proc., w budownictwie przyrost produkcji wyniósł 20,8 proc., względem prognozowanych 17,8 proc., a wzrost odnotowano w 27 z 34 działach przemysłu, w tym wśród producentów dóbr eksportowych i inwestycyjnych.

— Nie przywiązywałbym dużej wagi do technicznych kwestii: czy to już bessa, czy jeszcze nie. Powinno się patrzeć na przyczynę spadków na warszawskim parkiecie, które nie mają nic wspólnego z fundamentami i gospodarką, będącą w dobrej kondycji. Zniżki cen akcji w ostatnich miesiącach były związane z odpływem kapitału krajowego i zagranicznego. Ci pierwsi inwestorzy wycofywali pieniądze z funduszy inwestycyjnych, na czym ucierpiały szczególnie średnie i małe spółki. Natomiast ci drudzy uciekali z rynków wschodzących głównie ze względu na problemy Argentyny i Turcji. Pewne znaczenie miało też umocnienie dolara amerykańskiego. Odpływ ten dotknął warszawską giełdę niesłusznie, bo sytuacja Polski jest dobra — komentuje Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelem akcyjnym w TFI Allianz Polska.

W podobnym tonie wypowiada się Andrzej Domański, członek zarządu Eques Investment TFI, który również upatruje problemów polskich indeksów nie w fundamentach, ale w płynności. Jego zdaniem, sytuacja na GPW była dramatycznie słaba w ostatnich miesiącach. Wycofywanie pieniędzy z funduszy inwestycyjnych, suwak ciążący OFE czy ucieczka kapitału zagranicznego z rynków wschodzących jeszcze przez pewien czas mogą ciągnąć warszawską giełdę w dół. Polskie akcje są obecnie atrakcyjnie wyceniane, ale to nie znaczy, że mogą już tylko drożeć. Bez solidnego napływu świeżego kapitału nic takiego nie nastąpi.

Wyższa liga

Nasi rozmówcy zwracają też uwagę na fakt, że we wrześniu nastąpi zapowiadane przeniesieni Polski z koszyka rynków wschodzących do tych rozwiniętych, według klasyfikacji firmy indeksowej FTSE Russel. Choć awans do pierwszej ligi powinien kojarzyć się z czymś dobrym, paradoksalnie może przyczynić się do dalszej ucieczki pieniądza z GPW, choć zarządzający nie są w tej kwestii do końca zgodni. Według Konrada Księżopolskiego, jest to o tyle istotne, że nasza waga w indeksie najbardziej rozwiniętych państwa świata będzie niewielka, dużo mniejsza niż obecnie wśród krajów rozwijających się. W rezultacie może dojść do odpływu kapitału netto z GPW.

— Nie sądzę, żeby przeniesienie do grupy krajów rozwiniętych w indeksach FTSE miało duże znaczenie. Najistotniejsze pozostają indeksy MSCI, w których Polska jest klasyfikowana jako rynek wschodzący. Wpływ zmiany wprowadzanej przez FTSE, jeśli jakiś w ogóle wystąpi, może też być dwojaki. Mogą pojawić się spadki, bo inwestorzy pozycjonujący się na konkretne grupy rynków — wschodzące lub rozwinięte — będą dostosowywać swoje portfele: bardzo niska waga Polski w indeksie krajów rozwiniętych może nie wystarczyć, żeby zrównoważyć podaż ze strony tych, którzy interesują się tylko rynkami wschodzącymi. Ale może też się okazać, że polskie akcje przestaną być wycenianez dyskontem za ryzyko, jakie towarzyszy krajom rozwijającym się, i będą handlowane na poziomach typowych dla tych rozwiniętych — zauważa Adam Łukojć

Pesymistycznie nastawiony jest Andrzej Domański, który zauważa, że inwestorzy pozycjonujący się na rynki wschodzące muszą sprzedawać polskie akcje i muszą to robić teraz, a ci pozycjonujący się na rynki rozwinięte będą mogli kupić te akcje i nawet jeśli to zrobią, to dopiero we wrześniu lub październiku.

Jednak nasza wiedza o mechanizmie działania tych indeksów jest ułomna i nie wiemy, czy przepływy pieniężne związane z tą zmianą już zachodzą, czy dopiero nadejdą.

Będzie dobrze

Jest wiele czynników, które zdaniem zarządzających powinny przekonać inwestorów do spółek notowanych na GPW. Na krajowym podwórku wciąż brakuje innych instrumentów, które mogłyby przynieść zadowalające stopy zwrotu. Rynek długu oferuje dużo niższe rentowności, obligacje wciąż są względnie drogie, a rosnące ceny nieruchomości sprawiają, że inwestycje w lokale pod wynajem nie są już tak zyskowne, jak kilkanaście miesięcy temu. Należy również pamiętać, że Polska to nie jest typowy rynek wschodzący, nie finansuje się dolarem amerykańskich w takim stopniu, jak chociażby Argentyna. Umacniająca się waluta i rosnące rentowności obligacji rządowych w Stanach Zjednoczonych nie mają na nas aż takiego wpływu, jak twierdzi Andrzej Domański. Przecena, która dotknęła warszawską giełdę, miała wyłącznie przyczyny techniczne, bo Polska trafiła do jednego worka z innymi rynkami wschodzącymi.

— Wyceny są niskie, więc to by było bardzo dziwne, gdybyśmy nie zobaczyli solidnego odbicia. Hossa nie kończy się w taki sposób. Do zakończenia hossy potrzebne jest albo pogorszenie fundamentów, albo przesadnie wysokie wyceny. Polskie akcje są teraz atrakcyjnie wyceniane i dają szansę na okazyjny zakup, ale wykorzystanie tej szansy może wymagać cierpliwości. GPW powinna przyciągać kapitał w średnim terminie, ale jeśli odpływy z funduszy akcyjnych i FIZ-ów będą trwać, to na silniejsze odbicie być może trzeba będzie poczekać — dodaje Adam Łukojć.

RYNKI WSCHODZĄCE

Odpływy z funduszy to zły znak

Zanika różnica w zachowaniu „podatnych” i „solidnych” rynków wschodzących, a to sygnał, że rynkiem już teraz zdołały zawładnąć obawy o wybuch wojny handlowej. Jeszcze do niedawna większość komentatorów oceniała, że wyprzedaż na rynkach wschodzących będzie koncentrować się na najbardziej podatnych krajach z tej grupy. Jednak najnowsze dane o przepływach do i z funduszy ETF inwestujących w tę grupę aktywów każą poważnie zastanowić się nad słusznością takiej tezy. Według danych agencji Bloomberg, w ubiegłym tygodniu z tego typu funduszy, notowanych na rynku amerykańskim, odpłynęło 2,7 mld USD, najwięcej od roku. Wyprzedaż na rynkach wschodzących, napędzana napięciami handlowymi oraz zaostrzaniem polityki przez główne banki centralne świata, nie omija już nawet najsilniejszych gospodarek wschodzących, zauważa Bloomberg. Wśród sześciu najsłabiej spisujących się w tym miesiącu walut z rynków wschodzących znalazły się środki płatnicze Korei Południowej oraz Tajwanu, krajów dysponujących nadwyżką na rachunku bieżącym.

— Zaczynamy obserwować rozmywanie się granicy między walutami krajów z nadwyżką na rachunku bieżącym oraz walutami krajów z deficytem. To odzwierciedla obawy przed wojną handlową — komentuje w rozmowie z Bloombergiem Sim Moh Siong, strateg walutowy Bank of Singapore. [MWIE, BLOOMBERG]

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Cezary Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / WIG 20 urwał się ze stryczka