WIG20 wkrótce odzyska równowagę

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2021-11-25 20:00

Indeksowi blue chipów nie pomaga spadek apetytu inwestorów na ryzyko, ale na dniach sytuacja może się zmienić dziki zakończeniu dużych IPO i wyjaśnieniu sprawy restrykcji w Polsce

Przeczytaj i dowiedz się:

  • jakie czynniki decydują obecnie o koniunkturze na GPW,
  • czy jest nadzieja na zatrzymanie spadków,
  • jakie znaczenie dla rynku mają trwające IPO.

23 listopada WIG20 przerwał czarną serię, która trwała 10 sesji (9 z nich zakończyło się spadkiem) i zabrała 8 proc. wartości indeksu, a tym samym cały zysk, wypracowany przez poprzednie trzy miesiące. W największym stopniu przyczyniła się do tego przecena PKO BP (prawie jedna czwarta ruchu indeksu), a więc przedstawiciela branży, której tegoroczną hossę na początku roku przewidział Andrzej Bieniek – wówczas jeszcze zarządzający portfelem MetLife DFE, a od niedawna zarządzający w Esaliens TFI. WIG-Banki, mimo korekty w listopadzie, jest 88 proc. wyżej niż w styczniu.

- Tak, jak przez długi czas mieliśmy napływ niemal samych pozytywnych informacji, dzięki którym akcje na GPW rosły, tak teraz z wielu stron mamy negatywne doniesienia. Trudno powiedzieć, co waży najbardziej na sentymencie – duże oferty publiczne, mocny dolar, wzbierająca fala pandemii, lockdowny, sytuacja na granicy polsko-białoruskiej czy wreszcie zbieranie się wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą – mówi Andrzej Bieniek.

Zrobić miejsce:
Zrobić miejsce:
Zaangażowanie funduszy w sektorze technologicznym było wysoka, więc niektóre muszą zrobić w portfelach miejsce na zakupy w IPO - tłumaczy Andrzej Bieniek, zarządzający funduszami w Esaliens TFI.
Tomasz Pikula

Jak zaznacza, ten ostatni czynnik nie będzie jednak raczej spędzał inwestorom snu z powiek, bo w 2014 r. konflikt szybko wygasł.

- Największy ruch na WIG20 zaczął się po wprowadzeniu lockdownu w Austrii, mówi się też o obostrzeniach w Niemczech i Czechach. To obniża nastrój inwestorów i wpływa przede wszystkim na notowania sektora bankowego. To ryzyko wróciło trochę niespodziewanie, bo zakładaliśmy, że dzięki szczepieniom restrykcje przejdą do historii – mówi zarządzający z Esaliens TFI.

Według nieoficjalnych informacji Interii, od 1 grudnia możliwe jest wprowadzenie ograniczeń dotyczących maksymalnej liczby osób, które mogą korzystać z kin, restauracji czy sklepów.

- Jeśli obostrzenia zostaną wprowadzone, to całkiem możliwe, że będziemy mieć odreagowanie na zasadzie „buy the news” – uważa Andrzej Bieniek.

Specjalista zwraca uwagę na rozgrzany rynek pierwszych ofert publicznych, na którym o pieniądze inwestorów walczą m.in. spółki technologiczne.

- Alokacja funduszy w tym sektorze była wysoka, więc niektóre muszą zrobić w portfelach miejsce na zakupy – przypomina zarządzający.

Jego zdaniem w krótkim terminie inwestorzy będą mieli raczej ograniczony apetyt na ryzyko, bo przeważa strach o szybsze podwyżki stóp procentowych przez Fed, czego konsekwencją jest umocnienie dolara i słabość rynków wschodzących.

Andrzej Bieniek nie ma jednak wątpliwości, że to akcje będą stanowić dobry wybór dla poszukujących zysków w sytuacji, w której inflacja „zjada” wartość oszczędności, a cykl na rynku nieruchomości powoli się kończy.

Rynki oczekują obecnie, że Fed podniesie stopy co najmniej czterokrotnie do końca 2023 r. – szybciej i mocniej niż oczekiwano jeszcze niedawno, przed przyspieszeniem inflacji (pierwsze podwyżki zakładano dopiero w 2023 r.).

- Zacieśnienie polityki pieniężnej tak naprawdę oznacza jednak, że gospodarka się rozwija i po pierwszej negatywnej reakcji inwestorzy potraktują to jako impuls do zakupów – uważa Andrzej Bieniek.

Andrzej Bieniek nie ma jednak wątpliwości, że to akcje będą stanowić dobry wybór dla poszukujących zysków w sytuacji, w której inflacja „zjada” wartość oszczędności, a cykl na rynku nieruchomości powoli się kończy.