Jeszcze przed piątkową sesją jasne było, że nie ma ona wiele sensu. I to się potwierdziło, mimo że GPW nie była jedyną pracującą tego dnia giełdą europejską. Z rynku wiało nudą. Obroty wyniosły blisko 60 mln zł. Analitycy ankietowani przez „PB” w czwartek spodziewali się 100 mln zł. Rzeczywistość zweryfikowała te prognozy. W przypadku zaledwie dwóch spółek odnotowano handel za ponad 5 mln zł. Gdyby nie PKO BP i Orlen, aktywności inwestorów nie byłoby żadnej. Nie handlowano akcjami aż 19 spółek z notowań ciągłych. Całe szczęście, że za rok Wigilia jest w sobotę.
Z kronikarskiego obowiązku odnotować należy, że WIG20 wzrósł o 0,49 proc., kończąc dzień na poziomie 1918,52 pkt, po skoku na fixingu. Inwestorzy zasiądą więc do wigilijnej kolacji w dobrych nastrojach, choć początek sesji nie był optymistyczny. Notowania rozpoczęły się na minusie, ale osłabienie nie trwało długo. Nieliczni gracze monitorujący rynek zachowali się na szczęście bardzo odpowiedzialnie, podciągając indeks do wartości czwartkowego zamknięcia, wokół którego oscylował do samego końca.
Straty z czwartku odrobił częściowo PKO BP (1,5 proc. w górę). Tylko na akcjach największego banku zanotowano ponad 10-mln obrót. Fatalną passę kontynuował BRE Bank. Pekao podrożało o 0,7 proc. — z rąk do rąk przeszło 471 akcji. Najmocniej skoczył kurs Mostostalu Warszawa — o 11,4 proc.