Wilbo: Dal - Pesca musi poczekać

Michał Makarczyk
opublikowano: 2001-08-22 00:00

Wilbo: Dal-Pesca musi poczekać

Przez najbliższe dwa lata Wilbo nie bierze pod uwagę fuzji ze swoją spółką Dal-Pesca. Gdyńska firma nie wyklucza, że do połączenia może w ogóle nie dojść.

Zdaniem przedstawicieli Wilbo, fuzja ze spółką Dal-Pesca może być po prostu nieopłacalna.

— Połączenie z Dal-Pescą na razie nie ma sensu. Firma miała stratę, dzięki której ma obecnie osłonę podatkową, tzw. stratę podatkową. Po połączeniu nie byłoby takiej możliwości. W Dal-Pesce mamy 100-proc. udział, możemy więc dokonywać dowolnych zmian strukturalnych. Jednocześnie przymierzamy się do kolejnych przejęć — mówi Jerzy Kuncicki, prezes Wilbo.

Inwestycje kapitałowe Wilbo nie będą jednak dotyczyły zakładów produkcyjnych.

— W sferze zainteresowań spółki są tzw. zakłady pomocnicze, np. prowadzące chłodnie. Taniej wyjdzie przejęcie takiego przedsiębiorstwa niż budowa nowego obiektu. Jednak bardziej interesujące obecnie są plany ekspansji eksportowej. Uważam, że zwiększenie eksportu to przyszłościowe działanie — mówi Bogna Sikorska, analityczka CDM Pekao.

Obecnie produkty Wilbo trafiają m.in. do Czech i na Węgry.

— Zwiększymy sprzedaż w Bułgarii. Ponadto chcemy mocno zaistnieć na Ukrainie, Litwie, Łotwie i Rosji. Tam trafią przede wszystkim konserwy. Nasze produkty są konkurencyjne cenowo i jakościowo. Jesteśmy obecnie na etapie organizacji dystrybucji i sprzedaży. Oczywiście eksport jest mniej opłacalny niż sprzedaż krajowa, ale jest szansa na duże zamówienia — mówi Jerzy Kuncicki. Nie jest jednak zadowolony z wyników osiągniętych przez Wilbo w drugim kwartale.

W drugim kwartale Wilbo zarobiło 0,14 mln zł przy 44 mln zł wpływów ze sprzedaży.

— Inwestorzy spodziewali się rewelacyjnych wyników. Ich rozczarowanie odbiło się na kursie — twierdzi Bogna Sikorska.