Windykatorzy wchodzą w nową rzeczywistość

opublikowano: 26-10-2017, 22:00
aktualizacja: 26-10-2017, 22:18

Większość analityków wróży Krukowi i Getbackowi obiecującą przyszłość. Wątpliwości ma jeden. Wszystko zależy od oceny zmieniających się realiów biznesu

Chcesz być na bieżąco z informacjami na temat Getbacku? Zapisz się na nasz darmowy newsletter>

Wraz ze sprawozdaniem finansowym za pierwsze półrocze, na początku września Kruk przekazał informację o wzroście efektywnej stopy podatkowej do 19-20 proc. już w 2018 r. Od tego czasu jego akcje straciły jedną piątą wartości. Trudno się dziwić. Spółka przyzwyczaiła do tego, że efektywna stopa procentowa to około 2,5 proc. Z początkiem października wydawało się, że rynek już zdyskontował kwestie zmiany opodatkowania. Okazało się jednak, że akcje tanieją dalej. Tyle że już nie same, ale w towarzystwie papierów Getbacku — drugiego dużego i płynnego windykatora notowanego na giełdzie, który zadebiutował w lipcu tego roku.

— Getback ma krótką historię na rynku kapitałowym i w związku z tym trudno te spółki omawiać w parze. Swoją wycenę Kruka podtrzymuję. Przez kilka kwartałów Kruk może jednak notować słabsze wyniki. Poprawa powinna nastąpić w połowie 2018 r. — zaznacza Maciej Bobrowski, dyrektor wydziału analiz i informacji Domu Maklerskiego BDM. Maciej Bobrowski wycenia jeden papier windykatora na 311,70 zł. W rozmowie z „PB” swoje wyceny podtrzymali też więksi optymiści. A w przypadku Kruka wycena 340 zł za akcję lub więcej to niemal standard. Według analityków spółka ma więc co najmniej 25-procentowy potencjał wzrostu.

— Przecena Kruka związana jest z tym, że w 2018 r. będzie miał wyższą efektywną stopę podatkową. Będzie się to również wiązało z jednorazowymi odpisami w czwartym kwartale 2017 r. Obecnie nie zamierzam jednak korygować swojej wyceny. Gorszy czwarty kwartał 2017 r. i trochę gorszy trzeci są uwzględnione w moich prognozach — mówi Michał Konarski, analityk mBanku. Jerzy Kosiński i Marta Jeżewska-Wasilewska z Wood & Company uważają wręcz, że słabsza końcówka roku to dobry moment do kupna akcji przed dalszymi zwyżkami. Odmiennie na sprawę patrzy w zasadzie tylko Łukasz Jańczak z Ipopemy. Dla niego nawet obecny poziom jest zbyt wysoki. Jeden walor wycenia na 242 zł.

— Po pierwsze przez wyższe podatki, po drugie jestem sceptyczny co do ekspansji zagranicznej. Nie względem kierunków, ale rentowności — mówi Łukasz Jańczak. Według Łukasza Jańczaka, przecenę Getbacku można rozpatrywać w kontekście ogólnej słabości małych spółek. Lipcowy debiutant jest dość płynnym przedstawicielem sWIG80. Na dodatek nawet po uwzględnieniu ostatniej słabości pozwala zainkasować ponad 20 proc. zysku względem ceny z oferty publicznej. Poza tym Getback zapowiada rozwój w wyniku przejęć. Nie każdemu musi się to podobać. — Rynek z rezerwą przyjmuje zapowiedzi akwizycji. Przejęcia to zawsze czynnik ryzyka, ale jeśli cena jest atrakcyjna, to zmienia postać rzeczy. My tych cen nie znamy, co również u mnie wzbudza pewne obawy — zaznacza Marcin Gątarz, analityk Pekao Investment Banking.

Zachodnie ambicje

Getback ujawnił, że analizuje przejęcie czterech podmiotów w Polsce i dwóch-trzech za granicą. Wielu analityków uważa zaś, że w obecnej sytuacji włoski biznes będzie głównym czynnikiem wzrostu wyceny Kruka. „Wierzymy, że rynek włoski powinien stać się głównym źródłem dochodów w najbliższych latach” — napisali w swojej rekomendacji analitycy Wood & Company. Według Jerzego Kosińskiego i Marty Jeżewskiej-Wasilewskiej w rezultacie ekspansji zagranicznej EBITDA gotówkowa i zysk wzrosną do 2019 r. o 30 i 22 proc. Łukasz Jańczak przestrzega jednak przed zbytnim optymizmem względem ekspansji w Europie Zachodniej. Zwraca uwagę, że firmy tam działające mają niższą rentowność od polskiego lidera branży, mocno okopanego również w Rumunii.

— Mam wątpliwości nie do modelu biznesowego, ale możliwych zysków. Kruk budował swoją pozycję w Polsce w innej sytuacji. Trochę rozwoju przed włoskim rynkiem jest, ale obecne Włochy to nie jest Polska z początków działalności Kruka — wyjaśnia Łukasz Jańczak. Maciej Bobrowski podkreśla, że za wcześnie, by mówić, czy Kruk rozwija się we Włoszech szybko czy wolno. Południe Europy Zachodniej kusi zaś również Getback. Ten na razie obstawia Hiszpanię. — Różnica jest taka, że Kruk wybrał drogę bardziej mozolną, opartą na budowie własnej organizacji od podstaw. Możliwe, że w dłuższym terminie zysk z tego będzie większy. Getback chce współpracować z lokalnymi partnerami, co w krótkim terminie nie powinno rozczarować. Tym bardziej że w Getbacku jest to mimo wszystko temat poboczny, podczas gdy w Kruku Włochy wysunęły się w pewnym momencie na pierwszy plan. W dłuższym terminie korzystanie z partnerów zewnętrznych daje jednak mniejszy potencjał — komentuje Marcin Gątarz.

Polska po nowemu

Dla obu firm głównym rynkiem pozostanie jednak na razie Polska, a tu sytuacja jest specyficzna. Spadek bezrobocia i program 500+ powodują, że długi są lepiej spłacane. To niewątpliwe korzystne dla windykatorów, ale trzeba pamiętać, że trafiają do nich należności, w których spłacie były już mniejsze lub większe opóźnienia. Lepsza kondycja gospodarstw domowych sprawia zaś, że kredyty są także lepiej spłacane u źródła. To oznacza, że banki będą wystawiać ich na sprzedaż mniej. Getback zapowiedział walkę o koszulkę rynkowego lidera i chęć kupowania rocznie portfeli za 2-3 mld zł. A na rynku są przecież także inne firmy, jak choćby notowany na giełdzie — ale mało płynny

— Best, któremu KNF zatwierdziła właśnie prospekt emisyjny obligacji na kwotę 0,5 mld zł. Każda z nich będzie więc musiała zaakceptować wyższe ceny kupowanych portfeli albo niższe wolumeny. Niezależnie od tego, który wariant wybierze, efekt będzie ten sam — spadek dynamiki zysków. Zresztą same zakupy droższych portfeli mogą wymagać nowego kapitału — co rozwodni dotychczasowych akcjonariuszy albo pogorszy parametry zadłużenia.

— Banki nie zastanawiają się, czy sprzedać niespłacane kredyty temu czy innemu windykatorowi, tylko sprzedają temu, który oferuje więcej — podkreśla Łukasz Jańczak. Specjalista przyznaje jednak, że jest jednak coś, co może wesprzeć windykatorów. To dziewiąta wersja Międzynarodowych Standardów Rachunkowości, która zacznie obowiązywać z początkiem 2018 r.

— Teoretycznie banki będą musiały zawiązywać większe rezerwy na niespłacane kredyty, co powinno zwiększyć skłonność banków do sprzedaży tych kredytów windykatorom — mówi Łukasz Jańczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Windykatorzy wchodzą w nową rzeczywistość