Czytasz dzięki

Wirus zmienia logistykę

opublikowano: 15-06-2020, 22:00

COVID-19 zostawi trwałe ślady w łańcuchach dostaw. Zmienią się logistyczne paradygmaty. Przyspieszy automatyzacja i urosną zapasy

Uznawane za optymalne schematy działania w logistyce w czasie epidemii przestały działać. Jeśli z tej lekcji wyciągnięte zostaną wnioski, nastąpi zmiana obowiązujących zasad organizacji łańcuchów dostaw czy pracy w magazynach.

Perturbacje wywołane przez epidemię zmuszą logistyków do zrewidowania metod
budowy łańcuchów dostaw. Zwiększą się stany magazynowe, zmniejszy zatrudnienie
ludzi.
Zobacz więcej

PRZEBUDOWA:

Perturbacje wywołane przez epidemię zmuszą logistyków do zrewidowania metod budowy łańcuchów dostaw. Zwiększą się stany magazynowe, zmniejszy zatrudnienie ludzi. Fot. Bloomberg

— Efekt koronawirusa trwale odciśnie swoje piętno na łańcuchach dostaw. Chodzi o przygotowanie ich na nowe nieprzewidziane turbulencje. Łańcuchy zapewne zostaną przemodelowane tak, by były bardziej elastyczne. Zwiększy się zainteresowanie rozwiązaniami z obszaru ekonomii współdzielenia, m.in. pooling paletowy. Firmy dużo częściej będą stawiały na wynajem, a nie zakup. Zachodzi też duże prawdopodobieństwo przenikania się łańcuchów dostaw różnych branż na dużo większą skalę niż dotychczas — uważa Tomasz Sączek, dyrektor zarzadzający IPP w Polsce i partner merytoryczny organizowanego przez „PB” forum Polska Logistyka.

Bodziec dla automatyzacji

W ramach koncepcji przemysł 4.0 coraz więcej w ostatnich latach mówiło się o automatyzacji, przejęciu przez maszyny wykonywanych przez ludzi prostych, powtarzalnych czynności. Eksperci zgodnie twierdzili, że kluczowym pytaniem nie jest to, czy roboty zastąpią w tym przypadku ludzi, ale raczej kiedy. Odpowiedź była prosta — kiedy tylko rachunek ekonomiczny wykaże, że czas zwrotu z inwestycji w automatyzację jest w danej firmie dość krótki.

— Epidemia może stać się bodźcem do przyspieszenia automatyzacji, i to zarówno ze względu na skalowalność elastycznych rozwiązań automatyzacji — tak przydatną w sytuacji skokowego wzrostu intensywności pracy, jakiego doświadczyła część branż, jak też w związku z tym, że roboty… nie chorują — mówi Rafał Pańczyk, menedżer ze STILL Polska.

Czy rzeczywiście obojętność automatów na wirusa stanie się istotnym czynnikiem branym pod uwagę w rachunku ekonomicznym na okoliczność inwestycji w automatyzację — czas pokaże. W ostatnich latach automatyzacja w logistyce była raczej alternatywą dla braku chętnych do pracy m.in. w magazynach.

— Roboty to sposób na ograniczenie obecności ludzi tam, gdzie to możliwe. Automatyzacja nadal będzie atrakcyjna, zapewne zmieni się jednak argumentacja przy jej wdrażaniu — uważa Tomasz Sączek.

Cios w just-in-time

Kiedy fabryki chińskich kontrahentów przestały działać, a nadane kontenery trafiały do kwarantanny, okazało się, jak niestabilne mogą stać się w kryzysie globalne łańcuchy dostaw. Epidemia zatrzymała zakłady, które nie miały zapewnionych surowców do produkcji. Najskuteczniejszą obroną przed taką sytuacją okazały się lokalizacja zakładów produkcyjnych i stan zapasów.

— Jeśli chodzi o dostępność części zamiennych w kryzysie, STILL przeszedł suchą stopą przez najtrudniejszy etap epidemii. Nasze zakłady produkcyjne są zlokalizowane w najważniejszych ze względu na popyt regionach [m.in. we Francji i Niemczech — red.], co pozwoliło zachować płynność dostaw — mówi Wojciech Szmulczyński, dyrektor handlowy STILL Polska.

Epidemia wymusiła weryfikację modelu, w którym lwia część produkcji zlokalizowana jest w krajach, gdzie jest to najbardziej ekonomiczne w krótkoterminowej perspektywie. By poradzić sobie z zawieszeniem dopływu potrzebnych w produkcji elementów z Chin, część podmiotów np. z rynku motoryzacji musiała bardzo szybko znaleźć nowych kontrahentów i zbudować łańcuchy dostaw uniezależnione od azjatyckich poddostawców. W przyszłości może to skutkować dążeniem do zwiększonej dywersyfikacji kontrahentów. Trzeba będzie również znaleźć nową równowagę między optymalizacją kosztów a bezpieczeństwem dostaw oraz korzyściami i zagrożeniami wynikającymi z wdrożenia koncepcji just-in-time — wyjątkowo wydajnej i niskokosztowej, ale uzależniającej płynność produkcji od stabilności podaży surowców. Niewykluczony jest więc również powrót do łask magazynów zapasów.

— Czasy, kiedy kupowaliśmy jak najwięcej od jednego dostawcy, raczej miną bezpowrotnie. Firmy zdywersyfikują źródła zaopatrzenia kosztem poniesienia dodatkowych kosztów. Bezpieczeństwo i elastyczność wygra z pogonią za presją kupowania jak najtaniej, a zainteresowanie dodatkowymi powierzchniami magazynowymi wzrośnie nie tylko w związku z rosnącym segmentem e-commerce, ale również presją na budowanie zapasów na trudne czasy — mówi Tomasz Sączek.

Sprawdź program "XVII Forum Polskich Menedżerów Logistyki "Polska Logistyka" 5-6 października 2020, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane